30 mld zł strat

Jarosław Królak
opublikowano: 18-10-2006, 00:00

Za ponad rok przystąpimy do walki z szarą strefą — poinformował wiceminister pracy. To skandaliczna zwłoka — twierdzi opozycja.

Rozszerzające się każdego roku rozmiary szarej strefy coraz bardziej niepokoją ekonomistów i przedsiębiorców. Wczoraj w Sejmie przedstawiciele resortu pracy poinformowali, że najpierw zamierzają dogłębnie zbadać zjawisko szarej strefy, a dopiero potem rozpocząć z nią walkę.

— Do końca tego roku wyłonimy firmę, która dokona analizy rozmiarów i przyczyn szarej strefy. Badanie będzie trwać przez cały 2007 r. Potem przystąpimy do skutecznego zwalczania nierejestrowanego zatrudnienia — mówił Bogdan Socha, wiceminister pracy i polityki społecznej (Samoobrona).

— Przyczyny szarej strefy znane są od wielu lat. Żadne badania nic nowego nie wniosą. To tylko stracony czas — uważa Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan.

Podobnie uważa opozycja.

Robota na czarno

Wiceminister Bogdan Socha podał, że z każdym rokiem na czarno pracuje coraz więcej osób.

— Może to być nawet 1,5 mln osób. Rocznie na rynek trafia wyprodukowany w szarej strefie towar wartości około 130 mld zł. Budżet państwa traci na podatkach 30 mld zł. To są jednak szacunki. Chcemy poznać skalę i skutki tego zjawiska, aby potem skutecznie je zwalczać — mówił wiceminister Socha.

O ile uczestnicy posiedzenia komisji zgodzili się, że patologia ma niebezpiecznie rozmiary i należy ją ograniczać, o tyle pojawiła się różnica zdań o przyczynach szarej strefy i metodach jej eliminacji.

— Podstawową przyczyną są za niskie zarobki ludzi. Po prostu firmy za mało płacą — diagnozuje Bogdan Socha.

Ostre spięcie

Nie zgadza się z nim ekspert Lewiatana.

— Pan wiceminister się myli. Główną przyczyną patologii są zbyt wysokie pozapłacowe koszty pracy. Od każdych 100 zł firma musi uiścić 85 zł na ZUS i podatki. Koszty pozapłacowe są dwa razy wyższe niż wynagrodzenie netto pracownika — ripostuje Jeremi Mordasewicz. Wiceminister nie odpuszcza.

— Koszty pracy w Polsce wcale nie są takie wysokie. Wyższe są np. w Niemczech, Danii, Belgii. Średnioroczny pozapłacowy koszt pracy u nas to 1474 EUR. W Belgii 10 tys. EUR, a w Danii 11 tys. EUR. Jeżeli jednak polscy pracodawcy podniosą pensje, to resort pracy nie będzie przeciwny obniżce pozapłacowych kosztów pracy — deklaruje wiceminister Socha.

— Apelujemy do posłów, aby przeanalizowali bardzo wysokie koszty pracy szczególnie w sferze niższych dochodów — mówił ekspert PKPP.

Jego zdaniem szara strefa w Polsce jest tolerowana przez rządy.

— Pytałem znajomych przedsiębiorców z branży budowlanej, ile w ostatnich 15 latach było u nich kontroli legalności zatrudnienia. U nikogo nie było ani jednej — dodaje Jeremi Mordasewicz.

Jerzy Budnik, wiceprzewodniczący komisji pracy (PO), obawia się, że będzie tak dalej.

— Niech rząd zmieni filozofię walki z tą patologią. Niech nie idzie w kierunku rozbudowy aparatu kontroli i represji, ale w stronę obniżki podatków i pozapłacowych kosztów pracy — uważa poseł PO.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu