"Disnejland" pod Elblągiem

  • Emil Górecki
opublikowano: 22-02-2013, 00:00

Osada Wikingów, kompleks rekreacyjny, dmuchana zjeżdżalnia — elbląscy inwestorzy liczą na turystów z Polski i Rosji.

Po spektakularnej porażce Imtechu, który miał budować gigantyczny park rozrywki w podwarszawskim Grodzisku, pewnie już nikt nie wierzy, że taka inwestycja powstanie. Podobną, choć na mniejszą skalę, zamierza stworzyć trio elbląskich przedsiębiorców — Marek Cebula, Dariusz Lange i Tomasz Zalewski — udziałowcy spółki REA Group.

— Nasza firma jest właścicielem ponad 60-hektarowej działki, której część funkcjonuje jako kompleks gastronomiczno-rekreacyjny Nowa Holandia. Chcemy go rozbudować na rodzinny park rozrywki. Prace ruszają wiosną. Dziś trudno oszacować koszt i czas realizacji inwestycji — mówi Tomasz Zalewski, członek zarządu REA Group.

Nowa Holandia znajduje się w fazie zalążkowej. To pięć hektarów, na których znajdują się stacja paliw Shell, parking dla TIR-ów, restauracja, karczma i infrastruktura potrzebna do imprez integracyjnych, niewielkie zoo oraz przystań. REA Group jeszcze w tym roku zagospodaruje kolejne 10 hektarów, na których powstanie m.in. największa na świecie dmuchana zjeżdżalnia. Ma kosztować około pół miliona złotych, a inwestorzy chcą ją wpisać do Księgi rekordów Guinessa. Kolejnym krokiem mają być budowa repliki osadywikingów odkrytej w latach 80. w pobliskim Janowie i przyrodniczej ścieżki edukacyjnej. Działka jest uzbrojona we własną sieć kanałów między jeziorem Drużno i Kanałem Elbląskim, o łącznej długości 12 km. Dzięki niej niedługo będzie można podróżować statkiem.

— Inwestor złożył wniosek do urzędu gminy o uwzględnienie jego pomysłu w przyszłym planie zagospodarowania dla tego terenu. Prawdopodobnie w marcu rada gminy zdecyduje o przystąpieniu do sporządzenia takiego dokumentu — mówi Zygmunt Tucholski, zastępca wójta gminy Elbląg.

Inwestorzy o finansowaniu rozmawiać nie chcą, bo uważają, że jest na to za wcześnie. Ale w sukces pomysłu wierzą.

— Kluczem do sukcesu jest lokalizacja przy ważnym węźle drogowym w kierunku Warszawy, autostrady A1 i przejścia granicznego z Obwodem Kaliningradzkim. Do 2035 r. dobowe natężenie ruchu na odcinku trasy S7 z Gdańska do Warszawy wzrośnie do ponad 44 tys. pojazdów. Chcemy dotrzeć do nowych grup klientów: mieszkańców regionu, weekendowych i wakacyjnych turystów, także zza wschodniej granicy — mówi Tomasz Zalewski.

W sprzyjających okolicznościach plan zagospodarowania tego terenu będzie gotowy za rok. Nie wiadomo, czy uwzględni wszystkie oczekiwania inwestorów.

— To trudny teren, bo sąsiaduje z rezerwatem i obszarem Natura 2000 — zaznacza Zygmunt Tucholski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / "Disnejland" pod Elblągiem