Czas – najcenniejszy zasób w psychiatrii

Materiały promocyjne Centrum Inteligentnego Rozwoju
opublikowano: 2026-09-02 19:50
zaktualizowano: 2026-09-02 11:52

W psychiatrii czas ma szczególną wartość. Za rozmową z pacjentem stoją diagnoza, analiza jego funkcjonowania, dokumentacja, opinie, orzeczenia i decyzje terapeutyczne. Problem zaczyna się wtedy, gdy coraz większą część pracy specjalisty pochłaniają czynności administracyjne, a nie to, czego nie da się zautomatyzować: uważność, interpretacja i kontakt z człowiekiem.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

– Z zewnątrz nie widać tego, co dzieje się pomiędzy wizytami. Cała oprawa administracyjna, pisanie opinii, orzeczeń, dokumentacji medycznej, aspekty prawne, statystyki, RODO – to odbywa się poza samą rozmową z pacjentem – mówi Marzena Zięba, psychoterapeutka, mediatorka, właścicielka Centrum Psychoterapii, Diagnozy i Mediacji „Emovere”, prezes Emovere Sp. z o.o.

Właśnie dlatego w psychiatrii nie wystarczy przyspieszać procesów – trzeba robić to tak, by nie zgubić po drodze pacjenta. Dobra diagnoza wymaga czasu, zebrania informacji z wielu obszarów i spojrzenia szerzej niż na pojedynczy objaw.

– Diagnoza nie może opierać się na jednym problemie, który zgłasza pacjent. Pod nim mogą kryć się elementy całkowicie zmieniające dalszy proces leczenia. Bez prawidłowej diagnozy i pogłębionej analizy można pominąć poważne zagrożenia, bardzo trudne do odczytania z zewnątrz. Dobrym przykładem jest depresja maskowana – podkreśla rozmówczyni.

Z tej potrzeby wyrósł Emovere – ekspercki system dedykowany psychiatrii. Jego celem nie jest zastępowanie specjalisty, ale uporządkowanie procesu diagnostyczno-leczniczego oraz ograniczenie czasu traconego na powtarzalne czynności. System wspiera procesy badawcze, dokumentację, raportowanie i analizę danych, a kolejne funkcjonalności są rozwijane na podstawie doświadczeń specjalistów różnych segmentów: praktyk indywidualnych, jak i zespołów.

– Pytaliśmy lekarzy, czego rzeczywiście potrzebują w pierwszym etapie oraz kolejnych fazach pracy. Prowadzone pilotaże ugruntowały i uporządkowały listę tych potrzeb – mówi Marzena Zięba.

Najbardziej wymiernym efektem technologii jest odzyskanie czasu. Część czynności, które wcześniej wymagały kilku spotkań, może zostać wykonana szybciej, bez utraty jakości diagnozy.

– Na przykład badanie podmiotowe czy przedmiotowe, które wcześniej trwało czasami kilka wizyt, dziś jesteśmy w stanie przeprowadzić w ciągu jednej, często z pełnym raportem na kilka stron – dodaje autorka systemu. W psychiatrii to nie tylko wskaźnik efektywności. Odzyskane minuty mogą oznaczać dodatkową rozmowę lub dokładniejszy wywiad z pacjentem.

Ma to szczególne znaczenie, gdy leczenie wymaga uważnej obserwacji. Wprowadzenie niektórych leków trwa kilka tygodni, a pierwsza faza terapii bywa dla pacjenta trudna.

– Są sytuacje, kiedy trzeba zadzwonić do pacjenta i zapytać, jak się czuje po zastosowaniu danego leku. Pierwsze tygodnie bywają bardzo wymagające, a taka rozmowa pozwala zauważyć sygnały, których nie powinniśmy przeoczyć – podkreśla. Technologia nie ma więc zastąpić relacji, ale stworzyć warunki, by specjalista miał na nią więcej przestrzeni.

W psychiatrii rozwój cyfrowych narzędzi oznacza również inwestycję w bezpieczeństwo. Emovere nie przyspiesza wdrożeń kosztem ochrony danych, dlatego kolejne etapy są poprzedzane pilotażami i weryfikacją zabezpieczeń.

– Mamy już kolejne zamówienia, ale wstrzymaliśmy się, by dokładnie zbadać poziomy bezpieczeństwa. Chcemy mieć pewność, że dane pacjentów są właściwie zabezpieczone – podkreśla prezeska.

Rozwój Emovere szybko pokazał też, że cyfrowa dostępność nie wystarczy, jeśli pacjent sam nie może swobodnie wejść do placówki i skorzystać z diagnostyki. Dlatego równolegle rozpoczęła się rozbudowa Centrum Psychoterapii, Diagnozy i Mediacji „Emovere”. Inwestycja obejmuje montaż windy, dostosowanie recepcji i toalet oraz wdrożenie rozwiązań dla osób niedowidzących i niedosłyszących.

– Chcieliśmy móc zaprosić do diagnozy również osoby z niepełnosprawnościami i dla nich rozwijać kolejne elementy systemu. Aby to zrobić, najpierw musieliśmy stworzyć im odpowiednie warunki – podkreśla rozmówczyni.

W ten sposób rozwój technologii łączy się z inwestycją w fizyczną dostępność. „Emovere” staje się marką – miejscem leczenia, diagnozy oraz praktycznym środowiskiem do testowania kolejnych rozwiązań. Równolegle rośnie zespół spółki, bo do projektu dołączają kolejni programiści, eksperci prawa medycznego, lekarze i specjaliści wspierający jego dalszy rozwój.

– Rozszerzyliśmy zespół o kolejne kompetencje i współpracujemy z ekspertami, którzy dzielą się z nami swoją wiedzą i doświadczeniem – dodaje pomysłodawczyni.

Kolejnym krokiem jest prewencja. Logika jest prosta: zacząć działać, zanim pojawi się problem, i dać człowiekowi odpowiednie narzędzia, które minimalizują powstawanie oraz utrwalanie kryzysu, mogącego rozwinąć się do etapu wymagającego długotrwałego leczenia.

– Leczenie skutków jest znacznie trudniejsze i droższe niż wyposażenie człowieka w narzędzia, które mogą go częściowo zabezpieczyć przed niepożądanymi problemami. Dlatego kolejnym kierunkiem są działania prewencyjne, szkolenia i edukacja – mówi Marzena Zięba.

To właśnie tutaj najlepiej widać szerszą rolę Emovere w rozwoju psychiatrii. Nie chodzi wyłącznie o cyfryzację dokumentacji ani o budowę kolejnego systemu dla placówek. Stawką jest model, w którym technologia przejmuje to, co powtarzalne, infrastruktura usuwa bariery dostępu, a specjalista może skupić się na tym, czego żadna aplikacja nie zrobi za niego: rzetelnej diagnozie, decyzji terapeutycznej i obecności przy człowieku. Innowacja ma sens wtedy, gdy na końcu całego procesu wciąż najważniejszy pozostaje pacjent.

Małgorzata Kozieł