Blik na rozdrożu, a prezes przenosi się do Allegro. Co dalej ze spółką?

Eugeniusz TwarógEugeniusz Twaróg
opublikowano: 2026-06-29 11:00
zaktualizowano: 2026-07-29 11:00

Po 11 latach pracy w Polskim Standardzie Płatniczym Dariusz Mazurkiewicz zdecydował się odejść z firmy i trafi do Allegro. Zbudował potęgę Blika, a jego następca będzie musiał zastanowić się, co dalej. Będzie to trudne, bo nawet akcjonariusze spółki tego nie wiedzą.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak Blik, który nie był skazany na sukces, stał się narodową dumą i co zadecydowało o jego przełomie
  • za jaką kwotę banki chciały sprzedać Blika
  • dlaczego mimo dominacji w Polsce, zagraniczna ekspansja Blika napotyka na tak wiele przeszkód
  • dlaczego plany wejścia Blika na giełdę zostały wstrzymane i jakie są dalsze kierunki rozwoju spółki po odejściu prezesa
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Sukces ma wielu ojców. W przypadku Blika jest ich sześciu. Przed 12 laty sześć banków założyło spółkę Polski Standard Płatności, która z czasem zbudowała krajowy system płatności. Podczas Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie, który odbył się na początku czerwca, premier Donald Tusk powiedział, że Blik „dobrze ilustruje potęgę innowacyjności myślenia Polaków”. Blik stał się przedmiotem narodowej dumy. Słowo Blik weszło do języka codziennego: bliknąć, wysłać blika. Człowiek, który zbudował pozycję Blika, właśnie zrezygnował z pracy. Dariusz Mazurkiewicz był jednym z pierwszych pracowników PSP. Przyszedł w lutym 2015 r. i został szefem produktu. Potem wszedł do zarządu. W 2017 r. został prezesem i pełnił tę funkcję przez 9 lat.

We wtorek, 28 lipca, zrezygnował ze stanowiska, a już następnego dnia pojawiła się informacja, gdzie trafi. Dołączy do Allegro, gdzie będzie odpowiadał za usługi finansowe dla klientów indywidualnych i partnerów platformy. To kolejny w ostatnich dniach duży transfer do platformy e-handlowej, bo wcześniej ogłoszono, że nową szefową finansów zostanie Katarzyna Ostap-Tomann, wieloletnia CFO Cyfrowego Polsatu.

PSP nie był skazany na sukces

Wbrew dzisiejszej narracji Blik nie był od początku skazany na sukces. Powstał jako system płatności w gruncie rzeczy konkurencyjny wobec kart płatniczych i miał być wykorzystywany do płatności w sklepach stacjonarnych oraz wypłat z bankomatów. Szybko okazało się, że użytkownicy przedkładają szybkie płatności kartami zbliżeniowymi, zyskującymi wtedy na popularności, nad sześciocyfrowy kod, który trzeba wstukać na klawiaturze terminala w sklepie. Tym bardziej że w Apple doszło do przełomu i po latach stawiania oporu w iPhone’ach pojawiły się antenki NFC. Od 2014 r. smartfonami można było już płacić zbliżeniowo i płatności mobilne weszły w zupełnie nową fazę, w której nośnikiem powoli przestawała być karta na rzecz telefonu. Już na starcie Blik utknął.

Banki-założyciele PSP nie miały też chyba wielkiej wiary w przyszłość spółki, ponieważ gotowe były ją sprzedać Krajowej Izbie Rozliczeniowej (KIR). Wychodziły z założenia, że operatorem płatności musi zostać instytucja o odpowiednich kompetencjach. KIR był dobrym kandydatem. Ówczesny prezes izby niespecjalnie był zainteresowany ofertą i cena, jaką zaproponował – w granicach 30 mln zł – była śmiesznie niska z punktu widzenia oferentów. Do transakcji nie doszło.

W międzyczasie Blik zaczął nabierać tempa. Zarząd zrezygnował z promowania płatności w sklepach fizycznych i postawił na rozwój płatności e-commerce oraz wypłat w bankomatach. Był to strzał w dziesiątkę. Blik zaproponował konkurencyjne cenowo i bardzo wygodne z punktu widzenia użytkownika narzędzie płatnicze platformom i sklepom internetowym. Płatności Blikiem w e-commerce eksplodowały w czasie COVID-u, jak większość rozwiązań zdalnych. Tyle że w jego przypadku to nie była moda, tylko krok milowy w stronę dominującej pozycji na rynku płatności w internecie. Dwie trzecie płatności e-commerce’owych przechodzi przez PSP. Spółka zaczęła bardzo szybko rosnąć i przynosić coraz większe zyski.

Niełatwo będzie podbić zagraniczne rynki

Przez lata PSP był niewielką spółką zatrudniającą kilkadziesiąt osób. Zarząd aż do ubiegłego roku był dwuosobowy. Dariusz Mazurkiewicz był jednym z najdłużej urzędujących prezesów na rynku finansowym. To nie lada sztuka, zważywszy na fakt, że w radzie nadzorczej miał prezesów sześciu największych banków w kraju i szefową Mastercarda w Polsce (jest jedynym niebankowym akcjonariuszem).

Od miesięcy znajdował się pod silną presją w związku z ogromnymi oczekiwaniami na międzynarodową ekspansję Blika. Wiele osób wychodzi z założenia, że skoro system jest tak doskonały – i faktycznie charakteryzuje się bardzo dużą użytecznością – to inne kraje z pewnością przyjmą go z otwartymi rękami.

W ostatnich latach PSP złapał przyczółki na Słowacji i w Rumunii, jednak perspektywy podboju naszej części Europy, nie mówiąc o rynkach zachodnich, wydają się nader mgliste. Kiedy Blik startował przed 11 laty, w Europie działało tylko kilka systemów płatniczych. Obecnie jest ich ponad 40. Większość z nich to małe, lokalne podmioty, ale kilka osiągnęło i skalę, i zbudowało marki nie mniej rozpoznawalne niż Blik. Szwedzi mają Swish, który odpowiada za ponad 80 proc. transakcji bezgotówkowych. Nieznacznie mniejsze udziały rynkowe w Norwegii i Danii ma Vipps. Przez szwajcarski Twint i fiński MobilePay przechodzi przeszło 60 proc. krajowych płatności. W Hiszpanii hegemonem jest Bizum, który rozlicza połowę transakcji. Podobny udział w płatnościach w Portugalii ma lokalny schemat płatniczy – MB Way.

Banki z Holandii, Belgii, Francji, Deutsche Bank i niemieckie Sparkassen wspierają rozwój Wero – systemu płatniczego, który ma błogosławieństwo Komisji Europejskiej i ambicje zajęcia pozycji paneuropejskiego schematu płatniczego, zdolnego do konkurowania z amerykańskimi gigantami kartowymi Visa i Mastercard.

Austriakom nie spieszy się z decyzją

W naszym regionie czeskie banki mają swój odpowiednik Blika – Cvik. Z kolei w Rumunii powstał RoPay – z inicjatywy banku centralnego, którego prezes nakazał wszystkim bankom przystąpienie do systemu.

Austriackie banki przystąpiły już do Wero, ale nie przekreśla to szans Blika na wejście na ten rynek. Lokalne banki mogą oferować klientom obydwa rozwiązania: Blika i Wero. Opcji takiej nie wyklucza szef Erste Group. Poprzez Erste Bank Polska (dawny Santander) jest on zresztą pośrednio akcjonariuszem PSP. Przejęcie banku przez Austriaków rozbudziło zresztą nadzieje na przyspieszenie zagranicznej ekspansji Blika. Grupa ma mocną pozycję w regionie, gdzie kontroluje kluczowe banki. Jak na razie w Wiedniu nie zapadły żadne decyzje. Erste ma na głowie dużo ważniejszych spraw do poukładania w Polsce (wchodzą na rynek, który generuje jedną czwartą przychodów grupy) niż Blik.

Plany giełdowe odwieszone na kołku

Żeby zachęcić Erste i inne banki – austriackie, włoskie – do wsparcia Blika, kilka miesięcy temu wśród akcjonariuszy PSP pojawił się pomysł, żeby umożliwić im wejście kapitałowe do spółki. Stąd powstała koncepcja jej upublicznienia na warszawskiej giełdzie. IPO byłoby szansą dla obecnych akcjonariuszy na „skeszowanie się”, przynajmniej częściowe, oraz wyjściem z emisją do nowych inwestorów.

Według naszych informacji zarząd PSP dostał kierunkową zgodę rady nadzorczej na prace nad prospektem emisyjnym. Z czasem jednak animusz banków do plasowania oferty na GPW osłabł i przygotowania do giełdy zostały wstrzymane.

Chętnych na stanowisko prezesa Blika nie zabraknie

Odejście Dariusza Mazurkiewicza zamyka pewien etap rozwoju PSP, który ze startupu wyrósł na jednorożca. Otwarte jest pytanie, co dalej ze spółką, w jakich kierunkach powinna się rozwijać, na ile realna jest zagraniczna ekspansja, jakie nowe usługi i produkty może oferować w Polsce. Chętnych do objęcia posady prezesa PSP z pewnością nie zabraknie. Podczas ubiegłorocznego konkursu na członka zarządu spółki pojawiły się naprawdę interesujące kandydatury.