CK monarchia giełdowa

Paulina Sztajnert
opublikowano: 2004-07-06 00:00

Giełdy wiedeńska i budapeszteńska chętnie weszłyby w sojusz z warszawskim parkietem. GPW nie odrzuca tych zalotów.

Warszawska Giełda Papierów Wartościowych (GPW) od dłuższego czasu poszukuje giełdowych sojuszników, aby uniknąć marginalizacji w Europie. Czyżby po nieudanej próbie sięgnięcia po litewski parkiet pojawiło się kolejne światełko w tunelu?

Do współpracy chętni są Węgrzy i Austriacy.

— Węgierska giełda papierów wartościowych (BSE) i jej odpowiedniczka z Wiednia mogą złożyć wspólną ofertę w procesie prywatyzacji polskiej giełdy papierów wartościowych, co pozwoliłoby warszawskiej giełdzie na nabycie udziałów w BSE i Wiener Börse — mówi Attila Szalay-Berzeviczy, szef BSE.

Jego zdaniem, te trzy giełdy mogłyby utworzyć sojusz równych partnerów z taką samą formułą własnościową, zachowując jednak swój narodowy charakter.

Takiego rozwiązania nie odrzucają szefowie warszawskiego parkietu.

— To propozycja warta rozważenia. Sojusz ten nie pozwoli na stworzenie giełdowego potentata, ale to może być dobry początek. Z pewnością korzyści będą, ale trzeba się także zastanowić, jakie będą koszty. Na razie jednak nie jest to żadna konkretna oferta. Według mojej najlepszej wiedzy, w momencie, kiedy rząd zdecyduje się na prywatyzację GPW i zaprosi do składania ofert, to powinno się ich pojawić co najmniej trzy — zapewnia Wiesław Rozłucki, prezes GPW.

— Alianse niewątpliwie są potrzebne. Łączenie giełd regionalnych może być dobrym początkiem do współpracy z liderami. Podobne kroki podjęły kraje skandynawskie: Norwegia, Szwecja, Dania oraz Islandia, tworząc wspólną platformę — komentuje prof. Waldemar Frąckowiak z katedry inwestycji i rynków kapitałowych Akademii Ekonomicznej w Poznaniu.