Dania z wzorem dostawy

Dominika Masajło
opublikowano: 09-03-2017, 22:00

W stolicy działa nowa platforma do zamawiania potraw — mystrEAT, która dowozi jedzenie na podstawie specjalnego algorytmu.

MystrEAT wystartował z początkiem nowego roku i dowozi jedzenie z ponad 80 warszawskich restauracji, m.in. z Ceviche, SAM, Dziurki od klucza, sieci Mango Vegan, Dunkin Donuts oraz lokali mieszących się w Hali Koszyki. Firma zarabia na prowizji od wartości zamówienia, która wynosi maksymalnie do 25 proc., i na opłacie za dostawę.

Główną zasadą portalu jest dostarczenie ciepłego i dobrego posiłku jak najszybciej, dlatego działamy na zasadzie mikrostref — mówi Tomasz Woźniak, prezes mystrEAT.
Zobacz więcej

LICZY SIĘ CZAS:

Główną zasadą portalu jest dostarczenie ciepłego i dobrego posiłku jak najszybciej, dlatego działamy na zasadzie mikrostref — mówi Tomasz Woźniak, prezes mystrEAT. [FOT. ARC

Zamawianie ulubionego dania odbywa się podobnie, jak na wszystkich portalach tego typu. Po zaznaczeniu na mapie swojej lokalizacji, wybraniu restauracji i dokonaniu opłaty online kurier wyrusza z jedzeniem pod wskazany adres. Jak twierdzą twórcy platformy, danie dotrze po upływie już zaledwie 30 minut. Jak to możliwe? Odpowiedź daje królowa nauk — matematyka, a konkretnie wzór na pole dostawy.

— W naszym biznesie najważniejszy jest wskaźnik ETA (estimated time of arrival), czyli szacowany czas dostawy od złożenia zamówienia do dostarczenia do klienta. Dlatego działamy na zasadzie mikrostref, czyli klient może zamówić posiłek z tych restauracji, które znajdują się w promieniu 4 km. Szybka dostawa do 30-45 minut to nie slogan, ale jednostronne zobowiązanie w stosunku do naszych klientów.

Bywa, że ten czas się wydłuża. Jest to spowodowane np. dużą liczbą zamówień w lokalu, ale 85 proc. dostaw realizujemy w ETA lub wcześniej — wyjaśnia Kamil Woś, współwłaściciel mystrEAT. Naczelną zasadą portalu jest dostarczenie ciepłego i dobrego jakościowo posiłku jak najszybciej. Jeżeli ulubiona knajpa klienta znajduje się w odległości większej niż 4 km, system mystrEAT nie pokaże mu tego lokalu na mapie. Pomysłodawcy projektu podkreślają, że ich użytkownicy w momencie wybierania dania są głodni lub bardzo głodni, co oznacza, że czas transportu jest bardzo istotny.

Dodają, że w ofercie mystEAT znajdują się restauracje, które nie dopuściłyby, aby ich jedzenie dotarło do klienta zimne. Z początkiem lutego w Warszawie Uber wdrożył swoją nową usługę — UberEats, która również polega na dowozie zamawianego jedzenia do domu. Spółka na rynku polskim zdążyła już wypracować dobrą pozycję, natomiast mystrEAT to nowa marka. Jednak, jak twierdzą jej właściciele, nie obawiają się amerykańskiego konkurenta.

— Stworzyliśmy produkt od zera, a mamy w swojej ofercie już ponad 100 rozpoznawalnych restauracji. Udało nam się zdobyć ich zaufanie, po części dlatego, że jesteśmy polską marką. Dzięki temu restauratorzy wiedzą, że podlegamy polskiemu prawu. Wartością dodaną mystrEAT jest specjalna oferta dla biznesu. Z ostatnich raportów wynika, że 45 proc. naszych użytkowników realizuje u nas drugie zamówienie.To duży sukces — mówi Tomasz Woźniak, prezes i współwłaściciel mystrEAT.

Apetyt na więcej

Tomasz Woźniak w przeszłości prowadził własną restaurację. To doświadczenie pozwoliło mu spojrzeć na zamówienia online z perspektywy restauratora. Dlatego wspólnie z Kamilem Wosiem chcą, by mystEAT był marką przyjazną lokalom gastronomicznym.

— Z poziomu start-upowca czy firmy technologicznej wprowadzenie nowego urządzenia ma być ułatwieniem. W kuchni dużo się dzieje i często nie ma czasu, żeby sprawdzić, czy wpłynęło dodatkowe zamówienie na innym sprzęcie.

Z perspektywy restauratora najważniejszym urządzeniem w knajpie jest POS, który drukuje czeki z zamówieniami. My postawiliśmy na telefon i rozmowę telefoniczną z osobą z restauracji. Może wydawać się to archaiczne, ale chcemy mieć bezpośredni kontakt z lokalem. Tylko wtedy mamy gwarancję, że posiłek zostanie przygotowany na czas, a klient dostanie to, co zamówił — tłumaczy Tomasz Woźniak. MystrEAT nie zamierza poprzestać na usługach w Warszawie. Właściciele spółki do końca roku chcą oferować je w kolejnych miastach. Teraz firma odnotowuje cotygodniowy wzrost zamówień o 30 proc., a ponad 60 proc. zleceń pochodzi od klientów biznesowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dominika Masajło

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu