Obecny zarząd rafinerii chce, by poprzedni naprawił szkodę wyrządzoną spółce. Były prezes odrzuca oskarżenia.
PKN Orlen kontynuuje porządki w grupie kapitałowej. Kolejny raz objęły one Rafinerię Trzebinia. Podczas zwołanego na 6 czerwca walnego zgromadzenia obecny zarząd spółki chce uzyskać zgodę akcjonariuszy na wszczęcie postępowania wobec byłych członków zarządu. Chodzi o naprawienie szkody wyrządzonej przy sprawowaniu zarządu.
Spór z agencją rezerw
Szczegóły sprawy zawarte są w opinii prawnej udostępnionej „PB” przez PKN Orlen. Otóż Trzebinia chce wystąpić z pozwem wobec byłych członków zarządu spółki — Grzegorza Ślaka i Marka Martyniaka — w kwocie 304,5 tys. zł. Ma to być równowartość kary umownej, którą spółka musi zapłacić Agencji Rezerw Materiałowych (ARM) na podstawie ugody zawartej w styczniu tego roku. Czego ona dotyczyła? Otóż w ubiegłym roku ówczesny zarząd spółki kupił od agencji 4 tys. ton ropy naftowej. Po upływie umownego terminu Trzebinia miała odsprzedać ją ponownie agencji. Niestety, w ustalonym czasie w magazynach Trzebini tej ropy nie było. ARM naliczyła więc spółce karę umowną wysokości 821,8 tys. zł. (tyle wynosiła przed zawarciem ugody).
To nie my
Co na to pozwani? Grzegorz Ślak, były prezes Rafinerii Trzebinia, kategorycznie odrzuca zarzuty.
— W lipcu kupiliśmy ropę z ARM, ponieważ został zahamowany eksport ropy ukraińskiej do Polski. Pierwotnie mieliśmy ją zwrócić do końca sierpnia. Dwukrotnie jednak uzyskaliśmy od agencji zgodę na przedłużenie terminu. Ostatnia ustalona przez nas data zobowiązywała Trzebinię do odsprzedaży ropy 1 listopada. Tyle tylko że 27 października skończyła się kadencja całego zarządu. Mimo to nowe władze spółki mogły jeszcze ten problem rozwiązać, np. kupując ropę w Orlenie lub występując do ministra gospodarki o kolejne przedłużenie terminu — mówi Grzegorz Ślak.
Podkreśla też, że gdyby kierowany przez niego zarząd nadal pełnił obowiązki, sprawa na pewno zostałaby pomyślnie rozwiązana.