W środę w TVP 1 minister finansów Jacek Rostowski wezwał prof. Balcerowicza do publicznej debaty na temat reformy emerytalnej. Powiedział, że Balcerowicz popełnił błędy merytoryczne podczas swojej wtorkowej konferencji prasowej, kiedy krytykował planowane przez rząd zmiany w systemie emerytalnym. Zdaniem ministra byłoby dobrze, aby on i Balcerowicz, w obecności kamer telewizyjnych, wyjaśnili sprawy dotyczące reformy emerytalnej.
"Debata nie polega (...) na tym, że używamy tylko słowa mówionego w
mediach elektronicznych . (...) Debata polega również na używaniu słowa
pisanego. Czyli na przedstawianiu analiz po to, aby one spotykały się z podobną
odpowiedzią, nie koniecznie zgodną" - powiedział Balcerowicz w piątek na
konferencji prasowej w Davos.
Podkreślił, że prawdziwa debata to jest odnoszenie się do tez, dowodów,
argumentów, a nie do rzekomych emocji, czy intencji. Mówił, że „nie chce
uczestniczyć w emocjonalnych wypowiedziach niektórych ministrów rządu”.
"Moim zdaniem będzie miejsce dla prawdziwej debaty, a nie pseudodebaty -
to jest używania etykietek, insynuacji, mocnych słów bez dowodów. Tak, jak w
każdym cywilizowanym kraju w odpowiedzi na pisemne analizy, doczekam się nie
oskarżeń, nie insynuacji, lecz również pisemnej odpowiedzi, w której będą
argumenty i kontrdowody” – powiedział Balcerowicz. Tak – jego zdaniem – powinna
wyglądać debata.
Dodał, że nie ma „wielkiego, społecznego sensu”, aby debatować w sprawie
prywatnych opinii poszczególnych ministrów. "Było dobrze, aby rząd zastanowił
się nad taką propozycją (debaty - PAP). Aby opinia publiczna uzyskała to, co się
naprawdę w demokracji należy - rzetelne przedstawienie stanowiska w bardzo,
bardzo ważnej sprawie" – podkreślił Balcerowicz.(PAP)