Bunt

GAS
opublikowano: 2007-08-16 00:00

Jak doniósł „Dziennik Zachodni”, pewien prawnik z Łodzi odmówił zapłacenia pełnej kwoty za przejazd autostradą A4. Na bramce w podkrakowskich Balicach zapłacił 6,50 zł (połowę kwoty), a przy wyjeździe w Mysłowicach odmówił zapłacenia pozostałej części. Powód? Poczuł się oszukany, bo zarządca autostrady obiecał mu przejazd autostradą, a nie drogą jednopasmową. Według definicji, autostrada powinna mieć co najmniej dwa pasy w każdą stronę. Dodatkowo prędkość projektowa autostrady powinna wynosić 120 lub 100 km/h i ewentualnie 80 km/h w granicach dużego miasta. Jak twierdzi prawnik, te parametry nie zostały zachowane. Na bramce w Mysłowicach został zatrzymany przez ochroniarzy, po czym złożył doniesienie policji o bezprawnym ograniczeniu wolności. Zagadką jest, co może orzec sąd, jeśli sprawa tam trafi. Już raz musiał orzekać w sprawie autostradowego buntownika. Wtedy nakazał kierowcy zapłacić całą wymaganą kwotę, ale nie obciążył go kosztami sądowymi.