Baba w firmie, ludziom lżej

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2007-10-30 10:49

Dzięki niej Discovery wszedł na listę 100 najlepszych pracodawców dla kobiet i 10 razy zwiększył przychody.

Zdecydowała, żeby wszystkim pracownikom dać laptopy, zapewnić w domu dostęp do internetu i zaoferować elastyczny czas pracy. Discovery podpisał umowę z agencją opiekunek. Jeśli pracownik miał kłopot (zachorowało dziecko albo niania), firma zapewniała opiekę. Matki i ojcowie mogli uczestniczyć w specjalnych szkoleniach i spotkaniach. Dostawali m.in. porady, jak zabezpieczyć finansową przyszłość swoich dzieci.


Przykład z góry
Mogli pójść do klubu fitness podczas przerwy na lunch czy po pracy. Spółka zapewniła im dofinansowanie dojazdów do pracy transportem publicznym. Wszyscy, 1,8 tys. osób, dostali dzień wolny po kilkunastu dniach ulewnych deszczów („nacieszmy się słońcem” — to cytat z e-maila Judith do ekipy). Do dyspozycji pracowników i ich dzieci są w biurze lekarz i pielęgniarka. Oprócz 12 tygodni, które rodzice noworodków mają w USA ustawowo zagwarantowane (urlop bezpłatny), Discovery Communications dodaje trzy tygodnie płatnego urlopu. Wszystkie te cuda w jednej firmie.

Judith McHale nie przypisuje sobie autorstwa tych programów. W końcu, jak zauważa, rozwiązania takie stosuje dużo firm amerykańskich. Discovery wyróżniała się tym, że połączyła wiele rzeczy naraz. Po co? Żeby utrzymać dobrych pracowników.

— Pieniądze są dla ludzi bardzo ważne, ale czas spędzany z rodzinami jeszcze ważniejszy — twierdzi była szefowa Discovery.

Wie to z doświadczenia. Kiedy wprowadzała programy, jej dzieci miały 9 i 14 lat. Nie wszyscy od razu przekonali się do nowych rozwiązań.

— Mówiłam pracownikom, że wychodzę wcześniej, bo idę na mecz, w którym gra mój syn. Pomagało. Żeby program zadziałał, menedżerowie muszą mieć do niego przekonanie — twierdzi Judith McHale.

Menedżera najlepiej przekonać rzeczową argumentacją. Lekarz i pielęgniarka w biurze przynieśli Discovery oszczędności 450 tys. dol. rocznie. Elastyczny czas pracy sprawił, że zmniejszyła się liczba zwolnień chorobowych. Sens musiał mieć każdy nowy program. W końcu szefowie firm to ludzie biznesu. Trzeba im pokazać czarno na białym, że im się to opłaca. Judith McHale twierdzi, że prześledziła historię przyjaznych pracownikom firm giełdowych. Wszystkie wypadają lepiej od średniej rynkowej, bo zadowolony pracownik to dobry pracownik.

— Ważna jest też edukacja menedżerów. Jeśli szef nie chce się zgodzić na pracę jego podwładnych w domu, bo ich nie widzi, pierwsze, co mi przychodzi na myśl, to go zwolnić. Bo on nie jest od pilnowania pracowników w biurze, tylko od realizacji zadań. Ważne, by dając pracownikom swobodę, jasno ustalić, czego się od nich oczekuje — uważa Judith McHale.

Przyznaje, że miała także niepowodzenia.

— Wycofaliśmy się na przykład z bardzo wyspecjalizowanego segregowania śmieci, bo pracownicy nie pilnowali sprawy. Pamiętam tylko jeden przypadek, gdy odmówiliśmy. Nie zgodziliśmy się na opiekę dla dzieci na miejscu w biurze — wspomina Judith McHale.

Wprowadzenie jednego programu trwa od pięciu do sześciu lat.

— I ciągle należy go aktualizować — przestrzega Judith McHale.

Za jej czasów Discovery Communications weszła na listę najlepszych pracodawców dla kobiet, sporządzaną przez miesięcznik „Working Mother”. Z 3,2 tys. pracowników 1,9 tys. to kobiety. 958 z nich pełni funkcje kierownicze. 260 znajduje się wśród 20 proc. najlepiej opłacanych pracowników. Po odejściu Judith McHale nie ma żadnej w zarządzie.


Ruszyła kampania
W USA pracująca matka to codzienność. Ze 118 mln kobiet powyżej 16. roku życia w 2006 r. pracowało w USA 70 mln, prawie 60 proc. W Polsce młode mamy w pracy są rzadkością. W ogóle pracuje 46 proc. kobiet. Tymczasem w myśl strategii lizbońskiej, ten odsetek powinien w 2010 r. sięgnąć 60 proc.

— Kobiety są lepiej wykształcone niż mężczyźni i stanowią 75 proc. osób, które uzupełniają swoje wykształcenie. Pracy szukają dobrze wykształcone kobiety i słabo wykształceni mężczyźni. Musimy opóźnić przechodzenie kobiet na emeryturę, bo dziś są one „wypychane” z zakładów pracy w wieku 54 lat — mówi Joanna Kluzik-Rostkowska, minister pracy i polityki społecznej.

Ministerstwo poczyniło pewne kroki, by poprawić rynek pracy dla kobiet. Telewizja publiczna prowadzi trzy rodzaje kampanii: promującą mamy w pracy, mówiącą o przeciwdziałaniu dyskryminacji w pracy ze względu na wiek i dotyczącą przedsiębiorczości kobiet. Ta ostatnia mówi o tym, że dobrze być kobietą przedsiębiorczą. Dodatkowo pokazanych zostanie 30 reportaży, każdy ma bohaterkę — kobietę, która zdecydowała się na własną działalność gospodarczą. Jest też strona internetowa www.przedsiebiorczakobieta.pl, gdzie są bohaterki, konkretne informacje, jak prowadzić biznes i — co najważniejsze — infolinia, na którą można zadzwonić i poprosić specjalistów o pomoc w przygotowaniu biznessplanu i rozpoczęciu działalności gospodarczej. Codziennie dzwoni kilkadziesiąt osób.

— Jestem przekonana, że skoro rynek pracy jest bardziej chłonny, przyjdzie czas również na kobiety — opowiada Joanna Kluzik-Rostkowska, minister pracy i polityki społecznej.

Przyznaje, że ostatnie lata nie były najlepsze dla kobiet na rynku pracy. W 2005 r. wśród osób poszukujących pracy było 53 proc. kobiet, a w 2006 r. w znacznie przyjaźniejszym rynku pracy, kobiety stanowiły 56 proc.

— Choć rynek pracy się polepszał, nie zyskiwały na tym kobiety. Wracam do mojego ulubionego powiedzenia: nie ma kobiet na rynku pracy bez dobrej polityki rodzinnej — podkreśla minister Kluzik-Rostkowska.

Przygotowała ustawę rodzinną, która przeszła wszystkie szczeble prac rządowych i trafiła do Sejmu.

— Wtedy się okazało, że nie można nad nią pracować, bo lada moment mamy wybory. Ale jestem przekonana, że — pomijając emocje kampanii wyborczej — dokument dobrze przyjęli posłowie. Pył bitewny opadnie i wtedy znów się tymi sprawami zajmiemy — wierzy minister pracy.

Ministerstwo nie działa w pojedynkę. Fundacja Świętego Mikołaja, która angażuje się w różne projekty, organizuje konkurs „Mama w pracy”. Do 14 września zgłosiło się 121 firm, które powalczą o tytuł Firmy Nieprzeciętnie Przyjaznej Mamom. Szkoda tylko, że w naszych firmach nie ma więcej takich osób, jak Judith McHale. n