Białek: Na małych spółkach mamy powtórkę z 1999 r.

Wojciech Białek
opublikowano: 2009-06-29 13:09

Analogia z lat 1999-2010 sugeruje kontynuację hossy w segmencie małych spółek jeszcze w I półroczu 2010 i wzrosty sWIG80 w okolice poziomu 13000 pkt. Następnego spowolnienia gospodarczego, powrotu trendów deflacyjnych i powtórki z kryzysu finansowego należy spodziewać się w latach 2010-2012.

Wojciech Białek, główny analityk CDM Pekao:

Obecna sytuacja małych spółek jest w dużej mierze kopią 1999 roku. W obu przypadkach rynek wydobywa się stopniowo z załamania wywołanego zewnętrznym kryzysem. 10 lat temu był to kryzys na peryferyjnych rynkach „wschodzących” (najpierw azjatycki w 1997 roku, potem rosyjski w 1998 roku, aż do dewaluacji brazylijskiego reala ze stycznia 1999). Ostatnio był to kryzys finansowy w krajach rozwiniętych.

Ta symetria jest oczywiście zaburzana przez różną skalę obu epizodów i ich globalne skutki gospodarcze, ale do tej pory ta dysproporcja najwyraźniej nie miała większego wpływu na losy akcji małych spółek. W latach 1997-98 sWIG-80 (zwany wówczas WIRR-em) stracił 69,8 proc. Pomiędzy lipcem 2007 a lutym 2009 strata wyniosła 72,3 proc. Niewiele większa niż 10 lat temu skala bessy wynika po części z faktu, że krajowy przemysł został – pomimo wpadki z opcjami – po części osłonięty przed skutkami globalnego kryzysu (niski poziom handlu zagranicznego w tworzeniu krajowego produktu to inna przyczyna), choć oczywiście kilkunastoprocentowe załamanie dynamiki rocznej produkcji, do którego doszło na początku roku okazało się znacznie głębsze niż analogiczne tąpnięcie, będące skutkiem upadku wschodniego handlu po bankructwie Rosji z sierpnia 1998.

Obecnie jednak wszystko wskazuje, że katastroficzne wizje gospodarcze z początku roku były nieuzasadnione – przynajmniej w średnioterminowej perspektywie. Jeśli nic szczególnego nie wydarzy się w najbliższych dwóch miesiącach dynamika produkcji przemysłowej powinna powrócić do wartości nieujemnych już w sierpniu. Nieujemna dynamika produkcji jest zaś historycznie spójna z dodatnią dynamiką roczną akcji. Rynek najwyraźniej od lutego dyskontował ten scenariusza próbując mozolnie powrócić do poziomów sprzed krachu wywołanego skutkami bankructwa Lehman Brothers (czyli do strefy 9300-9600 dla sWIG-80). W czerwcu udało się ten cel wreszcie osiągnąć po 55 proc. wzroście w ciągu czterech miesięcy. To wynik lepszy niż w analogicznym okresie po apogeum kryzysu rosyjskiego (+39,7 proc.), choć oczywiście oznacza, że rynek w perspektywie najbliższego półrocza w dużej mierze wyczerpał już większość potencjału wzrostowego.

Dalsze losy tego segmentu rynku zależą od rozwoju koniunktury gospodarczej jesienią i zimą. Można tu być optymistą: opóźniony pozytywny wpływ osłabienia złotego (szczególnie po uwolnieniu się firm od ciężaru zobowiązań opcyjnych) oraz analogicznie pozytywny wpływ spadku stóp procentowych (i normalizacji marż kredytowych) powinien działać pobudzająco na koniunkturę przynajmniej do początku 2010 roku. Analogia z lat 1999-2010 sugeruje kontynuację hossy w segmencie małych spółek jeszcze w I półroczu 2010 (po wyhamowaniu dynamiki trwającym do początku 2010) i wzrosty w okolice poziomu 13000. Następnego spowolnienia gospodarczego, powrotu trendów deflacyjnych i powtórki z kryzysy finansowego (tym razem bardziej w Europie niż w USA) spodziewać się należy w latach 2010-2012.