Stawki polis majątkowych jeszcze urosną

Przedsiębiorcy, którzy chcą chronić biznes przed skutkami działania żywiołów, muszą liczyć się z wyższymi kosztami

Zmiany klimatyczne to jedno z największych zagrożeń dla prowadzenia biznesu — wskazuje najnowszy raport Marsh Global Risk Report. W ubiegłym roku ekstremalne zjawiska pogodowe dały się we znaki całemu światu. Powstałe w związku z tym globalne straty szacuje sie na ponad 100 mld USD. Również w Polsce co roku wypłacanych jest coraz więcej odszkodowań z tego tytułu. Nie pozostanie to bez wpływu na ceny polis majątkowych dla firm.

Wyświetl galerię [1/2]

PODCHODZĄ OSTROŻNIEJ: Łukasz Zoń, prezes SPBUiR, podkreśla, że nie widać drastycznego zakończenia wojny cenowej w polisach majątkowych, ale ubezpieczyciele przestali ochraniać wszystko, co możliwe. Uważniej podchodzą do oceny ryzyka. Fot. Wojciech Szabelski

Dwa razy drożej

W sierpniu tego roku wspominaliśmy, że stawki ubezpieczeń od skutków działania żywiołów mogą wzrosnąć. Dzisiaj widać coraz bardziej zdecydowane ruchy w tym kierunku.

— Z naszych danych wynika, że jeden z ubezpieczycieli zmienił już politykę korporacyjną i podniósł cenę niemal dwukrotnie. Chodziło o przypadek bezszkodowego klienta. Stąd też spodziewamy się, że w najbliższym czasie nieuniknione są podwyżki również u innych ubezpieczycieli. Uspokoję jednak, że większość z nich raczej nie będzie zmieniać drastycznie stawek dla swoich długoletnich bezszkodowych klientów. Należy mieć jednak świadomość, że jeśli otrzymają takie wytyczne z centrali, zwyżki obejmą wszystkich — mówi Joanna Kościuch-Malinowska, broker specjalista w STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi.

Jej zdaniem, wszystko zależy od kosztów umów reasekuracyjnych. Nie jest tajemnicą, że ubiegłoroczne katastrofy naturalne wpłynęły na wzrost stawek globalnych reasekuratorów, co dotknęło również polskich ubezpieczycieli. Zdaniem Agnieszki Michałowskiej, dyrektora w dziale klienta strategicznego w Marsh Polska, podwyżki w reasekuracji nie są bardzo wysokie. — Na początku tego roku okazało się, że w zasadzie dotyczą głównie ryzyka katastroficznego, a w niektórych sytuacjach mówimy o wzroście tylko rzędu 10-20 proc. w przypadku huraganu i trzęsienia ziemi — mówi Agnieszka Michałowska.

Jej zdaniem, będzie to miało przełożenie na klienta bezpośredniego.

— Wyższe ceny polis w pierwszym rzędzie odczują rejony narażone lub dotknięte w przeszłości klęskami żywiołowymi — uważa specjalistka Marsha.

Trudniej o ochronę

Zgadza się z nią Łukasz Zoń, prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych (SPBUiR).

— Na terenach dotkniętych w przeszłości katastrofami naturalnymi o polisę może być trudniej albo jej cena będzie wyższa. Wynika to z faktu, że ubezpieczyciele w związku z większą liczbą szkód z tytułu anomalii pogodowych zaczęli uważniej przyglądać się ocenie ryzyka i warunkom oferowanych przez siebie polis — mówi Łukasz Zoń.

Jednak, jego zdaniem, nie można jeszcze mówić o końcu wojny cenowej, która trwa na rynku polis majątkowych od kilku lat. Na pewno nie będzie tak drastycznego jej końca jak niedawno w przypadku ubezpieczeń komunikacyjnych, kiedy jeden gracz podniósł ceny i pozostali zrobili to samo. Ale też nie ma przesłanek, żeby takie gwałtowne zmiany wprowadzać, ponieważ majątkowa część biznesu ubezpieczycieli wciąż jest na plusie, choć wyniki w ostatnim czasie nieco słabną. — Niewątpliwie jednak ubezpieczyciele przestali ubezpieczać wszystko, co się da, i większą uwagę zwracają na ocenę ryzyka — podkreśla Łukasz Zoń. Również Łukasz Wawrzeńczyk, prezes Profika Broker, zwraca uwagę, że na rynku ubezpieczeń majątkowych można obserwować większą wnikliwość ubezpieczycieli przy zawieraniu polis majątkowych obejmujących ryzyko katastroficzne.

— Trudno jednak przesądzić, czy są to trwałe zmiany w procesie oceny ryzyka. Trzeba czasu i obserwacji, żebyśmy wiedzieli na pewno, że polityka firm ubezpieczeniowych w zakresie oceny i wyceny ryzyka katastroficznego uległa zmianie. Jednak, bez względu na to, stawki polis majątkowych muszą iść w górę — takie są światowe trendy, wynikające ze zmian klimatycznych — i działającym na polskim rynku ubezpieczycielom trudno od tego uciec. Wyższe koszty reasekuracji i zmiany zapisów traktatów reasekuracyjnych siłą rzeczy muszą wpłynąć na polski rynek, jednak będzie to wpływ opóźniony — tłumaczy Łukasz Wawrzeńczyk. Jego zdaniem, wciąż nie można mówić o rejonach, w których ryzyko katastroficzne jest ubezpieczyć trudniej.

— Chociaż pojawiają się sygnały o chęci różnicowania stawek za inne niż powódź ryzyko katastroficzne w zależności od lokalizacji ubezpieczonego mienia, to nie sądzę, aby te pomysły miały szansę na wdrożenie. Nagłe anomalie pogodowe występują w Polsce bez szczególnych czynników sprawczych i mogą pojawić się absolutnie wszędzie. Wprawdzie ryzyko i stawki polis ustala się na bazie przeszłych zdarzeń, a nie estymacji i prognoz na przyszłość. Mimo to logika podpowiada, że cała Polska, z wyjątkiem terenów górskich i położonych w sąsiedztwie gór, jest narażona na ryzyko niepowodziowe w podobnym stopniu — tłumaczy Łukasz Wawrzeńczyk.

Jak ograniczyć szkody

Sami ubezpieczyciele nie mówią wprost o wzroście stawek w majątku. Jakub Golko, zastępca dyrektora biura ubezpieczeń podmiotów gospodarczych w Ergo Hestii, tłumaczy, że trzeba dłuższej perspektywy czasowej, żeby anomalie pogodowe mogły zostać uwzględnione w ocenie ryzyka. Natomiast Maciej Krzysztoszek z biura prasowego Link4 zwraca uwagę, że klęski żywiołowe w przyszłości będą się nasilać i każdy ubezpieczyciel musi się do tego przygotować. — My stawiamy na działania prewencyjne po stronie klientów. Dlatego na początkutego roku uruchomiliśmy alerty pogodowe do każdej polisy mieszkaniowej — mówi Maciej Krzysztoszek. W efekcie klienci Link4 dostaną pod wskazany numer telefonu informację o zbliżających się wichurach czy śnieży-

cach. W treści wiadomości znajdzie się także link, który odeśle do porad, jak zabezpieczyć się przed zdarzeniami pogodowymi. Inicjatywa powstała we współpracy ze Stowarzyszeniem Skywarn Polska, które ma na koncie stworzenie systemu SkyPredict 2 dostarczającym dokładne ostrzeżenia w czasie rzeczywistym.

— Pytanie, na ile to rozwiązanie może skutecznie działać, a w jakim stopniu mamy tu do czynienia tylko z akcją marketingową — mówi Łukasz Wawrzeńczyk. Jego zdaniem, inicjatywa Link4 pokazuje, że firmy ubezpieczeniowe niewątpliwie obawiają się skutków anomalii pogodowych. Są coraz bardziej uważne przy ocenie ryzyka katastroficznego i dostrzegają zwiększenie częstotliwości jego występowania w skali globu.

— Wielu ubezpieczycieli szuka rozwiązań, które pomagają klientom monitorować prawdopodobieństwo katastrof naturalnych i zabezpieczać się na taki wypadek. Każde narzędzie jest przydatne, o ile w jakikolwiek sposób zminimalizuje straty. System powiadamiania przed niekorzystnymi zjawiskami z pewnością pozwoli przynajmniej niektórym klientom zabezpieczyć swoje mienie i ograniczyć szkody. Jednakże musimy pamiętać, że siła żywiołów jest coraz większa i nie jesteśmy w stanie oszacować konsekwencji choćby huraganu, który uderzy z niespotykaną dotychczas siłą. Żywioły mają to do siebie, że nie da się do końca przewidzieć ich skutków — podkreśla Agnieszka Michałowska.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Stawki polis majątkowych jeszcze urosną