Pierwsze realne zagrożenie dla iPhone’a

Google pokazał dwa nowe urządzenia, które mogą poważnie namieszać na rynku smartfonów.

Amerykański koncern internetowy mocno reorganizuje swoją strategię dotyczącą urządzeń. We wtorek zadebiutowały dwa smartfony, dzięki którym Google będzie mógł iść łeb w łeb z Apple. Agencja Bloomberg podkreśla, że po raz pierwszy produkt Google'a jest realnym zagrożeniem dla iPhone’a.  

Pixel i Pixel XL to pierwsze smartfony, które Google wymyślił, opracował i testował samodzielnie. Do tej pory spółka tworzyła gadżety we współpracy z innymi producentami. Tak powstawały przez ostatnie kilka lat urządzenia sygnowane marką Nexus.  

Pixel wyposażony jest w 5-calowy ekran (model XL ma 5,5 cala), procesor Snapdragon 821 i działa pod kontrolą systemu operacyjnego Android Nougat 7.1. Google chwali się, że gadżet ma najlepszy aparat na rynku, a użytkownicy uzyskują nieograniczoną ilość miejsca na przechowywanie zdjęć i filmów. Pixel jest pierwszym telefonem z zainstalowanym Asystentem Google.  

Jest jeszcze informacja, którą wytłuszcza wszędzie sam Google, a media ją chętnie podchwyciły. Pixel potrzebuje zaledwie 15 minut, żeby doładować baterię wystarczająco do działania przez siedem godzin.  

Pixel będzie dostępny w trzech kolorach: srebrnym, niebieskim i czarnym. Ceny w Google Store zaczynają się od 649 USD.  

Google zlecił montaż smartfonów tajwańskiej firmie HTC, ale przedstawiciele internetowego giganta podkreślają, że taka strategia nie różni się od tego, co robi Apple. Koncern z Cupertino zleca produkcję iPhone’ów firmie Foxconn.   

Google pokazał podczas wtorkowej konferencji nie tylko nowe smartfony, ale także kilka innych urządzeń, w tym Google Home, czyli tubę korzystającą z funkcji asystenta, która ma rywalizować z Echo od Amazon.com i zestaw Daydream View składający się z hełmu rzeczywistości wirtualnej, do którego można włożyć smartfon Pixel.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane