Bardzo tani dolar

Kamil Zatoński
opublikowano: 2004-11-09 00:00

To psychologia i czynniki techniczne, a nie fundamenty gospodarki USA decydują o tym, że dolar jest tak tani. Będzie więc jeszcze tańszy...

Wczoraj rano za dolara na rynku międzybankowym trzeba było zapłacić 3,2922 zł. To najtaniej od lipca 1997 r. Kurs EUR/USD pobił rekord wszech czasów, osiągając poziom 1,2985 euro za dolara. Czy wkrótce za dolara zapłacimy 3,20 zł? A może jeszcze mniej? Analitycy nie wykluczają, że dojdzie do realizacji takiego scenariusza. Tym bardziej że ich zdaniem rynkiem rządzą w tej chwili bardziej analiza techniczna i czynniki psychologiczne niż rzeczywista ocena gospodarki amerykańskiej.

— Piątkowe znakomite dane z amerykańskiego rynku pracy (327 tys. nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych — przyp. red.) wsparły rynek akcji, a popyt na dolara trwał bardzo krótko — mówi Marcin Bilbin, analityk Pekao.

— Rynki światowe reagują dziwnie: dobre dane z USA nie wspierają dolara, a złe dane ze strefy euro nie szkodzą wspólnej walucie. A przecież gospodarka amerykańska rośnie szybciej niż europejska — potwierdza Sylwester Brzęczkowski, diler walutowy ABN Amro.

— Rynek zachowuje się jak kula śniegowa, dlatego do końca roku można się spodziewać spadku notowań dolara do poziomów 3,20 i 1,33 za — odpowiednio — złotego i euro — uważa analityk Pekao.

Marcin Bilbin zwraca także uwagę, że koniec roku jest zwykle negatywna dla waluty amerykańskiej. Inwestorzy, głównie z Azji, realizują zyski, co niekorzystnie przekłada się na jej kurs. A trzeba pamiętać o dużym deficycie handlowym i budżetowym USA oraz wysokich cenach ropy, uważanych za główne przyczyny słabego dolara. Inni analitycy spodziewają się jednak wcześniejszej korekty.

— Mamy przesilenie i przełamanie ważnych poziomów technicznych. Nie sądzę jednak, aby za dolara trzeba było na koniec roku zapłacić mniej niż 3,30 zł. Oczekują raczej korekty i powrotu do poziomu 3,37-3,40 zł — mówi diler ABN Amro.

— Przyszedł czas na otrzeźwienie. Do końca roku, choćby tylko ze względu na spodziewane podwyżki stóp procentowych w USA i ostatnie dane makro, dolar będzie odrabiał straty — podsumowuje Marek Nienałtowski, ekonomista Palladii.

Na taniejącym dolarze korzystają głównie importerzy surowców, np. Orlen. Eksporterzy, np. KGHM, tracą, ale słabszy dolar to większy popyt na surowce, więc straty są mniejsze. Dla większości polskich firm ważniejszy jest jednak kurs euro, bo w tej walucie prowadzą rozliczenia.