Bankructwo nie powstaje z dnia na dzień

WOJCIECH BOKINA doradca restrukturyzacyjny, radca prawny w Kancelarii BWHS
opublikowano: 2017-01-26 22:00

Do prawników i doradców restrukturyzacyjnych często zgłaszają się przedsiębiorcy, którzy — aby uniknąć upadłości — chcą skorzystać z procedur restrukturyzacji.

Doświadczenie wskazuje, że dla wielu z nich jest już za późno, a w wielu przypadkach łatwiej byłoby przeprowadzić restrukturyzację, gdyby zgłosili się z problemem wcześniej.

Z upadłości kontrahenta nie są również zadowoleni wierzyciele, albowiem upadłość oznacza, że w większości przypadków otrzymają tylko część swoich wierzytelności albo nie odzyskają wierzytelności w jakiejkolwiek części. Niemniej jednak bankructwo firmy w większości przypadków nie powstaje z dnia na dzień — jest to proces rozłożony w czasie. Można je przewidzieć zarówno z pozycji dłużnika, jak i wierzyciela, bo zazwyczaj przebiega według schematu, który można podzielić na 3-4 etapy.

Pierwszy etap — niewystępujący we wszystkich przypadkach — to sytuacja, gdy u przedsiębiorcy pojawiają się problemy strukturalne kończące się przejściowymi albo permanentnymi problemami z płatnościami. Natomiast przedsiębiorca posiada zbędny dla prowadzenia działalności majątek, który sprzedaje na potrzeby ratowania bieżącej działalności.

Problemy strukturalne są odsuwane na bok i nie są rozwiązywane. Ten etap nie jest widoczny albo jest mało widoczny dla wierzycieli. Kolejna faza to wydłużanie terminów płatności u wszystkich lub części wierzycieli. To już jest widoczne dla wierzycieli, przynajmniej dla tych, którym dłużnik proponuje przedłużenie terminów spłat.

Trzecia faza następuje wtedy, gdy wierzyciele, wobec których narosło znaczne zadłużenie, mówią „dość” i stawiają dłużnika w sytuacji „zapłać zaległości, wtedy zaczniemy dalej prowadzić interesy”. Dłużnik zaczyna wybierać wierzycieli, których spłaca. Zazwyczaj reguluje płatności tych, których produkty lub usługi są konieczne dla kontynuowania działalności. Czwarty etap to już komornicze zajęcia rachunków w wyniku uzyskiwanych przez wierzycieli prawomocnych wyroków czy postanowień o zabezpieczeniu.

Przedsiębiorcy często zgłaszają chęć wystąpienia na ścieżkę restrukturyzacji dopiero na czwartym etapie, gdy zadłużenie jest znaczące, problemy strukturalne biznesu narosłe, a zaufanie wierzycieli i kontrahentów (odbiorców) znacząco nadszarpnięte w wyniku opóźnień w płatnościach oraz w dostawie usług lub produktów. Szanse na skuteczną restrukturyzację dla dłużnika byłyby znacznie większe, gdyby wcześniej podjął wewnętrzne działania sanacyjne i/lub wystąpił o pomoc w rozwiązaniu problemów strukturalnych profesjonalnych doradców, którzy doradziliby, czy problemy da się rozwiązać jeszcze wewnętrznie, czy już z udziałem procedur sądowych.

Trzeba bowiem pamiętać, że sądowe postępowanie restrukturyzacyjne to gra interesów dłużnika i wierzycieli. Ci decyzje o tym, czy głosować za układem, podejmują najczęściej na podstawie rachunku ekonomicznego — czy więcej funduszy odzyskają w postępowaniu w wyniku zawarcia układu z dłużnikiem, czy w postępowaniu upadłościowym. Niemniej jednak ta gra nie jest nastawiona wyłącznie na odzyskanie funduszy, bo często wierzycielom zależy na kontynuacji biznesu z dłużnikiem.