Śledczy sprawdzą, czy urzędnicy ARR i ministerstwa rolnictwa sprawowali należyty nadzór nad spółką.
Wątpliwości wzbudził fakt, że przez ponad rok po ujawnieniu przez Najwyższą Izbę Kontroli (NIK) nieprawidłowości w przedsiębiorstwie ani agencja, ani resort nie podjęły działań w celu uzdrowienia sytuacji.
NIK wykryła, że władze spółki otrzymały bezprawnie ponad 1,4 mln zł wynagrodzenia. Pieniądze nie zostały jednak zwrócone. Czynności śledcze warszawska prokuratura powierzyła CBA, które w ubiegłym tygodniu rozpoczęło kontrolę w Elewarze. Zbożowe przedsiębiorstwo znalazło się w centrum uwagi po ujawnieniu przez „Puls Biznesu” nagrania rozmowy Władysława Łukasika, byłego szefa ARR, z Władysławem Serafinem, szefem kółek rolniczych.
Wynika z niego, że w Elewarze mogło dochodzić do poważnych nadużyć finansowych. Według Łukasika, miał się ich dopuszczać Andrzej Śmietanko, dyrektor generalny spółki.
Wczoraj po powrocie z urlopu otrzymał wypowiedzenie z pracy. Tymczasem już kilka dni temu został odwołany z rad nadzorczych spółek zależnych Elewarru: Towarowego Domu Maklerskiego Arrtrans w Łodzi i Zamojskich Zakładów Zbożowych.