WZIĘLIŚMY DOBRĄ CENĘ ZA BANKI

Michał Kobosko, Jarosław Sroka
opublikowano: 01-07-1999, 00:00

WZIĘLIŚMY DOBRĄ CENĘ ZA BANKI

Warunki sprzedaży Pekao SA i BZ gwarantują ich szybki rozwój

Alicja Kornasiewicz uważa, że sposób, w jaki sprzedano Pekao SA i Bank Zachodni, zapewnia obu instytucjom perspektywę szybkiego rozwoju.

„Puls Biznesu”: Jak Pani ocenia dwie transakcje prywatyzacyjne dokonane w ubiegłym tygodniu?

Alicja Kornasiewicz: Każda z nich była inna, ale obie uważam za duży sukces. W przypadku Pekao SA pozyskaliśmy inwestorów strategicznych, należących do ścisłej europejskiej czołówki. Zadeklarowali oni, że przez co najmniej dziesięć lat utrzymają tożsamość i logo banku, zostawią bank na giełdzie. Zgodzili się, by Pekao w ich imieniu dokonywało kolejnych akwizycji w Europie Środkowej. Postanowili też nie prowadzić w Polsce konkurencyjnej działalności wobec Pekao SA. Takiego komfortu nie ma ani Bank Śląski z ING, ani PBK z Creditanstalt, a zwłaszcza Bank Handlowy ze swoimi trzema inwestorami stabilnymi.

— Pojawiły się jednak opinie, że cena otrzymana za Pekao mogłaby być znacznie wyższa.

— Wybraliśmy zdecydowanie najlepszą ofertę. Konkurent zwycięskiego konsorcjum — amerykański Citibank — nie przedstawił równie atrakcyjnej propozycji, i to pod każdym względem. Chcę zwrócić uwagę, że UniCredito Italiano (UCI) i Allianz zgodziły się przeprowadzić w ciągu pięciu lat w Pekao program inwestycyjny o wartośći 2 mld zł. Biorąc to pod uwagę, całe zaangażowanie inwestorów w Pekao zamyka się kwotą 1,7 mld USD (6,8 mld zł). Proszę mi pokazać równie atrakcyjne warunki uzgodnione z inwestorem któregoś z polskich banków. Przykładowo — Powszechny Bank Kredytowy został sprywatyzowany dwa lata temu, a dopiero teraz podnosi kapitał i to w oparciu o anonimowych posiadaczy kwitów depozytowych GDR. Nie wiadomo, kto kupi te GDR-y i jaką będzie prowadził politykę wobec banku. W przypadku Pekao mamy klarowną sytuację.

— Ale akcje Banku Przemysłowo-Handlowego zostały sprzedane w ubiegłym roku przy wyższym wskaźniku cena/wartość księgowa?

— Trudno porównywać Pekao z BPH, choćby z racji różnicy w skali działania i stopniu skomplikowania struktur obu banków. Poza tym BPH był już od kilku lat bankiem częściowo prywatnym. Jak już wcześniej mówiłam, sprzedaż przy współczynniku cena/wartość księgowa powyżej 2 jest atrakcyjna z punktu widzenia sprzedającego. W przypadku Pekao SA jest to szczególnie widoczne, zważywszy konieczność dokonania wielu wyłączeń i utworzenia wielu rezerw ze względu na konsolidację czterech banków w jeden.

— Pojawiają się opinie, że Pekao ze swoją ofertą zaczyna zostawać za peletonem, w którym liderują takie banki detaliczne jak Millennium czy Handlobank. Czy wybrani inwestorzy są w stanie szybko zmienić tę sytuację?

— Wspomniane banki mają o wiele mniejszą skalę działania i kierują się głównie do pewnych nisz rynkowych. Natomiast Pekao SA jest bankiem uniwersalnym z prawdziwego zdarzenia. Jeśli chodzi o UCI, to nie mam żadnych wątpliwości co do słuszności naszego wyboru. Pod względem zwrotu na kapitale czy udziału kosztów w przychodach, czyli wskaźników mówiących o sile i efektywności banku, Włosi są lepsi nie tylko od Deutsche Banku, ale w ogóle nie mają sobie równych w Europie. Dlatego jestem spokojna o rozwój banku.

— Analitycy giełdowi twierdzą, że irlandzki AIB mocno przeholował płacąc po 102 zł za akcję Banku Zachodniego.

— Nie mogę komentować takich opinii, bo oferta cenowa jest sprawą inwestora. AIB ma w Banku Zachodnim wiele do zrobienia, zwłaszcza jeśli chodzi o ofertę produktową. Ale Zachodni był ostatnim prywatyzowanym bankiem z komercyjnej dziewiątki. Myślę też, że wysoka cena jest także efektem dobrych doświadczeń, jakie AIB zebrał w Polsce dzięki inwestycji w Wielkopolski Bank Kredytowy. A warto wiedzieć, że Bank Zachodni i WBK są wobec siebie komplementarne, jeśli chodzi o sieć placówek.

— Wracamy do starego pytania, które jest jednak często podnoszone przez polityków. Czy trzeba sprzedać cudzoziemcom wszystkie polskie banki?

— Odpowiem pytaniem: co to jest polski bank. Kiedy przygotowywaliśmy się do sprzedaży Pekao SA, miałam kontakty z największymi bankami europejskimi. Okazało się np., że HSBC, firma postrzegana jako brytyjska, jest w 65 proc. własnością obcego kapitału. W Deutsche Banku jest to około 55 proc.

W bankowości chodzi głównie o jakość usług. Polskie banki nie mogły pod tym względem równać się z zachodnimi, bo nie miały kapitału i doświadczenia. W ogóle w kraju brakuje kapitału, co widać po wynikach pierwszej oferty publicznej TP SA, czy po wysiłkach, z jakimi PBK próbował przez cztery miesiące sprzedać akcje nowej emisji. Gdyby doszło do tego, że nasz kraj będzie się coraz bardziej zadłużał — bo własny system bankowy jest za słaby — to prędzej czy później wiarygodność kraju, jego rating szybko by spadły. To z kolei nakręciłoby niebezpieczną spiralę. W końcu ktoś kiedyś, tak jak na początku lat 90. zażądałby zwrotu polskich długów. Także z tego powodu musimy szybko wzmacniać kapitałowo nasze banki.

— Co dalej? Czy zdążycie Państwo sprzedać w zakładanych terminach akcje PZU i Telekomunikacji Polskiej?

— Będziemy się starać. Myślę, że mimo pewnego opóźnienia sprzedaż pakietu do 35 proc. akcji TP SA dojdzie do skutku w tym roku. Jeśli chodzi o PZU, to w lipcu co najmniej jeden inwestor znajdzie się na krótkiej liście.

BEZ WAHANIA: Pod względem wskaźników mówiących o sile i efektywności banku, UCI nie ma sobie równych w Europie — twierdzi Alicja Kornasiewicz, wiceminister skarbu. fot. Borys Skrzyński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Kobosko, Jarosław Sroka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / WZIĘLIŚMY DOBRĄ CENĘ ZA BANKI