Cień długu publicznego nad kampanią wyborczą

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2026-10-05 19:10

Żadnych nowych programów społecznych – mówi minister finansów. A i opozycja zaczyna mówić o sposobach na redukcję wskaźników długu.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Ścięcie Polsce ratingu i ostrzeżenia przed kolejnymi obniżkami zaczynają stopniowo wpływać na to, jak rząd i opozycja mówią o przyszłej polityce gospodarczej. Mogą to być pierwsze wybory, w których wielkie obietnice wydatków społecznych nie staną się główną osią kampanii.

W poniedziałek prowadziłem rozmowę z ministrem finansów i rozwoju Andrzejem Domańskim podczas konferencji Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Cztery dekady sukcesu. Polska droga do zamożności”. Rozmowa dotyczyła szybkiego wzrostu gospodarczego, ale też wyzwań stojących przed Polską.

Dzięki wysokiemu wzrostowi Polska awansowała w ciągu trzech dekad z 32. na 21. miejsce na liście największych gospodarek świata, co otworzyło nam drzwi do G20. Co z tego mamy?

– Obecność Polski w G20 to jest oczywiście prestiż, ale to także element budowania naszego soft power. Dla polskich przedsiębiorców, którzy chcą coraz częściej wchodzić na rynki zagraniczne, to jest dobra podstawa do budowania swojej pozycji – mówił Andrzej Domański.

Takiego soft power nie należy lekceważyć. Niedawno pewien przedsiębiorca z Londynu mówił mi o tym, jak dużym wsparciem dla polskich startupów jest fakt, że z polski pochodzi tak znana firma jak Eleven Labs. Od razu polscy przedsiębiorcy przyciągają większe zainteresowanie inwestorów. Podejrzewam, że bycie w G20 – przynajmniej jedną nogą, bo nie jesteśmy tam formalnie – może odgrywać podobną rolę dla dużych firm.

Utrzymanie wysokiego wzrostu gospodarczego w przyszłości będzie jednak wyzwaniem. Do najważniejszych rys na gospodarce minister zaliczył wysokie ceny energii.

– Dla gospodarki polskiej, która ma wyższy udział przemysłu w strukturze PKB niż średnia unijna, ceny energii są kluczowe. Unia Europejska, tak na marginesie, ustawia cel udziału przemysłu w tworzeniu europejskiego PKB na poziomie 20 proc. To jest poziom, który Polska już ma – mówił Andrzej Domański.

Nie za bardzo jednak chciał mówić o obniżaniu cen poprzez dopłaty, na które niespecjalnie jest w dłuższej perspektywie miejsce w budżecie. Ważniejsze mają być zmiany podażowe: inwestycje w moce wytwórcze energii atomowej i wiatrowej wraz z rozbudową sieci.

Istotnym wyzwaniem jest też rosnący dług publiczny. W tym roku ma się zbliżyć do 70 proc. PKB, a do końca dekady do 80 proc., a to już przy założeniu, że rząd znajdzie jakieś duże oszczędności.

– Nie mamy miejsca na żaden duży nowy program socjalny w Polsce. Mamy gospodarkę, która dynamicznie rośnie. Mamy jedną z najniższych stóp bezrobocia w Unii Europejskiej. Mamy trochę w tej chwili rosnącą, ale jednak ustabilizowaną inflację. Ale jednocześnie mamy 7-procentowy deficyt – wskazywał minister finansów.

W ostatnim czasie Andrzej Domański często mówi o tym, że w budżecie jest mało miejsca na jakiekolwiek nowe pozycje powiększające deficyt i ścieżkę przyrostu długu.

Warto zauważyć, że stopniowo wizja problemów budżetowych zaczyna też oddziaływać na opozycję. Kilka dni temu Mateusz Morawiecki, były premier i przewodniczący Stowarzyszenia Rozwój Plus, powiedział w wywiadzie dla Business Insidera: - U kolegów z PiS widzę bardzo nonszalanckie i łatwe rzucanie w przestrzeń publiczną dziesiątek miliardów złotych do wydania. Wydawać każdy potrafi. Tylko że pieniądze nie biorą się z bankomatu.

Interesująca była opinia Mateusza Morawieckiego na temat możliwych oszczędności. Jego zdaniem można zredukować stopę inwestycji publicznych poprzez ograniczenie wydatków militarnych głównie do tych, które są kierowane do przemysłu krajowego. To jedna z pierwszych tego typu wypowiedzi, w której ważny polityk opozycji mówi o ograniczeniu wydatków na zbrojenia w celu ustabilizowania budżetu. Dotychczas tego typu opinie były tematem tabu — maksymalizacja zbrojeń wydawała się jedyną możliwością.

Czyżby czekała nas kampania, w której jednym z głównych pytań będą pomysłu na redukcję deficytu? Aż tak to chyba nie będzie, ale kropla drąży skałę. Narracja w polskiej polityce stopniowo zaczyna się zmieniać.