Maszyna i człowiek? Ta relacja ma sens

opublikowano: 18-12-2018, 22:00

Mniej błędów w produkcji, większe bezpieczeństwo i sprawiedliwsze pensje — trudno przecenić korzyści, które oferuje przemysłowi internet rzeczy

Pod deskami rozdzielczymi samochodów montuje się niewielkie czipy OBD (on- -board diagnostics, diagnostyka pokładowa), które monitorują sposób użytkowania pojazdów — pokonaną odległość, prędkość, obroty silnika, zużycie paliwa i niebezpieczne zdarzenia (np. awaryjne hamowanie). Rejestrowanie parametrów jazdy miało zrazu pomagać przy naprawach aut. Dziś służy także towarzystwom ubezpieczeniowym — jeśli dane zbierane dzięki tym mikroprocesorom wykażą, że kierowcy prowadzą ostrożnie, ci ostatni zapłacą niższe składki. Nigdy jeszcze pobieranie opłat od zmotoryzowanych nie było tak proste — urządzenia GPS śledzą, jak często i jakimi drogami się poruszamy, co usprawnia naliczenie należności, a mobilne systemy pozwalają na ich automatyczne ściąganie. Z geolokalizacji korzystają również placówki gastronomiczne, usługowe i handlowe — jeśli zbliżamy się do sklepu, baru lub salonu motoryzacyjnego, możemy dostać informacje o ich ofercie i kupony rabatowe.

Zamiast narzekać na transformację cyfrową, internet rzeczy i przemysł
4.0, naucz się pracować, zarządzać i rozwijać biznes w świecie pełnym
automatyzacji i sztucznej inteligencji — mówi dr Sergiusz Prokurat, ekonomista
i autor książki „Praca 2.0”.
Zobacz więcej

PO NOWEMU:

Zamiast narzekać na transformację cyfrową, internet rzeczy i przemysł 4.0, naucz się pracować, zarządzać i rozwijać biznes w świecie pełnym automatyzacji i sztucznej inteligencji — mówi dr Sergiusz Prokurat, ekonomista i autor książki „Praca 2.0”. Fot. Marek Wiśniewski

Tak działa internet rzeczy (internet of things — IoT) — zestaw technologii, które są jeszcze w powijakach, ale już dzisiaj bezpowrotnie zmieniają wiele sfer gospodarki, biznesu i życia. Wydają się wymarzonym rozwiązaniem dla przemysłu — razem z systemami MES (manufacturing execution system — organizacja produkcji) i ERP (enterprise resource planning — zarządzanie zasobami przedsiębiorstwa) mogą znacząco zwiększyć efektywność linii produkcyjnej.

— Zmiany, które nazywamy internetem rzeczy, swoją doniosłością nie ustępują wynalezieniu druku przez Gutenberga. Nowe technologie otwierają drzwi do zwiększenia produktywności poszczególnych pracowników, zespołów, firm i w konsekwencji całych gospodarek — chwali dr Sergiusz Prokurat, ekonomista, badacz społeczeństwa informacyjnego i autor książki „Praca 2.0.

Nie unikniesz rewolucji na rynku pracy”. Zajrzyjmy na chwilę do współczesnej fabryki.

— Śledząc zachowania maszyn, można je skalibrować tak, by dawały z siebie 100 proc. Internet rzeczy jest też podstawą konserwacji predyktywnej, która w dużym stopniu zapobiega awariom i pozwala utrzymać ciągłość produkcji. Przestoje oznaczają kłopoty z realizacją zamówień, uszczerbek na wizerunku i straty — mówi Jan Skowroński, dyrektor ds. badań i rozwoju w DSR, spółce wspierającej producentów w cyfrowej transformacji.

Zarządzasz tym, co mierzysz

IoT to powiązanie wszystkiego ze wszystkim — sprzętu, oprogramowania, ludzi, biologii, elektroniki i mechaniki, a także łańcuchów dostaw, chmury obliczeniowej i metod zarządzania. Celem tej integracji jest m.in. większa kontrola nad tym, co robimy.

— Za internetem rzeczy kryje się założenie, sformułowane przez Petera Druckera, guru zarządzania zza oceanu, że nie da się zarządzać tym, czego nie można zmierzyć — uświadamia dr Sergiusz Prokurat.

Dodaje, że żyjemy w epoce konwergencji świata cyfrowego z fizycznym — symbolizowanej przez urządzenia komunikujące się z sobą, lecz przede wszystkim z człowiekiem. Menedżer, inżynier, planista w fabryce musi rozumieć język coraz bardziej skomplikowanych i działających w sieci urządzeń. Wiąże się to z koniecznością ciągłego podnoszenia kompetencji cyfrowych wśród kadry zarządzającej. Jej członkowie powinni znać się zarówno na swojej branży, jak i na automatyzacji procesów oraz wpływie narzędzi IT na działania przedsiębiorstwa i wypracowaną wartość.

— Z niepełną, mętną lub błędną wiedzą o tym, jak działają wszystkie tryby firmy, nie sposób ulepszać jej zintegrowanych procesów, do których należą m.in. zakupy i produkcja, logistyka, marketing i sprzedaż, wreszcie kadry i płace. Tym samym nie można poprawiać wyników i zapewnić przewagi konkurencyjnej — wyjaśnia Sergiusz Prokurat.

Kiedyś szefowie polegali na swojej intuicji i doświadczeniu, później zaczęli używać Excela, dziś mają do dyspozycji systemy ERP, MES i IoT. To jakby okulary zamienić na mikroskop — obrazowo tłumaczy Paweł Stapf, dyrektor transformacji cyfrowej w spółce Albatros Aluminium.

We współczesnych pomiarach — wracając do cytatu z Petera Druckera — często chodzi nie o centymetry, tylko o mikrony, nie o minuty, tylko milisekundy, więc bez superprecyzyjnej i dobrze wyskalowanej aparatury ani rusz.

— Jednym z procesów realizowanych w Albatrosie jest anodowanie aluminium — produkowane profile zanurza się w substancji na, powiedzmy, pięć sekund. Może się to przedłużyć do siedmiu, jeśli fachowiec pracuje na wyczucie. Dwie dodatkowe sekundy dla człowieka bywają nieuchwytne, ale dla rozwiązania IT to 30-proc. różnica czasu, do której nie dopuści. Eliminowanie wszelkich odstępstw od standardów daje oszczędności surowców, większą wydajność i wyższą jakość — twierdzi Paweł Stapf.

Natomiast — według Sergiusza Prokurata — zbieranie danych z pomocą IoT staje się dla firm tym, czym był dobry kilof dla górnika w kopalni złota.

— Detale mają kolosalne znaczenie. Przykład: jeśli muzyka w sklepie jest wolniejsza niż bicie serca, klienci kupują o 29 proc. więcej, co wykazał Martin Lindstrom, ekspert od neuromarketingu — podkreśla autor „Pracy 2.0”.

Liderzy i maruderzy

Czy w scenariuszu pisanym przez internet rzeczy nie zabraknie miejsca dla człowieka? Paweł Stapf przestrzega przed eksponowaniem opozycji technologia — ludzie. Oferowany przez IoT monitoring — zaznacza — może służyć pracownikom, choćby ułatwiając organizację zadań i sprawiedliwe nagradzanie za efekty.

— Sztuczna inteligencja reaguje na każde zdarzenie, które ma wpływ na aktualność harmonogramu produkcji oraz bezpośrednio i samodzielnie steruje pracą i przydziałem zasobów maszynowych, materiałowych i ludzkich w hali produkcyjnej. Tak niweluje chaos i towarzyszący mu stres. Co więcej, sprzężone z czipami i bikonami oprogramowanie sygnalizuje sytuacje niebezpieczne i pozwala precyzyjnie określić, który robotnik wykonuje 120 proc. normy, a który tylko udaje zapracowanego i nie zasłużył na świąteczno-noworoczną premię — uśmiecha się Paweł Stapf.

Raport „Annual IIoT Maturity Study” podaje, że we wdrożeniach IoT przodują produkcja, wydobycie paliw i transport (takie systemy stosuje 98 proc. podmiotów). Maruderami są rolnictwo i budowlanka. Skoro technologie te niosą z sobą tyle korzyści, czy nie czas, by kurs na IoT obrały wszystkie gałęzie gospodarki?

Sprawdź program konferencji "Sztuczna inteligencja i robotyzacja w sektorze finansowym", 22-23 stycznia 2018 r., Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy