Od debiutu giełdowego w listopadzie zeszłego roku akcje Skarbca Holding, właściciela Skarbca TFI, podrożały o 43 proc. Fundusz Enterprise Investors, który posiada 75 proc. akcji spółki, może więc już swobodnie sprzedawać kolejne pakiety, bo — zgodnie z prospektem — blokada obowiązywała tylko do momentu, w którym kurs wzrósł o 15 proc. w stosunku do ceny z oferty pierwotnej. Tymczasem analitycy prześcigają się w zachwalaniu TFI. Łukasz Jańczak, analityk BESI, w raporcie z 20 maja rekomenduje kupno z ceną docelową 56,5 zł. To 19 proc. więcej, niż wynosi kurs na GPW. Jeszcze wyżej walory spółki ceni Michał Konarski z DM mBanku (64,3 zł, co oznacza 35-procentowy potencjał zwyżki).

— Nie ma przypadków na rynku. Historia pokazuje, że pozytywne rekomendacje poprzedzają kolejną sprzedaż akcji przez akcjonariuszy większościowych. Tak było w przypadku Prime Car Management, Work Service i wielu innych spółek — podkreśla Jarosław Lis, zarządzający z BPH TFI.
Komu płynie, temu płynie
Podobnego zdania są też pozostali zarządzający, z którymi rozmawiał „PB”, a którzy jeszcze pół roku temu kręcili nosem na wycenę Skarbca w ofercie publicznej. Choć dostrzegali atuty firmy, takie jak atrakcyjna polityka dywidendowa oraz spory potencjał restrukturyzacji kosztów, to zwracali jednak uwagę, że cieniem na ofercie kładzie się kiepska koniunktura w segmencie małych i średnich spółek. Dziś specjaliści z TFI wskazują, że Enterprise Investors nie mógłby sobie wymarzyć lepszego otoczenia dla sprzedaży akcji.
— Prawdopodobna jest sprzedaż niewielkiego, około 15-20-procentowego, pakietu akcji. Moment na rynku jest bardzo dobry. Wyceny giełdowych TFI, jak i innych spółek finansowych, poszły w górę, co ma związek z jednej strony z niskimi stopami procentowymi, a z drugiej optymistycznymi oczekiwaniami co do samego rozwoju rynku. Oczekiwania inwestorów związane są z gremialnym napływem klientów do funduszy akcji, a także z wysokimi przychodami z tytułu success fee — wyjaśnia zarządzający, który chce pozostać anonimowy.
Łukasz Jańczak przypisuje tegoroczny wzrost ceny akcji Skarbca stosunkowo niskiej wycenie spółki w IPO oraz właśnie pozytywnemu postrzeganiu ze względu na przyzwoite wyniki funduszy akcji i transfer pieniędzy z rynku obligacji na bardziej marżowy rynek akcji.
— Z moich wyliczeń wynika, że aktywa funduszy wysokomarżowych Skarbca wzrosły w pierwszym kwartale o 24 proc. Nie jest to wyłącznie efekt zarządzania, lecz także napływu kapitału — tłumaczy Łukasz Jańczak.
Z danych Analiz Online wynika, że od grudnia z portfeli funduszy detalicznych Skarbca… odpłynęło na czysto 11 mln zł. Fundusze akcji pozyskały 160 mln zł, a dłużne skurczyły się o 230 mln zł. W tym czasie saldo wpłat i wypłat do krajowych funduszy akcyjnych wyniosło ogółem 2,2 mld zł.
Kluczowe success fee
Michał Konarski przekonuje w swojej rekomendacji, że Skarbiec charakteryzuje się dobrze zdywersyfikowaną strukturą aktywów, szeroką siecią dystrybucji oraz wysoką dochodowością wspieraną przez opłatę zmienną, która pobierana jest tylko wtedy, gdy fundusz pobije deklarowany benchmark (portfel wzorcowy). I rzeczywiście — Skarbiec pokazał niedowiarkom, że potrafi pobierać success fee w każdych warunkach. Z wyliczeń analityków wynika, że w pierwszym kwartale spółka zainkasowała z tego tytułu 7-8 mln zł. W tym czasie zysk netto wyniósł 9,3 mln zł. Oznacza to, że z „czystego biznesu” spółka wygenerowała około 2 mln zł.
— Wskaźnik cena do zysku na 2015 r. w przypadku akcji Skarbca wynosi około 10, a na 2016 r. — 8,1. Skarbiec notowany jest więc z odpowiednio 36 oraz 43-procentowym dyskontem do średniej rynkowej. Uważamy, że pewne dyskonto jest zasadne ze względu na strukturę przychodów w dużej mierze zależnej od success fee oraz strukturę aktywów dającą gorszą ekspozycję na rynek wzrostowy. Obecny poziom dyskonta jest jednak zbyt wysoki. Oczekujemy, że Skarbiec będzie dążyć do zmiany struktury aktywów w kierunku produktów wysokomarżowych, co pozytywnie przełoży się na wynik finansowy, szczególnie w środowisku oczekiwanej przez nas presji na marżę — tłumaczy Michał Konarski.
Suta dywidenda
Skarbiec Holding charakteryzuje ponadprzeciętny zwrot z kapitałów własnych (ROE), który przez ostatnie 3 lata kształtował się w przedziale 15 -35 proc. To pozwalało spółce wypłacać w przeszłości do 100 proc. dywidendy. Nie inaczej ma być w tym roku. Spółka deklaruje, że i tym razem podzieli się z akcjonariuszami zyskiem wypracowanym w 2014 r., a także przez dwa kwartały 2015 r. (przesunięcie roku obrotowego).
— Uważamy, iż po wypłacie dywidendy w wysokości 60 proc. z zysku za 2014/15 rok 100-procentowa wypłata będzie możliwa w okresie całej naszej prognozy (lata 2015- -23), a w ciągu najbliższych 3 lat przełoży się na stopę dywidendy w przedziale 7-12 proc., znacznie powyżej średniego poziomu w pozostałych instytucjach finansowych — prognozuje Michał Konarski.