Czwartek w PB: Wieczerzak prosi o zwrot syna

01-08-2002, 08:01

Jutro sąd rozpatrzy wniosek prokuratury o kolejne przedłużenie aresztu tymczasowego Grzegorza W., byłego prezesa PZU Życie. Zdaniem prokuratury, uchylenie aresztu może oznaczać fiasko całego śledztwa. Tymczasem ojciec Grzegorza W. — w liście do premiera — zarzuca wymiarowi sprawiedliwości naruszenie praw człowieka.

Jutro o 10.30 w siedzibie warszawskiego sądu apelacyjnego odbędzie się rozprawa, na której rozpatrywany będzie wniosek stołecznej prokuratury apelacyjnej o przedłużenie aresztu tymczasowego Grzegorzowi W., głównemu podejrzanemu w sprawie nadużyć w PZU Życie.

Prokuratura domaga się, by sąd wyraził zgodę na pobyt Grzegorza W. w areszcie przez kolejne dwa miesiące, do 3 października. Oznacza to, że przełom lipca i sierpnia jako termin zakończenia śledztwa, nie wchodzi już w grę.

— Potrzebujemy jeszcze kilku tygodni, by wnieść do sądu akt oskarżenia, dotyczący głównego wątku tego śledztwa. Obejmiemy nim nie tylko Grzegorza W., ale także kilkanaście innych osób, podejrzanych o naruszenie prawa — mówi Zygmunt Kapusta, szef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie.

Podobny wniosek prokuratura składała w stołecznym sądzie kilkakrotnie. Za każdym razem sprawę rozpatrywał sąd rejonowy, który przychylał się do wniosku organów ścigania. Tym razem, ze względu na fakt, że w grę wchodzi przedłużenie aresztu do ponad roku, sprawę rozpatrzy sąd apelacyjny.

Tymczasem na kolejne przedłużanie aresztu skarżą się nie tylko adwokaci Grzegorza W., ale także jego rodzina. Udało nam się dotrzeć do listu ojca Grzegorza W. do premiera Leszka Millera. Zarzuca on w nim polskiemu wymiarowi sprawiedliwości naruszanie przepisów kodeksu postępowania karnego oraz rzymskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. W 11-stronicowym piśmie, w którym obficie cytowane są przepisy, wyroki sądów oraz doktryna dotycząca stosowania aresztu tymczasowego, ojciec Grzegorza W. podważa także zasadność zarzutów, stawianych przez prokuraturę jego synowi. Przypomnijmy, że zdaniem organów ścigania były szef PZU Życie naraził spółkę na szkody, przekraczające 153 mln zł. Tymczasem jego ojciec twierdzi, że organa ścigania nie wykazały zaistnienia szkody majątkowej ubezpieczyciela:

„Wyraźnego podkreślenia wymaga, że jedynie w przypadku pożyczki udzielonej spółce Metroprojekt z siedzibą w Krakowie, spółka PZU Życie utworzyła rezerwę, a więc dopuściła możliwość (w 50 proc.) nieodzyskania pożyczki. (...) Na pozostałe kwestie objęte zarzutem Prokuratora Okręgowego w Warszawie, spółka nie utworzyła nawet rezerw, a więc sama spółka nie zakłada nawet powstania szkody”.

Zygmunt Kapusta, który, zdaniem ojca Grzegorza W., jest „osobiście, negatywnie zaangażowany w sprawę”, twierdzi, że nie zna treści listu.

— Tego typu zachowania rodziny rozumiem. Jednak prokuratura nie może się kierować emocjami. Naszym zdaniem, nie ustały przesłanki matactwa ze strony Grzegorza W. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że ewentualne uchylenie jego aresztu może oznaczać, że śledztwa w tej sprawie nie uda się zamknąć nigdy — twierdzi Zygmunt Kapusta.

Więcej w czwartkowym "Pulsie Biznesu".

Zapraszamy do lektury!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Czwartek w PB: Wieczerzak prosi o zwrot syna