Prezydent wchodzi bezpośrednio do gry wyborczej

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2026-08-07 17:21

Karol Nawrocki zapowiedział przygotowanie tzw. prezydenckiej strategii rozwoju, która zostanie opublikowana z myślą o wyborach do Sejmu i Senatu.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Mimo sierpniowej kanikuły klasa polityczna nie zwalnia przedwyborczego – głosowanie w październiku, ale dopiero roku 2027 – tempa przynajmniej w sferze wizerunkowej. Na przykład prezes Jarosław Kaczyński po szoku odejścia z PiS mienszewickiej grupy Mateusza Morawieckiego w imieniu konsolidującej się ekipy bolszewickiej twardo potwierdził delegowanie Przemysława Czarnka na hipotetycznego premiera po zwycięskich wyborach parlamentarnych. Generalnie jednak od minionego czwartku wszystkie podmioty rywalizujące na scenie politycznej naprawdę mają o czym myśleć po obchodach pierwszej rocznicy przysięgi prezydenckiej Karola Nawrockiego. Nie chodzi naturalnie o sam event, zorganizowany 6 sierpnia na pałacowym dziedzińcu w duchowej łączności z niedawnym jubileuszem Donalda Trumpa, chociaż oczywiście bez rozstawiania oktagonu i aranżowania sztuk walki. Rocznica i tak przepojona była atmosferą starć prezydenta z rządem – lub na odwrót – w szczególności na weta, a w odwrotną stronę na wstrzymywane w Sejmie inicjatywy ustawodawcze.

Prezydencka idea konstytucyjnej zmiany ustroju państwa to na razie bardziej odległa perspektywa. W krótszym horyzoncie czasowym wielkie znaczenie ma skonkretyzowana zapowiedź włączenia się Karola Nawrockiego do parlamentarnej kampanii wyborczej. Zapowiedział przygotowanie tzw. prezydenckiej strategii rozwoju, która zostanie opublikowana z myślą o wyborach do Sejmu i Senatu. W założeniu ten świetlany program ma być odpowiednikiem dawnego wzorca metra czy kilograma z Sèvres, dzisiaj oba już mają wartość muzealną. Do niego mają się dopasować poszczególne partie, zainteresowane późniejszą łaskawością prezydenta. Strategia rozwoju skierowana zostanie oczywiście do tzw. strony patriotycznej, co z definicji wyklucza z programowego współdziałania partie całego rządzącego obecnie tzw. konsorcjum 15 października. Realnie zatem Karol Nawrocki ogłasza casting na partię mu najbliższą, spośród wchodzącego w grę kwartetu – PiS, odszczepieńców z Rozwoju Plus, Konfederacji oraz Konfederacji Korony Polskiej. Karol Nawrocki tylko pomocniczo traktuje konkretne liczby mandatów zdobytych w przyszłym Sejmie przez te rywalizujące partie o wspólnych korzeniach, oczywiście ważna jest jak największa suma miejsc prawicy. Przy powyborczym desygnowaniu premiera – co należy do wyłącznych kompetencji prezydenta – najważniejsza dla niego będzie subiektywna ocena, kto najbardziej wiernie będzie wykonywał jego dyrektywy.

Karol Nawrocki wymyślił formułę, która najlepiej zrealizuje monarchistyczny model jego prezydentury. Unika przy tym błędu prezydenta Lecha Wałęsy sprzed ponad trzech dekad, który za podszeptem Lecha Falandysza postanowił utworzyć całkiem nowy podmiot startujący do Sejmu. Powstał Bezpartyjny Blok Wspierania Reform (BBWR), nawiązujący oczywiście nazwą, a dosłownie skrótem, do przedwojennego obozu sanacyjnego. Wykorzystując efekt świeżości komitet BBWR w 1993 r. ledwie przeskoczył sejmowy próg z wynikiem 5,41 proc. głosów i wprowadził 16 posłów, ale realnie nie miał w tamtej centrolewicowej kadencji jakiegokolwiek znaczenia. W 1997 r. osamotniony BBWR już bez patrona został wchłonięty przez Akcję Wyborczą Solidarność i ze sceny zniknął. Obecny pomysł prezydencki jest znacznie sprytniejszy, ponieważ zdecydowanie łatwiej patronować całej opcji politycznej, a nie konkretnej liście. Projektem towarzyszącym wyborom do Sejmu będzie patronowanie przez Karola Nawrockiego także prawicowemu paktowi senackiemu, tzn. wymuszeniu porozumienia wspomnianych czterech list, aby w każdym ze 100 okręgów do Senatu zgłoszony został przez wymienione partie tylko jeden uzgodniony kandydat.