Długa droga do eksploatacji łupków

  • Marta Sieliwierstow
opublikowano: 29-11-2012, 00:00

Dostosowanie prawa oraz współpraca między naukowcami i przedsiębiorcami mogą pomóc w wydobyciu gazu łupkowego

W lipcu tego roku przedstawiciele pięciu spółek — PGNiG, KGHM, PGE, Tauron i Enea — podpisali umowę o współpracy przy wydobyciu gazu łupkowego. Partnerzy mają wydać na projekt około 1,5 mld zł — wynika ze wstępnych szacunków. Już dziś wiadomo, że rozmowy o szczegółowych warunkach współpracy będą trwały dłużej, niż wstępnie zakładano. Nowy termin to początek lutego 2013 r.

— Obok przeszkód administracyjno- -prawnych może istnieć wiele innych czynników, które powodują opóźnienie zakończenia tego rodzaju kontraktu. Mogą to być trudności w uzgodnieniu wieloletniego harmonogramu poszukiwań, zasad podejmowania decyzji czy finansowania — mówi adwokat Mikołaj Goss z Kancelarii Góralski & Goss Legal. Dotychczas najwięcej ciekawych przykładów i wzorców współpracy podmiotów z branży wydobywczej dostarczają Amerykanie.

— Prawnicy amerykańscy stworzyli różne umowy, których celem może być uzyskanie dostępu do informacji, technologii czy zasobów finansowych. Wszystkie mają wspólną cechę — ich zadaniem jest wspieranie i stymulowanie prac poszukiwawczych czy wydobywczych — mówi Mikołaj Goss.

Wzorce zza oceanu

Wśród umów znanych z amerykańskiej praktyki są umowy o wsparcie, umowy partycypacyjne czy umowy o wspólne operacje. Na podstawie umów o wsparcie podmiot wspierający wnosi wkład finansowy w przedsięwzięcie innego przedsiębiorstwa w zamian za uzyskiwanie informacji technologicznych lub geologicznych powstałych w czasie poszukiwań lub wydobycia, które są realizowane przy wykorzystaniu jego wsparcia.

Takie rozwiązanie umożliwia przeprowadzenie rozpoznania geologicznego danego terenu na wspólny koszt, co z jednej strony zmniejsza koszty firmy prowadzącej prace, z drugiej zaś umożliwia podmiotowi wspierającemu pozyskanie informacji, które może później wykorzystać, podejmując decyzję o rozpoczęciu poszukiwań na własny rachunek w miejscu o podobnej strukturze geologicznej (np. na terenie sąsiedniej koncesji).

Bardziej złożoną formą są umowy partycypacyjne. W ich przypadku podmiot wspierający uzyskuje udział w prawie do gruntu, na którym prowadzone są prace. W zamian za otrzymanie tego prawa przyjmuje na siebie zobowiązanie do przeprowadzenia określonych prac (najczęściej wykonania odwiertów) lub ich sfinansowania. Najbardziej skomplikowane są umowy o wspólne operacje, zawierane pomiędzy dwoma lub większą liczbą podmiotów współuprawnionych do prowadzenia operacji na danym terenie.

— Polskie uwarunkowania prawne różnią się od amerykańskich, m.in. odmiennym podejściem do prawa własności nieruchomości oraz kopalin znajdujących się we wnętrzu ziemi. Różnice te wymuszają dostosowanie każdego z powyższych rozwiązań do realiów polskiego prawodawstwa. Przykładowo w polskim prawie nie jest dopuszczalny obrót kopalinami niewydobytymi.

Obrót kopalinami możliwy jest dopiero z chwilą ich wydobycia. W wyniku tego ograniczenia nie jest możliwe zastosowanie typowego dla prawa amerykańskiego rozwiązania przewidującego przeniesienie na podmioty biorące udział w danym przedsięwzięciu udziałów w odkrytym złożu. Uzyskanie prawa do udziału w złożu jest podstawową formą zabezpieczenia interesów stron przedsięwzięcia, które może być wykorzystane w sytuacji konfliktu — wyjaśnia Mikołaj Goss.

Pieniądze na rozwój

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR) wspólnie z Agencją Rozwoju Regionalnego (ARP) prowadzi program „Blue Gas — Polski Gaz Łupkowy. Wsparcie rozwoju technologii związanych z wydobyciem gazu łupkowego”. Powstał on z myślą o wsparciu dużych przedsięwzięć badawczo-rozwojowych, prowadzących do opracowania i komercjalizacji innowacyjnych technologii związanych z wydobyciem gazu łupkowego.

— W szeroko zakrojonym przedsięwzięciu, jakim jest poszukiwanie i eksploatacja złóż gazu łupkowego, istotną rolę ma do odegrania również nauka. Pozyskanie odpowiedniej wiedzy, a przede wszystkim technologii uwzględniającej polskie uwarunkowania geologiczne, to kluczowe założenia programu. Dodatkowy efekt, na który liczymy, to wzmocnienie współpracy pomiędzy światem nauki a gospodarki oraz większe zaangażowanie przedsiębiorstw w prace badawczo-rozwojowe — mówi prof. dr hab. inż.

Krzysztof Jan Kurzydłowski, dyrektor NCBiR. Budżet pierwszego konkursu wynosi 500 mln zł. Wartość dofinansowania projektów z budżetu NCBiR wynosi 125 mln zł, ARP przekaże 125 mln zł w formie pożyczek dla dużych przedsiębiorców.

Pozostałe 250 mln zł będzie pochodzić od przemysłu zainteresowanego wykorzystaniem wyników badań (w formie wkładu własnego w budżetach projektów). W ramach programu dofinansowane będą projekty o wartości od 3 do 200 mln zł, o okresie realizacji do 36 miesięcy. Drugi konkurs o takim samym budżecie zostanie ogłoszony w 2013 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu