Demokrata totalny

Jacek Zalewski
opublikowano: 04-12-2007, 00:00

Skala zwycięstwa Władimira Putina w wyborach do Dumy Państwowej nie była zaskoczeniem dla nikogo. Grymas władcy Kremla wywołała tylko okoliczność, że partia Jedna Rosja otrzymała o siedem milionów mniej głosów, niż Putin w wyborach prezydenckich w 2004 r. — ale takie są prawidła głosowania personalnego.

Europa przełknęła gorzką prawdę, że wybory nie trzymały standardów demokratycznych — i teraz się zastanawia, co Putin dalej zrobi, starając się wyczytać cokolwiek z jego kamiennej twarzy. Miałem okazję widzieć ją z bliska cztery razy i potwierdzam, że jest nieprzenikniona. Podczas jedynej (nie licząc udziału w obchodach 60-lecia wyzwolenia Auschwitz) wizyty w Polsce, w styczniu 2002 r., Putin zachowywał się — według dzisiejszych standardów — niczym liberał. Obiecująco uczestniczył nawet w polsko-rosyjskim forum gospodarczym w Poznaniu. Był prezydentem dopiero drugi rok, a wizytę potraktował po linii zawodowej — znaczy agenturalnej — jako rozpoznawczą. Nawiązując do jego spojrzenia, dałem nawet tytuł do komentarza (patrz wydzierka).

Ostatnie bezpośrednie widzenie prezydenta przytrafiło mi się ponad rok temu, na szczycie energetycznym w Lahti. O, tam Putin był już zupełnie innym politykiem — umocnionym awansem do G8, umiejętnie rozgrywającym sprzeczności interesów miedzy starymi a nowymi członkami Unii Europejskiej, świadomy swojej surowcowej potęgi. Jednym z nielicznych, którzy próbowali zakłócić jego znakomite samopoczucie, okazał się prezydent Lech Kaczyński.

Ale najprawdziwszego Putina widziałem w bazie morskiej w Bałtijsku, kiedy gospodarz zabrał prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego na manewry na pokład krążownika rakietowego o nazwie — dla pamiętających stan wojenny złowieszczej — „Dmitrij Ustinow”. Podczas konferencji prasowej mównice obu prezydentów miały w tle działa z krążownika.

Bez względu na to, jak w Rosji dalej rozwinie się system sprawowania władzy, czy Putin pójdzie w niemiecki wariant kanclerski, czy jednak zmieni konstytucję i nada sobie możliwość sprawowania kolejnych kadencji prezydenckich — zawsze będę pamiętał tamte działa z „Ustinowa” wycelowane nad głowami obu głów państw. To taki przyczynek do debaty, czy da się jakoś znormalizować stosunki Polski z Rosją, zdjąć embargo na nasze mięso i przetwory roślinne, a w zamian otworzyć drogę do porozumienia Unii Europejskiej z Rosją...

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu