Bo piła była za słaba...

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2008-03-07 10:42

Ministerstwo Infrastruktury obiecało zmienić prawo, by uniemożliwić kasowanie i wydłużanie przetargów z powodu drobnych pomyłek firm czy opieszałości urzędników. Wadliwe prawo zamówień publicznych blokuje budowę obwodnicy Wrocławia wartą 2,8 mld zł. Resort nie chce, by podobne problemy wystąpiły na innych budowach.

— Nie może dłużej być tak, że z powodu drobnych błędów administracja drogowa musi odrzucać najniższe oferty i wybierać droższe o kilkadziesiąt, a nawet kilkaset milionów złotych — podkreśla Cezary Grabarczyk, minister infrastruktury. Jego resort, we współpracy z Ministerstwem Gospodarki i Urzędem Zamówień Publicznych, przygotował nowelizację prawa zamówień publicznych, która pozwoli na poprawianie drobnych uchybień w trakcie przetargu. Wczoraj projekt trafił pod brady Komitetu Rady Ministrów.

Coraz więcej ofert na budowę dróg ląduje w koszu z błahych powodów. Jednym z najnowszych przykładów jest budowa wrocławskiej obwodnicy warta 2,8 mld zł. Trasę podzielono na kilka odcinków, ale budowa żadnego nie może ruszyć z powodu protestów firm. Najwięcej emocji budzi konkurs na most na rzece Rzędzinie.

— Przetarg został oprotestowany, bo w najtańszej ofercie pojawiła się pomyłka dotycząca obudów lamp. Wartość pomyłki to zaledwie 47 zł. Trzeba zmienić prawo, bo w ten sposób nigdy nie zbudujemy dróg — mówi Andrzej Maciejewski, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

W rezultacie drobnej pomyłki najtańsza oferta firm Strabag i Dywidag (za blisko 450 mln zł) została odrzucona i inwestor musiał wybrać droższą o ponad 100 mln zł propozycję Mostostalu Warszawa i Acciony. Ale i ona została oprotestowana. Trzecia w kolejce jest oferta firmy Skanska — droższa prawie o 300 mln zł od propozycji Strabaga i Dywidaga.

— Prawo zamówień publicznych musi być zmienione. Liczby lamp nie powinno się wpisywać do specyfikacji przetargowej. Po podpisaniu umowy inżynier kontraktu może przecież zdecydować, ile lamp jest koniecznych — podkreśla Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa. Podobnymi przykładami sypie jak z rękawa.

— Właśnie otrzymałem informację o odrzuceniu najtańszej oferty, bo zamawiający wyliczał potrzebne materiały w odcinkach, a sekretarka, przepisując dokumentację, pomyliła się i zamiast odcinek wpisała sztuka — dodaje Wojciech Malusi. — Z kolei przy kontrakcie na budowę drogi trzeba było wyciąć drzewa, więc zamawiający wymagał od wykonawcy posiadania sprzętu, m.in. piły o mocy 2,8 kW, a firma, która złożyła najniższą ofertę, miała piłę o mocy 2,5 kW — mówi Wojciech Malusi.

Kosztowne pomyłki

Obwodnica Wrocławia

(2,8 mld zł) - Inwestycja została podzielona na etapy, ale z powodu protestów żaden nie może ruszyć. Szczytem absurdu jest przetarg na most na rzece Rzędzinie. Z powodu niedoszacowania kosztów obudów lamp najniższa oferta została zaniżona o... 47 zł.

S3 Szczecin — Gorzów Wielkopolski (1,9 mld zł) - Cena kontraktu jest sporo wyższa od kosztorysu, ale nie to było głównym problemem w przetargach na budowę trasy. Projekt opóźniał się, na jednym z odcinków trasy źle przetłumaczono dwa słowa w gwarancji.

A4 Zgorzelec — Krzyżowa (1,45 mld zł) - Przetarg unieważniano dwa razy, m.in. z powodu wpisania w specyfikacji wymogu posiadania przez kadrę kierowniczą wyższego wykształcenia. Wpisano też słowo „mosty” zamiast „obiekty mostowe”.