Ukraina o artykule 5 marzy, Dania zażąda

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2026-01-07 19:56

W atmosferze paryskiego szczytu poświęconego Ukrainie oczywiście wisiały tematy Wenezueli i Grenlandii. W kwestii uprowadzenia Nicolása Maduro strona europejska wygłasza deklaracje ogólnikowe i wymijające, aby nie drażnić Donalda Trumpa.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Prawosławne Boże Narodzenie obchodzone według kalendarza juliańskiego 13 dni po gregoriańskim to trzydniówka 7-9 stycznia 2026 r. Na froncie napastniczej wojny Rosji z Ukrainą teoretycznie powinien nastąpić rozejm, ale nie ma o tym mowy – drony i rakiety uderzają nawet ze zwiększoną częstotliwością. Dla umęczonej Ukrainy jedynym, chociaż iluzorycznym światełkiem w tunelu stały się wieści z Paryża, gdzie bodaj już piętnasty raz zgromadziła się 6 stycznia tzw. koalicja chętnych do pomocy. Tym razem przyjęte w różnych konfiguracjach deklaracje szczytu reklamowane są jako wreszcie konkretne. Wizerunkowo najważniejszy był udział wysłanników Donalda Trumpa, ale nie sekretarza stanu Marco Rubio, lecz zastępczo Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera. Trzeba przypomnieć, że USA do koalicji chętnych absolutnie nie należą, w sprawie hipotetycznego choćby rozejmu ukraińsko-rosyjskiego występują jako samodzielny gracz główny. W Paryżu padły wzajemnie ciepłe słowa ze strony Europy i USA, ale w finalnym wspólnym oświadczeniu zrezygnowano z wyraźnego zobowiązania Waszyngtonu do wspierania Kijowa – a takie byłoby najbardziej oczekiwane. Ogólnikowe gwarancje USA obejmują jedynie monitorowanie przestrzegania zawieszenia broni. Wersja pierwotna przygotowana przez Emmanuela Macrona bardzo naiwnie przewidywała, że Stany Zjednoczone zobowiążą się do wspierania sił ukraińskich w przypadku ataku oraz do udzielenia im pomocy wywiadowczej i logistycznej.

Plan długoterminowego zabezpieczenia Ukrainy obejmuje m.in. rozmieszczenie wojsk brytyjskich i francuskich po zawieszeniu broni. Ten ostatni warunek jest bardzo ważny, ponieważ zabetonowana postawa Władimira Putina się nie zmienia. Bezwzględnie żąda prawnego zrezygnowania przez Ukrainę nie tylko z Krymu, lecz także z całych obwodów: donieckiego, ługańskiego, chersońskiego i zaporoskiego. Najeźdźca przeforsował konstytucyjne wstawienie wszystkich tych ziem do Federacji Rosyjskiej. Rangę republik ludowych otrzymały doniecka i ługańska, zaś status obwodów – chersoński i zaporoski. Notabene zachodnie skrawki wymienionych jednostek od czterech lat znajdują się wciąż w rękach ukraińskich, czego nie może ścierpieć zbrodniarz z Kremla żądający ich oddania bez walki. Niezależnie od sporu terytorialnego nawet po zawarciu hipotetycznego rozejmu car wyklucza obecność jakichkolwiek obcych wojsk, a zwłaszcza armii NATO na terytorium Ukrainy. W związku z tym cała debata o ewentualnym kontyngencie w strefie rozejmowej jest czysto teoretyczna i abstrakcyjna. Deklaracje rządów Francji i Anglii, że wyślą żołnierzy, a na przykład rządu Polski, że kategorycznie nie, mają znaczenie wyłącznie wizerunkowe, natomiast w praktyce zerowe – Putin i tak nie wpuści nikogo. Nie zgodziłby się nawet na ewentualne błękitne hełmy skierowane przez Organizację Narodów Zjednoczonych, ponieważ przyznałby w taki sposób, że prowadzi po prostu wojnę, a nie tzw. operację specjalną.

W atmosferze paryskiego szczytu poświęconego Ukrainie oczywiście wisiały tematy Wenezueli i Grenlandii. W kwestii uprowadzenia Nicolása Maduro strona europejska wygłasza deklaracje ogólnikowe i wymijające, aby nie drażnić Donalda Trumpa. Wyjątkiem jest hiszpański premier Pedro Sánchez, ideologicznie bliski aresztowanemu Nicolásowi Maduro, który głębokie oburzenie lewicowych rządów w Ameryce Południowej wykorzystuje dla reaktywowania funkcji Madrytu jako lidera paniberyzmu. Europę już bez wyjątków oburza natomiast pomysł Donalda Trumpa zagarnięcia Grenlandii, czyli terytorium zależnego Danii, jednego z państw założycielskich NATO. Ukraina marzy o objęciu jej parasolem przypominającym solidarnościowy artykuł 5 traktatu ustanawiającego w 1949 r. sojusz. Czarną perspektywą byłby wniosek Danii o uruchomienie przez NATO właśnie tegoż artykułu w obronie przed agresją innego państwa założycielskiego sojuszu…

Możesz zainteresować się również: