Rano na wartości straciło większość indeksów w Azji (z dużych rynków tylko Tokio, Sydney i Szanghaj zakończyły dzień na plusie), a następnie do spadkowego trendu dołączyły również trzy największe rynki Starego Kontynentu.
Gracze nie mieli tym razem wsparcia w danych makro. Zamówienia w niemieckim przemyśle, przewodzącym europejskiej gospodarce nie zmieniły się w kwietniu, a w ujęciu r/r spadły o ponad 37 proc. W pierwszym przypadku pokryły się z oczekiwaniami analityków, w drugim były znacznie gorsze.
Zdaniem specjalistów, dominacja sprzedających wynikała głównie w przekonania o przewartościowaniu akcji po trzy miesięcznej zwyżce, która uwzględniła już w kursach przyszłe zyski spółek. Podaż stymulowały też spadające ceny surowców, zwłaszcza metali. Na wartości silnie traciły koncerny górnicze z BHP Billiton, Rio tinto Group i Freeport-McMoRan na czele.
W niełasce znalazły się też walory linii lotniczych. Szczególnie słabi prezentował się Air France – KLM Group. Kurs największego w Europie przewoźnika lotniczego spadał czwartą sesję z rzędu. Tym razem zaszkodziła informacja organizacji IATA, że w ujęciu globalnym przewoźnicy mogą stracić w tym roku łącznie 9 mld EUR. To niemal dwukrotnie więcej niż zakładały wcześniejsze szacunki. Pod kreską handlowano też papierami British Airways i Ryanair Holding.
Czarny poniedziałek stał się udziałem akcjonariuszy Arcandor. Niemiecka sieć handlowa rozważa złożenie wniosku o upadłość jeśli rząd odmówi jej pomocy, a takie zapowiedzi padały w weekend z ust przedstawicieli berlińskiej administracji.
Zniżkował kurs Vivendi, francuskiego giganta medialnego. To „zasługa”
analityków UBS, którzy obniżyli z „neutralnie” do „sprzedaj” rekomendację.
Uzasadnili to obawami o erozję zysków należącego do spółki telekomu SFR w wyniki
stale rosnącej konkurencji w tym segmencie rynku.