Bawimy i budzimy u widzów ciekawość naszego świata

Marcin Zawiśliński
opublikowano: 2008-08-11 00:00

Siłą dobrego kanału tematycznego jest jego precyzyjne zdefiniowanie. On nie jest dla wszystkich.

Siłą dobrego kanału tematycznego jest jego precyzyjne zdefiniowanie. On nie jest dla wszystkich.

„Puls Biznesu”: Czym różni się prowadzenie telewizji tematycznej od prowadzenia stacji o zasięgu ogólnopolskim, takiej jak Polsat czy TVN?

Katarzyna Kieli, dyrektor generalny Discovery Networks Central Europe: W pewnym sensie trudno mi na to pytanie odpowiedzieć, ponieważ nigdy nie pracowałam w telewizji naziemnej. Cała moja kariera zawodowa jest związana ze stacjami kablowo-satelitarnymi. Sądzę jednak, że najważniejsza różnica polega na tym, że komercyjne stacje ogolnopolskie koncentrują się na maksymalizacji widowni na potrzeby konkretnego programu, bo ich przychody w całości pochodzą z rynku reklamowego. Natomiast telewizje tematyczne budują lojalność widza, stosując długofalową strategię tworzenia własnej marki dzięki wysokiej jakości oferty programowej i sprecyzowanej grupie docelowej.

Z czego utrzymuje się telewizja tematyczna?

Mamy dwa źródła przychodu: ze sprzedaży stacji do operatorów kablowych i platform cyfrowych oraz ze sprzedaży czasu reklamowego. W Polsce, Rumunii i na Węgrzech zarabiamy na reklamie. Na rynku czeskim i słowackim, które od sierpnia także nadzoruję, jeszcze tego nie robimy.

Kto najczęściej się u was reklamuje?

Branża motoryzacyjna i telekomunikacyjna, ale także ubezpieczenia i finanse. Naszymi reklamodawcami od niedawna są też wielkie koncerny, takie jak Procter & Gamble czy Unilever.

Jaka jest wasza strategia sprzedaży reklamy w mediach?

Nie prowadzimy sprzedaży pakietowej. Jesteśmy elastyczni, ponieważ odbiorcy naszych kanałów różnią się od siebie. To widać nie tyle przy zwykłych spotach reklamowych, ile w sponsoringu programów i całych kanałów. Bardzo zależy nam na spójnym połączeniu marki klienta z naszą marką, dlatego szczególnie dbamy o te formy komunikacji.

A jak chcecie być postrzegani przez widzów?

Już twórca stacji John Hendricks przyjął założenie, że zasadniczym elementem naszej strategii jest zaspokajanie ludzkiej ciekawości świata poprzez oferowanie programów, które dostarczają rozrywki, angażują i poszerzają horyzonty. Nadal jesteśmy temu wierni, także na rynku polskim.

Do kogo konkretnie chcecie docierać ze swoimi kanałami, filmami i programami?

Na pewno do widzów bardziej wymagających, poszukujących w telewizji czegoś więcej niż tylko rozrywki. W Polsce mamy siedem kanałów, z których każdy jest skierowany do innej grupy widzów. W przypadku Discovery Channel koncentrujemy się głównie na młodych mężczyznach. Z kolei Animal Planet jest kanałem rodzinnym, a Discovery World kierujemy do widzów dorosłych.

Ile spośród pokazywanych w Polsce filmów i programów jest realizowanych w naszym kraju, a ile ściągacie z zagranicy?

Mamy jedną bibliotekę programową na cały świat, z której czerpie każdy kraj, wybierając programy stosownie do potrzeb i oczekiwań widzów. Współpracujemy z producentami zewnętrznymi na całym świecie. Nie mamy zbyt wielu programów o Polsce, ale za to wiele wątków polskich wpisuje się w serie tematyczne. Takim przykładem jest dokument poświęcony Aleksandrowi Gudzowatemu, który pokazaliśmy w ramach serii „Najbogatsi ludzie świata”. W ramach różnych profesji prezentowaliśmy też polskich górników, wypychacza zwierząt z Białegostoku czy też „Brudną robotę”, której bohaterem był były bramkarz Manchesteru United Peter Schmeichel.