Na błyszczących prezentach też można zarabiać

Ewa Bednarz
opublikowano: 2013-12-19 08:00

Na kolekcjonerów pięknych rzeczy czeka 160 wyrobów jubilerskich pochodzących od mistrzów z dawnych lat. Licytować można już dzisiaj.

Biżuteria antykwaryczna nie tylko cieszy oko, ale jest dobrą lokatą kapitału, mimo że nie należy do płynnych aktywów. Największym powodzeniem cieszy się art deco — przede wszystkim francuskie, które sięgnęło artystycznych szczytów.

Nie ma znaczenia, czy są to pierścionki, wisiorki, broszki czy kolczyki, zwłaszcza jeśli są zdobione diamentami. Ze względu na kunszt wykonania zainteresowanie budzą też precjoza pochodzące z czasów carskiej Rosji, i to nie tylko z diamentami, ale również z szafirami i szmaragdami, XIX-wieczna biżuteria wiedeńska i wyroby charakterystyczne dla danego stylu, np. secesyjne czy biedermeierowskie. Wśród nich najpewniejszą lokatą są wyroby z kamieniami o książkowej wartości gemmologicznej, takimi jak brylanty, akwamaryny, które coraz rzadziej pojawiają się na rynku, szafiry i szmaragdy. Przez koneserów poszukiwana jest też stara biżuteria rodowa zachowana w kompletach, tzw. garnitury. Ich ceny są jednak już bardzo wysokie, sięgają nawet kilkuset tysięcy złotych. Komplety są niezwykłą rzadkością, a dokupienie brakujących elementów jest bardzo trudne, często niemal niemożliwe.

Nie tylko dla milionera

W warszawskiej Galerii Biżuterii można kupić wyroby z tych czasów, a ceny zaczynające się od 1,5 tys. zł są konkurencyjne dla wyrobów współczesnych, które nie mają wartości inwestycyjnej — odsprzedać je najczęściej można tylko na złom. Właśnie z Galerii Biżuterii wybrano przedmioty na dzisiejszą aukcję, która odbędzie się w Desie Unicum. Licytacja zacznie się od kolczyków art deco z rozetami diamentowymi. Ich cena katalogowa — 4,5 tys. zł, jest znacznie niższa od estymacji wynoszącej 7-10 tys. zł. O wisiorek w tym samym stylu będzie można walczyć już od 1,5 tys. zł. Nie trzeba więc być milionerem, by kupić małe dzieło sztuki, choć oczywiście nie brakuje przedmiotów droższych.

Za pierścionek wykonany we Francji w latach 30. z diamentami i szmaragdami w szlifach geometrycznych trzeba będzie zapłacić co najmniej 9 tys. zł, a za francuski broszo-wisior wysadzany szmaragdami i diamentami 32 tys. zł, choć przy estymacji 55-75 tys. zł cena nie wydaje się wysoka. Podobnie jak 13 tys. zł przy estymacji 20-28 tys. zł za XIX-wieczną wykonaną w Rosji złotą bransoletę w stylu biedermeier. Tańszą — z granatami, będzie można licytować od 2 tys. zł.

Dla kolekcjonera i konesera

Na aukcji będą prezenty nie tylko dla kobiet. W katalogu znalazło się wiele par spinek do mankietów i zegarków, nie tylko damskich. Ceny spinek zaczynają się od 1 tys. zł, zegarków są zróżnicowane. Kolekcjonerzy najbardziej cenią te nakręcane ręcznie lub z automatycznym naciągiem wykorzystującym ruch ręki, produkowane w małych edycjach i posiadające indywidualne numery — podobnie jak grafiki czy fotografie.

Na ich cenę wpływ ma nie tylko wiek, ale również niepowtarzalność projektów i jakość wykonania. Koneserzy do dziś za najlepsze marki uważają firmy: Patek Philippe, Vacheron Constantin i Audermars Piguet. Patek od lat jest marzeniem każdego kolekcjonera, tak jak synonimem luksusu pozostaje Rolex. To on w latach 20. XX wieku upowszechnił zegarki ręczne i nadał zegarkowej modzie ton. Na aukcji tych najdroższych nie znajdziemy, ale jest złoty z dewizką wyceniony na 15 tys. zł, w tej samej cenie IWC Aquatimer z chronografem i Girard Perregaux, Vintage Chronographe, którego licytacja zacznie się od 40 tys. zł. Jest też kilka zegarków damskich od Piageta, Diora i Cartiera. Ceny katalogowe zaczynają się od 1,5 tys. zł za stalowy po 30 tys. zł za złoty dekorowany brylantami — oba od Diora.