Nie tylko Ameryka gra

Monika Witkowska
opublikowano: 23-02-2005, 00:00

Polskie gry komputerowe sprzedawane są na całym świecie. Mają szansę stać się wkrótce globalnym polskim produktem eksportowym.

W gry komputerowe gra co drugi Amerykanin i co piąty Polak.

— Na amerykański rynek udało nam się wejść z „Demolition Champions” — symulacją wyścigów samochodowych, sprzedawaną w Polsce pod nazwą „Smash Up Derby”. Spodobała się, gra w nią 50 tys. Amerykanów. W 2003 roku podpisaliśmy kontrakt z Activision, trzecim co do wielkości producentem gier w USA, i mamy szansę stać się jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich firm sprzedających ten produkt w Stanach Zjednoczonych — mówi Marek Tymiński, prezes firmy City Interactive, zajmującej się produkcją gier komputerowych.

Popularność przyniosła im również rozpowszechniona w 4 mln egzemplarzy gra „Wings of Honour”, stworzona w celach promocyjnych na zamówienie Red Baron, amerykańskiego producenta mrożonej pizzy. Grający wciela się w pilota myśliwca z czasów I wojny światowej, bo logo Red Barona to właśnie samolot z tamtego okresu.

— Wymierny sukces finansowy to jednak dopiero „Terrorist Takedown”, która na fali walki z terroryzmem zdobyła wielu zwolenników. Sprzedaje się nie tylko w Polsce i Europie Zachodniej, ale również w Stanach Zjednoczonych i Rosji — opowiada Marek Tymiński.

Wirtualny biznes

City Interactive powstała w 2002 roku. Kilkunastoosobowym zespołem, którego trzon stanowią programiści i graficy komputerowi, zarządza 27-letni Marek Tymiński — założyciel i prezes firmy. Od najmłodszych lat pasjonował go wirtualny świat, pisanie programów do gier. Zaczynał od prowadzenia sklepu z grami sprowadzanymi z zagranicy. Później otworzył firmę, której główną działalnością jest tworzenie gier. Spółka ma 6 udziałowców, 56 proc. udziałów jest w rękach Tymińskiego.

Realna kasa

Na Zachodzie za ich gry trzeba zapłacić 20 EUR. W Polsce — 10-20 zł.

— Zyskowność osiągamy dzięki stosowaniu własnej technologii do tworzenia gier tzw. engine, niskim kosztom pracy w Polsce, no i oczywiście dyscyplinie w wydatkach. Wyprodukowanie gry zajmuje nam od kilku miesięcy do roku i kosztuje od kilkuset tysięcy do miliona złotych — mówi Marek Tymiński.

Nie jest to dużo. Przy tworzeniu najbardziej skomplikowanych gier na świecie pracują zespoły nawet 200-osobowe i przez kilka lat. Budżet najdroższej w historii gry komputerowej, której twórcą jest Gabe Nevel, zwany Spielbergiem wirtualnej rozrywki, wyniósł 18 mln USD.

— Firm produkujących własne gry jest bardzo mało, co wynika przede wszystkim z faktu, że wyprodukowanie solidnego tytułu wiąże się z ogromnymi nakładami finansowymi. Czasy tworzenia gier w garażu dawno minęły. Teraz jest to potężny przemysł rządzący się własnymi prawami — mówi Piotr Moskal, redaktor naczelny miesięcznika „Click!”.

Informatyk, muzyk i inni

Na sukces gry składa się nie tylko praca informatyków, ale też dźwiękowców i muzyków. Przy tworzeniu ścieżki dźwiękowej City Interactive współpracuje z zespołami Analog i Wawa. Ważny jest także dobry scenariusz. Najlepsze podobno powstają, gdy specjaliści od gier komputerowych piszą je razem z autorami książek sensacyjnych i fantazy.

— Od kilku lat scenariusze do naszych gier wymyśla Michał Rymaszewski, Polak na stałe mieszkający w Kanadzie. Ma na koncie m.in: „Starmageddon 2”, „Terrorist Takedown” i „BattleStrike: The Road to Berlin” — mówi Marek Tymiński.

Spółka siostra

Pod tym samym dachem mieści się Onimedia, wydawca i dystrybutor gier komputerowych w Polsce, Czechach i Słowacji. Zarządza nią również Marek Tymiński. Najczęściej kupuje licencje z USA, Niemiec i Rosji. W Polsce gry są tłumaczone. Sprzedawane są w sieciach hipermarketów, między innymi w: Auchan, Carrefour, Geant, MediaMarkt, w sieciach sklepów dyskontowych oraz jako dodatek do wydawanych przez firmę magazynów.

— City Interactive jest jedną z nielicznych firm, które próbują wzbogacić światową ofertę gier na PC o tytuły polskie. Jej produkty zwracają uwagę przede wszystkim korzystną ceną, co nie jest bez znaczenia w czasach, gdy wielu osób nie stać na drogie, zachodnie tytuły — dodaje Piotr Moskal.

Oprócz rozpowszechniania gier komputerowych firma zajmuje się wydawaniem pism i filmów erotycznych.

— Uznaliśmy, że nasze kanały dystrybucyjne i know-how w zakresie wydawania i marketingu możemy wykorzystać i stworzyć nowy dział zajmujący się filmami i czasopismami erotycznymi — trafiliśmy w dziesiątkę. W trudnej branży udało nam się zdobyć znaczący udział w rynku i zbudować najmocniejszą polską markę erotyczną: Digital Red — mówi Marek Tymiński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Monika Witkowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu