Początek wtorkowych notowań dawał nadzieję na zmianę trendu na walorach Baumy. Wzrost kursu w pierwszej godzinie handlu oznaczał odbicie od historycznego minimum. Dalsza część sesji nadwątliła jednak optymizm inwestorów. Na szczęście popołudniowy handel diametralnie odmienił stan rynku, co pozwoliło akcjom Baumy na zdecydowane odreagowanie wcześniejszych spadków.
Papiery emitenta, który specjalizuje się w obsłudze wykonawczej firm budowlanych, znalazły się w trendzie spadkowym w połowie 2001 r., który okazał się równie niekorzystny dla finansów spółki. Wtedy zakończył się okres dynamicznego rozwoju Baumy. Do poniedziałku, od szczytu na poziomie 20 zł (maj 2001 r.) cena akcji spała o ponad 90 proc. Z uwagi na to, że Bauma jest małą spółką, jej papiery nie są obiektem zainteresowań ze strony dużego kapitału. Stąd niski poziom obrotów, które rzadko przekraczają poziom 35 tys. zł na sesję. Wczorajsze notowania, oprócz znaczącej zwyżki wyceny, charakteryzowały się także wzmożonym handlem (niemal 300 tys. zł).
Przyczyn tak znaczącej przeceny należy poszukiwać głównie w stanie finansów przedsiębiorstwa. A te, mówiąc delikatnie, pozostawiają wiele do życzenia. Od trzech lat działalność spółki przynosi coraz wyższe straty. Po rewelacyjnym 2000 r., kiedy to skonsolidowany zysk netto zamknął się kwotą ponad 17,7 mln zł, spółka wpadła w dołek.
W minionym roku firma przy przychodach rzędu 71,38 mln zł poniosła stratę netto 6,99 mln zł. W tym jest jeszcze gorzej. Tylko w I kwartale ujemny wynik netto wyniósł 6,28 mln zł. Warto jednak zaznaczyć, że na poziomie operacyjnym straty są zdecydowanie niższe. Na koniec marca tego roku strata na bezpośredniej działalności wyniosła „jedynie” 1,96 mln zł. Winę za taki stan ponoszą wysokie koszty finansowe, które w pierwszych trzech miesiącach roku osiągnęły poziom 4,69 mln zł wobec 1,34 mln zł rok wcześniej. Ponad 55 proc. wspomnianej kwoty stanowiły środki przeznaczone na spłatę kredytów i pożyczek (2,59 mln zł).
Poziom zobowiązań jest piętą achillesową przedsiębiorstwa. Jego długi sięgają już bowiem kwoty ponad 63 mln zł. Zdecydowanie też przewyższają kapitały własne, które spadając w ciągu roku o niemal 12 mln zł wyniosły na koniec pierwszego kwartału 2003 r. tylko 45,6 mln zł.
By naprawić stan finansów i mieć jeszcze nadzieję na uzyskanie środków na zwiększenie eksportu na rynki europejskie (głównie do Rosji i na Ukrainę) w czerwcu spółka przeprowadziła emisję obligacji zamiennych na akcje. Nie przyniosła ona jednak spodziewanych efektów. Wartość emisji szacowana była na 10 mln zł, podczas gdy pozyskano z niej jedynie 1,86 mln zł.