Brukseli nie podoba się, że w Polsce ubyło objętych planem instalacji. Znów chce obciąć nam limit emisji?
Rząd nie zajmie się dziś rozporządzeniem wprowadzającym Krajowy Plan Rozdziału Uprawnień (KPRU) do emisji CO2. Zanim projekt trafi pod obrady Ministerstwo Środowiska (MŚ) odpowie na zastrzeżenia, które zgłosiła Komisja Europejska (KE), i poczeka na odpowiedź.
— Zastrzeżenia KE nas zaskoczyły, bo dotyczą liczby instalacji objętych KPRU, która dotychczas nie była przedmiotem negocjacji. Mieścimy się w obniżonych przez komisję limitach, a to, że liczba instalacji w międzyczasie uległa zmianie, nie powinno mieć wpływu na akceptację KPRU — mówi Wojciech Jaworski, dyrektor Departamentu Instrumentów Ochrony Środowiska w MŚ.
Pierwotna lista instalacji, którą otrzymała do wiadomości KE, obejmowała 937 pozycji. Aktualna ma 878. Ubyło 80, a przybyło 21 nowych instalacji.
— To między innymi skutek restrukturyzacji sektora cukrowniczego i przesunięcia produkcji z likwidowanych cukrowni do innych — wyjaśnia Wojciech Jaworski.
Jego zdaniem, nie ma podstaw, by KE w związku ze zmniejszeniem się liczby instalacji objętych KPRU po raz kolejny przycięła nam ogólny limit emisji CO2.
Odpowiedź resortu czeka już tylko na podpis ministra i jeszcze dziś powinna zostać wysłana do Brukseli. Wojciech Jaworski uważa, że od terminu uzyskania przez Polskę odpowiedzi zależy, czy KPRU zajmie się odchodzący, czy też już nowy rząd.