A-Z Finanse: Końca nie widać

Paweł Cymcyk
opublikowano: 25-08-2009, 18:09

Początek dzisiejszego handlu był słaby, ale jeżeli pamięta się, że wczoraj w końcówce mieliśmy do czynienia z wyciąganiem indeksu na siłę, to spadek o 1 proc. nie dziwił.

Zresztą popyt powoli i konsekwentnie zmniejszał straty, by już w południe zmienić kolor WIG-u20 z czerwonego na zielony. Identycznie sytuacja przedstawiała się na wszystkich parkietach europejskich. Wyglądało to trochę tak, jakby byki po wczorajszym rajdzie zaspały, przez co na rynkach pojawiły z opóźnieniem, ale w żadnym wypadku nie oddały kontroli.

Już zakończenie na poziomie wczorajszego zamknięcia byłoby kolejnym sukcesem kupujących, ale popyt miał dziś za sobą jeszcze dane makro. Indeks Case-Shiller okazał się lepszy od oczekiwań i pokazał, że spadek cen nieruchomości w ciągu roku wyniósł już tylko 15,4 proc., a więc jest najmniejszy od sierpnia 2008 r. To kolejny wskaźnik pokazujący poprawę stanu rynku nieruchomości w USA. Ponadto indeks Conference Board (zaufanie amerykańskich konsumentów) wzrósł po raz pierwszy od trzech miesięcy, do poziomu 54 pkt. W rekordowo słabym lutym wskaźnik wyniósł zaledwie 25,3 pkt. W tym przypadku na szczególną uwagę zasługuje fakt, że subwskaźnik opisujący oczekiwania na najbliższe sześć miesięcy znalazł się na najwyższym poziomie od grudnia 2007, a więc od momentu rozpoczęcia w USA recesji. Optymizmem bije więc ze wszystkich miejsc, zatem nic dziwnego, że WIG20 kręci się wokół 2300 pkt. i nie miał ochoty spadać.

Rynek do końca miał szansę na neutralne zakończenie, ale na fiksingu, co zmienia się niemal w rutynę, WIG20 został podbity o 20 punktów i znalazł się wyraźnie ponad barierą 2300 pkt., z którą nie mógł poradzić sobie w trakcie dnia. Zdecydowanie pozytywnie wyróżnił się sektor bankowy, co było konsekwencją wzrostu BRE o 7 proc., Pekao o 6 proc. i BZ WBK o 5 proc.

Trzeba przyznać, że sesje mimo swojej jednokierunkowości, stają się coraz ciekawsze, bo coraz więcej osób zadaje sobie pytanie „gdzie jest szczyt?”. W tydzień WIG20 zyskał 15 proc. i nie ma śladu korekty. Z jednej strony trzeba takie zachowanie postrzegać jako ewidentne potwierdzenie siły byków i panującego trendu, ale z drugiej gra tylko do jednej bramki staje się ryzykowna, bo szczyt może wyłonić się w dowolnym momencie. Patrząc na rynek pod kątem technicznym, do ewentualnej górki brakuje nam już tylko 1-2 proc.

Paweł Cymcyk
Analityk A-Z Finanse

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Cymcyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy