Kilkanaście dni temu ujawniliśmy, że Jakub Suchanek (zgadza się na podawanie pełnych danych osobowych), szef i właściciel grupy kilkudziesięciu firm powiązanych ze spółką Prefa Group (PG), w Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu usłyszał kolejne zarzuty i jest już podejrzany o oszukanie prawie 250 inwestorów na ponad 35 mln zł.
Teraz w sprawie działalności budowlano-deweloperskiej grupy z NewConnect wypowiedział się poznański sąd upadłościowo-restrukturyzacyjny. Umorzył postępowanie sanacyjne PG, które trwało od marca 2025 r.
Sąd: kontynuacja sanacji to krzywda wierzycieli
„Nie budzi wątpliwości, że brak jest realnych możliwości przywrócenia dłużnikowi zdolności do wykonywania zobowiązań” i „brak jakichkolwiek realnych perspektyw do przyjęcia, że dłużnik jest zdolny do wykonania ewentualnego układu”. Te dwa cytaty z uzasadnienia decyzji sędzi Justyny Poznaniak-Koźmickiej o umorzeniu sanacji najlepiej oddają sens. W uzasadnieniu napisano również, że kontynuowanie restrukturyzacji PG „zmierzałoby do pokrzywdzenia wierzycieli”.
Chodzi głównie o obligatariuszy i pożyczkodawców, którzy od blisko trzech lat nie mogą odzyskać pieniędzy. Grupa stworzona przez Jakuba Suchanka wyróżniała się bowiem na rynku tym, że projekty mieszkaniowe finansowała nie kredytami bankowymi, ale pieniędzmi od indywidualnych inwestorów.
Łączne wierzytelności około 600 prywatnych ciułaczy to co najmniej 140 mln zł (według szefa PG), a być może nawet ponad dwa razy więcej. Dokładnej kwoty nikt nie zna, bo firmy kierowane przez Jakuba Suchanka od dawna nie prowadzą księgowości. A większość ostatnie sprawozdania finansowe złożyła za… 2021 r.
Zarządca: Prefa Group to wydmuszka
Skala zaniedbań jest tak duża, że gdy Łukasz Grenda, zarządca w postępowaniu sanacyjnym PG, próbował się zorientować, ile kosztowałoby wyprostowanie księgowości i sprawozdawczości grupy, okazało się, że w grę wchodziłby koszt rzędu 1 mln zł! A na to PG nie stać. Zarządca nie mógł więc nawet, co podkreślił sąd, sporządzić spisu wierzytelności i planu restrukturyzacyjnego.
To dlatego Łukasz Grenda już w lipcu 2025 r. wystąpił o umorzenie sanacji. Uzasadnił to również stwierdzeniem, że Prefa nigdy nie miała zdolności do bieżącego zaspokojenia kosztów postępowania, a nawet samodzielnego zaspokajania zobowiązań, „bowiem przez cały okres swojego funkcjonowania zmuszona była finansować się długiem”. Równocześnie zarządca podkreślał, że poza udziałami w spółkach córkach, które „nie przedstawiają żadnej wartości zbywczej”, PG nie posiada żadnego majątku.
Zmiana zdania Jakuba Suchanka
Jakub Suchanek początkowo sprzeciwiał się umorzeniu sanacji. Przekonywał, że 10 spółek z grupy wciąż posiada majątek w postaci nieruchomości - i choć mają własne zobowiązania, to sprzedaż tych nieruchomości pozwoli na wpływ kilkuset tysięcy złotych z każdej z nich. Tym samym przyznawał, że do PG mogłoby łącznie trafić kilka milionów złotych, a to przecież kropla w morzu potrzeb.
Łukasz Grenda próbował zrealizować ten scenariusz, prowadząc rozmowy z wierzycielami poszczególnych spółek celowych. Najbardziej zaawansowane dotyczyły spółki Osiedle Plewianka 2 (OP2) – właściciela 43-arowej działki w podpoznańskich Plewiskach, którą była zainteresowana sieć sklepów Dino.
Zarządcy udało się nawet uzgodnić z dwoma wierzycielami, że z hipotek na prawie 6,4 mln zł ograniczą swój apetyt do 2,2 mln zł. A że Dino gotowe było zapłacić za działkę 2,7 mln zł, do PG mogłoby z tej transakcji trafić 0,5 mln zł. Ostatecznie jednak nic z tego nie wyszło – znów ze względu na brak prowadzenia przez OP2 jakiejkolwiek księgowości i sprawozdawczości.
Tymczasem sam Jakub Suchanek 11 lutego 2026 r. zmienił zdanie i w piśmie do sądu… przychylił się do umorzenia sanacji. Swierdził, że „pozwoli to na dynamiczne i nastawione na rozwój, jak i spłatę zobowiązań wobec wierzycieli, prowadzenie spraw spółki, które musi być realizowane jednocześnie z odtwarzaniem sprawozdawczości”. Wierzyciele, z którymi rozmawialiśmy, odpowiadają jednak, że tego typu zapewnienia słyszą od Jakuba Suchanka od kilku lat i zawsze na zapewnieniach się kończy.
Wierzyciele za sanacją i niezależnym zarządcą
Pierwszą próbę restrukturyzacji Prefy Group jej twórca podjął już w czerwcu 2023 r., gdy uruchomił postępowanie o zatwierdzenie układu. Po kilku miesiącach skończyło się niczym, bo nadzorca Jacek Kondratowicz ze względu na bałagan w księgach spółki nie był nawet w stanie stworzyć propozycji układowych i doprowadzić do głosowania nad nimi.
Jesienią 2023 r. sąd zajął się więc wnioskami o sanację PG złożonymi przez wierzycieli, wśród nich grupę ponad 100 osób reprezentowanych przez radcę prawnego Wiktora Danielaka. Ich pomysłem było, by niezależny zarządcą przejął stery od Jakuba Suchanka i spróbował pozyskać pieniądze na spłatę wierzycieli z dywidend ze spółek celowych, które prowadziłyby inwestycje deweloperskie. Równocześnie zarządca zbadałby, czy jakieś składniki majątkowe nie zostały wyprowadzone ze spółki z pokrzywdzeniem wierzycieli.
W lutym 2024 r. poznański sąd wyznaczył Łukasza Grendę na tymczasowego nadzorcę sądowego (TNS), a ten po przyjrzeniu się sytuacji PG stwierdził, że warto byłoby zbadać co najmniej kilka czynności prawnych Jakuba Suchanka pod kątem możliwości ich ubezskutecznienia. Jednocześnie TNS szybko zderzył się z faktem, że kasa PG była praktycznie pusta. Wierzyciele zasilili ją więc zaliczką wysokości 100 tys. zł na koszty postępowania - i to m.in. dlatego sąd 1 marca 2025 r. otworzył sanację spółki.
Niechęć prezesa do weryfikacji jego działań
Wcześniej, w październiku 2024 r., Łukasz Grenda stwierdził w piśmie złożonym w sądzie, że Jakub Suchanek przekazał mu, iż „nie jest zainteresowany udzielaniem TNS dalszych wyjaśnień, albowiem nie jest zainteresowany otwarciem postępowania sanacyjnego, które doprowadzić mogłoby do weryfikacji skuteczności zrealizowanych czynności prawnych.
Dwa miesiące później, w grudniu 2024 r., szef PG niespodziewanie przeniósł jej siedzibę z Poznania do Zielonej Góry. I w połowie lutego 2025 r. w tamtejszym sądzie złożył wniosek o otwarcie przyspieszonego postępowania układowego (PPU). W przypadku PPU władzę nad spółką zachowuje zarząd, a ubezskutecznianie czynności prawnych jest mocno ograniczone. Zielonogórski sąd wniosek Jakuba Suchanka jednak zwrócił, bo w międzyczasie sąd w Poznaniu otworzył sanację spółki.
- Niestety do otwarcia sanacji doszło prawie 1,5 roku od złożenia wniosku. Gdyby postępowanie udało się otworzyć szybciej, sytuacja wierzycieli mogłaby wyglądać inaczej. Z pewnością koszty odtworzenia księgowości byłyby niższe, a być może i zarządcy łatwiej byłoby prześwietlić transakcje zrealizowane przez PG pod kątem tego, czy nie krzywdziły wierzycieli – komentuje Wiktor Danielak.
W tej sytuacji wierzyciele mogą liczyć jeszcze na efekty prac biegłego z zakresu finansów, księgowości i rachunkowości, powołanego przez poznańską prokuraturę. Do końca sierpnia ma on przygotować opinię dotyczącą m.in. przepływów finansowych między spółkami z grupy PG a członkami ich zarządów, a także kwestii związanych z zabezpieczaniem części długów na majątku firm i zaspokajaniem niektórych wierzycieli.
