Coraz więcej bankructw

Sylwia Wedziuk
opublikowano: 26-11-2017, 22:00

Liczba upadłości nie przestaje rosnąć. Lepiej ma być w przyszłym roku, choć trudno liczyć na całkowity odwrót złej passy.

W październiku w Monitorach Sądowych i Gospodarczych opublikowano informacje o 80 upadłościach — informuje Euler Hermes. To o 22 proc. więcej niż miesiąc wcześniej. Od początku roku zbankrutowało już 753 przedsiębiorców, podczas kiedy rok temu o tej porze było ich 655. Przy tym najwięcej bankrutów działało w usługach (28 przypadków) i handlu hurtowym (19 przypadków). W pierwszym przypadku firmy zajmowały się głównie turystyką, obsługą nieruchomości oraz procesów inwestycyjnych, ale także ochroną zdrowia, reklamami czy też doradztwem i obsługą finansową. Można ponadto zaobserwować, że podmioty usługowe znikały z rynku nie tylko z powodu spadającego popytu, ale często nawet wbrew ogólnie dobrej koniunkturze panującej w branżach, w których działały.

— Przykładem są firmy zajmujące się programowaniem, których w minionym miesiącu upadło aż pięć. Okazuje się zatem, że również IT może być ryzykowne. Wynika to z faktu, że coraz częściej największe podmioty, zwykle realizujące kontrakty zlecane przez instytucje centralne, sięgają po zlecenia z rynku prywatnego, konkurując skutecznie z dotychczasowymi wykonawcami. Do tej pory czołowi dostawcy oprogramowania największe przychody czerpali z kontraktów państwowych, a ci mniejsi — z rynku prywatnego — tłumaczy Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes, odpowiedzialny za ocenę ryzyka. Inny przykład to problemy kurierów — i to mimo rozwoju handlu przez internet, a więc i popytu na ich usługi.

— To pokazuje, że przedsiębiorcy często bankrutują nie tylko z powodu trudnej sytuacji na rynku, na którym działają, ale również w efekcie popełniania błędów w zarządzaniu, jak choćby nadmiernego zwiększania sprzedaży kosztem marży — zauważa Tomasz Starus. Wśród niewypłacalnych hurtowni jest wiele niewyspecjalizowanych, czyli oferujących bardzo szeroki asortyment.

— Bankruci mieli zasięg lokalny i mieli raczej średnią wielkość, jeśli chodzi o skalę działalności. Ich rynek się skurczył. Małe, niezależne sklepy znikają albo — w poszukiwaniu oszczędności — dołączają do różnego rodzaju grup zakupowych czy programów afiliacyjnych największych graczy. Natomiast niewielkie hurtownie, które przeżywały rozkwit w latach 90., nie są dzisiaj w stanie konkurować ceną z największymi podmiotami. Ponadto duzi gracze inwestują w nowoczesne rozwiązania informatyczne, magazynowe i dystrybucyjne, dzięki czemu klientowi bliżej do nich niż do lokalnej hurtowni. To zjawisko można zaobserwować niemal w każdej branży, nie tylko spożywczej — tłumaczy Tomasz Starus. Zdaniem ekspertów Euler Hermes, obecne tempo wzrostu liczby niewypłacalności utrzyma się do końca bieżącego roku. Dopiero w przyszłym roku może się zmniejszyć — m.in. za sprawą wzrostu inwestycji. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Coraz więcej bankructw