Niedziela dzieli polityków

opublikowano: 11-09-2019, 22:00

Od przyszłego roku ograniczenia handlu w niedziele będą jeszcze większe. Chyba że zmieni się władza, bo opozycja zakazu nie lubi

Siedem — tylko w tyle niedziel w 2020 r. będzie można zrobić zakupy we wszystkich sklepach. Od przyszłego roku zakaz handlu, który wszedł w życie w marcu 2018 r., zacznie obowiązywać w pełnym wymiarze.

Przed wprowadzeniem ograniczeń niedzielnego handlu
wieszczono bardzo poważne straty dla gospodarki: analiza PwC mówiła o blisko
10-miliardowym spadku obrotów sieci i spadku zapotrzebowania na pracowników o
36 tys. osób. Zatrudnienie w handlu jednak rośnie, podobnie jak przychody i
zyski.
Zobacz więcej

OBAWY KONTRA RZECZYWISTOŚĆ:

Przed wprowadzeniem ograniczeń niedzielnego handlu wieszczono bardzo poważne straty dla gospodarki: analiza PwC mówiła o blisko 10-miliardowym spadku obrotów sieci i spadku zapotrzebowania na pracowników o 36 tys. osób. Zatrudnienie w handlu jednak rośnie, podobnie jak przychody i zyski. Fot. Łukasz Dejnarowicz/FORUM

Oznacza to, że sprzedaż w sklepach — poza długą listą 32 wyjątków, na której są m.in. stacje benzynowe i placówki pocztowe — będzie zakazana we wszystkie niedziele poza jedną przed Wielkanocą, dwiema przed Bożym Narodzeniem oraz ostatnimi niedzielami stycznia, kwietnia, czerwca i sierpnia.

W tym roku jest dozwolona we wszystkie ostatnie niedziele miesiąca.

Zobacz, jak sztaby odpowiadały na pytanie o handel w niedzielę i wypełnij nasz wyborczy GPS

Ograniczenie niedzielnego handlu było realizacją zgłaszanego od lat postulatu handlowej „Solidarności”. Jeszcze w poprzednich kadencjach parlamentu składała ona w tej sprawie obywatelskie projekty ustaw, które trafiały na przemiał. W końcu pod rządami PiS odpowiednie przepisy przyjęto mimo głośnych protestów dużych sieci handlowych, które wieszczyły bolesny spadek sprzedaży i falę zwolnień.

W ciągu półtora roku od wejścia w życie ograniczeń nie zaobserwowano ani tąpnięcia w sprzedaży, ani masowych redukcji zatrudnienia w sieciach sklepów. Jeśli po wyborach polityczna układanka się nie zmieni, zakaz najprawdopodobniej będzie nadal obowiązywał. Jeśli jednak — wbrew sondażom — władza się zmieni, zakaz niedzielnego handlu nie przetrwa.

Partyjne rozbicie

Zmiany przepisów chcą wszystkie komitety opozycyjne. Największy z nich, czyli Koalicja Obywatelska, zniesienie zakazu zapisał nawet w programie jako jeden z głównych punktów w dziedzinie gospodarki i stanowienia „dobrego prawa”.

„Zlikwidujemy zakaz handlu w niedziele. Jednocześnie wszystkim pracownikom, nie tylko tym zatrudnionym w handlu, zostanie zagwarantowane prawo do dwóch wolnych niedziel w miesiącu” — głosi program Koalicji Obywatelskiej.

Takie samo rozwiązanie jeszcze przed wejściem w życie ograniczeń w niedzielnym handlu proponowały organizacje pracodawców, m.in. Lewiatan i POHID zrzeszającyduże sieci handlowe z zagranicznym kapitałem. Podobny, choć nieco dalej idący postulat ma Lewica.

— Jesteśmy za przywróceniem handlu w niedzielę, z jednoczesnym wzrostem stawki za pracę w ten dzień. Teraz wynosi 200 proc. płacy za dzień powszedni, my postulujemy 250 proc. Chcemy też dwóch gwarantowanych wolnych niedziel w miesiącu — mówi Anna-Maria Żukowska, rzeczniczka SLD.

Tymczasem ludowcy, podobnie jak Lewica, chcą wyższych płac za niedzielną pracę w handlu, ale zamiast dwóch gwarantowanych wolnych niedziel postulują ograniczenia godzinowe.

„PSL opowiada się za ograniczonym handlem w niedziele: sklepy otwarte w niedziele i święta do godziny 13-14, reszta dnia powinna być przeznaczona dla rodziny. Przychylamy się też do postulatów związkowców, aby za pracę w handlu w niedziele obowiązywała wyższa stawka” — informuje zespół prasowy PSL.

Konfederacja, która również zarejestrowała listy wyborcze w całym kraju, spójnego stanowiska w sprawie zakazu handlu w niedziele nie ma. Jej części składowe różnią się w tej sprawie diametralnie — „frakcja korwinowska” jest zdecydowanym przeciwnikiem zakazów, natomiast Ruch Narodowy popiera ograniczenie handlu „z pozycji katolickich”.

Okopanie na pozycjach

Związkowcy z „Solidarności" z ograniczeń niedzielnego handlu są zadowoleni, choć proponują kilka modyfikacji. Chodzi im m.in. o to, by pracownicy nie musieli pracować w soboty do północy, jak dzieje się to w niektórych sieciach, a także o to, by wolne w niedziele mieli też pracownicy centrów logistycznych powiązanych ze sklepami internetowymi. Duże sieci handlowe także zdania nie zmieniają.

— Absolutnie podtrzymujemy nasz postulat, by znieść zakaz handlu, a jednocześnie zagwarantować ustawowo pracownikom dwie wolne niedziele w miesiącu. Takie rozwiązanie ma najwięcej sensu i pozytywnie wpłynie na gospodarkę, konsumpcję oraz na jakość życia Polaków: pracujemy dłużej niż inne narody, więc niedziela handlowa pozwala każdemu spokojnie zrobić zakupy — mówi Renata Juszkiewicz, prezes POHID.

Z funkcjonowania zakazu zadowolony jest rząd. Zgodnie z tegorocznym raportem Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii „ograniczenie handlu nie wpłynęło znacznie na zatrudnienie w sektorze handlu detalicznego”, a jednocześnie zaobserwowano „wyhamowanie tendencji spadkowych, jeśli chodzi o liczbę sklepów i poziom sprzedaży wśród najmniejszych placówek handlowych”. Ministerstwo proponowało jednocześnie „dalsze dopracowanie regulacji w kierunku wzmocnienia małych sklepów”.

OKIEM ZWIĄZKOWCA

Żadnych zmian

ALFRED BUJARA, przewodniczący sekcji krajowej pracowników handlu NSZZ Solidarność

Pracownicy handlu nie wyobrażają sobie, by można było im teraz odebrać wolne niedziele. Propozycji zgłaszanych przez partie opozycyjne można tylko pogratulować. Za poprzedniej władzy w handlu nawet 40 proc. pracowników pracowało na umowach śmieciowych, w niektórych miastach zarabiając 3,5 zł za godzinę. Oferta PO dla pracowników handlu brzmiała wtedy tak: pracujcie w ten sposób do 67 roku życia, nawet w przypadku kobiet. Gratuluję też pomysłu podwyższania płac za pracę w niedziele. Skończyłoby się tak, że pracodawca zapłaciłby pracownikowi więcej za pracę w niedzielę, a za inne dni mniej — i wyszłoby na zero.

Statystyki GUS i wyniki finansowe sieci handlowych pokazują, że ograniczenie handlu w niedziele nie wpłynęło negatywnie na kondycję sklepów ani — szerzej — na gospodarkę. Przeciwnie, przychody i zyski rosną, a dodatkowo zyskuje np. gastronomia. To, że pracownicy handlu mają wolne niedziele, jest też ważną i korzystną zmianą społeczną.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu