Z powodu braku wystarczającej ilości węglarek kopalnie nie mogą na bieżąco wysyłać węgla do klientów - alarmują producenci tego surowca. Opóźnienia w podstawianiu wagonów, kolej tłumaczy m.in. zwiększonymi przewozami innych ładunków i zapewnia, że zatory będą wkrótce rozładowane.
"Problem narasta od września i z dnia na dzień staje się coraz poważniejszy. Na węgiel czekają m.in. koksownie. Maleją zapasy w niektórych elektrowniach. Jeżeli nic się nie zmieni, niektóre kopalnie będą musiały ograniczyć wydobycie, podczas gdy klienci czekają na węgiel" - powiedział w piątek rzecznik Kompanii Węglowej, Zbigniew Madej.
Według niego, tygodniowo wysyłki węgla są średnio o ok. 200 tys. ton mniejsze od zaplanowanych. W ostatnich dwóch tygodniach października było to 250 i 284 tys. ton. To prawie czwarta część tygodniowej sprzedaży. Od września ilość niewysłanego do klientów węgla przekroczyła 1,5 mln ton.
Przedstawiciele spółki podkreślają, że grozi to dezorganizacją systemu ekspedycji węgla i uderza nie tylko w firmę, ale przede wszystkim w jej klientów.
"W naszej ocenie opóźnienia w wysyłkach węgla są już praktycznie nie do nadrobienia. Oznacza to dla nas utracone przychody i nie wywiązywanie się z kontraktów. Docierają do nas sygnały klientów, m.in. elektrowni Dolna Odra, Opole, Skawina i Połaniec, że kurczą się ich zapasy węgla. Problem dotyczy także koksowni Zdzieszowice i Przyjaźń" - dodał Madej.
Rzecznik przewoźnika, PKP Cargo, Jacek Wnukowski, przyznał, że pojawiają się kłopoty z podstawianiem odpowiedniej ilości węglarek do kopalń. Podkreślił przy tym, że firma stara się nadrabiać opóźnienia, głównie w sobotę i niedzielę, kiedy ruch na szlakach kolejowych jest mniejszy.
"Przyczyn takiej sytuacji jest kilka. Ubiegłoroczna długa zima sprawiła, że przewozy kruszyw dla drogownictwa ruszyły dopiero na przełomie kwietnia-maja i jeszcze trwają. Tradycyjnie o tej porze roku zwiększone są też przewozy płodów rolnych" - wyjaśnił Wnukowski.
Zwiększone przewozy innych towarów powodują, że mniej węglarek można podstawić do kopalń. Na to nakładają się prowadzone remonty sieci kolejowej, wymuszające ograniczenia prędkości pociągów na wielu szlakach, a także duża aktywność (szczególnie na Śląsku) prywatnych przewoźników kolejowych, którym trzeba zapewnić dostęp do infrastruktury.
"Te wszystkie czynniki składają się na obserwowane spiętrzenie przewozów. Często jest tak, że wagon, który w normalnych warunkach mógłby obrócić dwa razy, możemy wykorzystać tylko raz. A przejazd pustego składu np. z Wybrzeża na Śląsk byłby nieopłacalny" - dodał rzecznik PKP Cargo.
Zapewnił, że wkrótce, kiedy zakończy się sezon w budownictwie i zmniejszą się przewozy płodów rolnych, sytuacja powinna wrócić do normy i węgiel z kopalń będzie regularnie odbierany przez kolej.
"Jak na razie nie widzimy żadnej poprawy. Przeciwnie, dane świadczą o tym, że problem narasta od połowy tego roku. Nasze wielokrotne monity kierowane do kolei oraz interwencje w resorcie transportu jak dotąd nie przyniosły efektu" - skomentował rzecznik Kompanii.
Podkreślił, że problem dotyczy również tzw. węgla grubego, szczególnie chętnie kupowanego przed odbiorców indywidualnych. Duża część tego gatunku węgla transportowana jest ciężarówkami, ale część wysyłana jest koleją. Brak odbioru węgla, na który czekają klienci w całej Polsce, może spowodować zablokowanie zakładów przeróbczych, co wymusiłoby ograniczenie produkcji kopalń, mimo popytu.(DI, PAP)