Udziałowcy zlikwidowanego brytyjskiego przedsiębiorstwa Railtrack przegrali w piątek proces przeciwko rządowi Wielkiej Brytanii, od którego domagali się 157 mln funtów odszkodowania.
49 tysięcy indywidualnych akcjonariuszy firmy, która w 2001 roku została oddana pod zarząd syndyka, oskarżyło rząd, że działał w złej wierze i nie wypłacił im odpowiedniej rekompensaty za straty, jakie ponieśli w wyniku upadku przedsiębiorstwa.
Byłemu ministrowi transportu Stephenowi Byersowi zarzucano kłamstwo przed komisją parlamentarną w sprawie kondycji firmy zanim ujawniono, że spółka ma poważne kłopoty finansowe. Udziałowcy twierdzili, że Byers z premedytacją doprowadził do upadku firmy zarządzającej infrastrukturą kolejową w Wielkiej Brytanii.
Sąd Najwyższy oddalił jednak zbiorowy pozew, uznając argumenty rządu, że przyczyną upadku przedsiębiorstwa było złe zarządzanie i niewłaściwa kontrola wydatków. Oczekiwanie, że rząd będzie bez końca dotował nierentowna spółkę, było nieuzasadnione - ocenili sędziowie. Ich zdaniem nie ma też dowodów, by Byers ukrywał prawdę na temat kłopotów firmy.
Railtrack powstał w połowie lat 90. w ramach prywatyzacji brytyjskich kolei. W 1996 roku akcje spółki trafiły na giełdę.
Firma popadła w kłopoty w wyniku oskarżeń o zaniedbania, które doprowadziły do tragicznego wypadku kolejowego w Hatfield (Anglia) w 2000 roku. Zginęły wówczas cztery osoby, a ponad 100 zostało rannych.
W 2002 roku Railtrack został zastąpiony przez wspierane przez rząd przedsiębiorstwo Network Rail, które do dziś zarządza infrastrukturą kolei w W.Brytanii.
Rząd zaoferował udziałowcom rekompensatę w wysokości 2,80 funta za akcję, jednak inwestorzy indywidualni domagali się równowartości przeciętnej ceny akcji - 9,15 funta.
Anna Widzyk