Dłużnicy mają coraz wymyślniejsze wymówki

Kot mi umarł, żona odcięła od pieniędzy — wyobraźnia przedsiębiorców niepłacących wierzycielom na czas nie zna granic

Kontrahent nie zapłacił? Strach pytać o przyczynę, bo odpowiedź może wprawić wierzyciela w osłupienie — takie są wnioski z najnowszego badania Krajowego Rejestru Długów (KRD) i Kaczmarski Inkasso. Firmy przeanalizowały wymówki przedsiębiorców zalegających z płatnościami. „Żona zabrała mi wszystkie pieniądze” czy „Mam raka” to tylko niektóre z najbardziej zaskakujących tłumaczeń dłużników. Potrafią oni także stwierdzić, że „nie zapłacę, bo nie” albo bezczelnie zapytać „i co mi zrobisz?”.

Na żonę i kota

Takich i innych stwierdzeń wysłuchali pracownicy KRD, którzy regularnie rozmawiają z przedsiębiorcami dopisującymi dłużników do rejestru. Z drugiej strony kadra firmy Kaczmarski Inkasso, windykującej należności, zapytała o wymówki samych dłużników.

— Dzięki temu można uzyskać znacznie pełniejszy obraz sytuacji. Pracownicy KRD rozmawiają z wierzycielami, którzy chętnie opowiadają o tym, jakie najczęściej słyszą wymówki od niepłacących im w terminie kontrahentów. O bezpośrednich doświadczeniach z dłużnikami opowiadają natomiast przedstawiciele firmy windykacyjnej. Co ciekawe, dłużnicy znacznie chętniej niż swoim byłym partnerom biznesowym tłumaczą się negocjatorom — twierdzi Adam Łącki, prezes KRD. W jednej sprawie zarówno wierzyciele, jak i negocjatorzy są zgodni. Obie grupy przyznają, że ponad 8 na 10 dłużników świadomie przeciąga płatności. Co ciekawe, zaledwie 8 proc. wierzycieli za każdym razem słyszy tłumaczenia dłużników. W przypadku negocjatorów odsetek jest dużo wyższy i wynosi 21 proc. Najczęściej, bo w 80 proc. przypadków, wierzyciele słyszą, że dłużnicy nie płacą, ponieważ ktoś im nie zapłacił. Prawie 7 na 10 dłużników mówi, że nie ma pieniędzy, a prawie co czwarty… właśnie robi przelew. Poza tym spotykają się oni z różnego rodzaju wymówkami, począwszy od błahych, wręcz lekceważących, na dramatycznych kończąc.

— Słyszą, że dłużnik był na wakacjach i zapomniał zapłacić albo że tak drobne kwoty płaci na końcu. Zdarzyło nam się również dostać informację o śmierci kota, która spowodowała tak silne załamanieu dłużnika, że nie był w stanie prowadzić firmy i nie myślał o finansach. Przywiązanie do zwierzęcia jest zrozumiałe, ale w tym wypadku wierzyciel wiedział, że jego klient nie ma kota — zwraca uwagę Adam Łącki. Często zdarzają się również wykręty „na żonę”, której dłużnik zafundował wakacje marzeń albo która po separacji odcięła go od wszystkich pieniędzy.

To tylko zasłona

Niegroźne, choć często cyniczne wymówki na kota czy żonę mogą jedynie wywołać złość wierzyciela, ponieważ nietrudno wyczuć w nich niechęć do spłacenia zobowiązania. Niestety, są również tacy dłużnicy, którzy posuwają się do tłumaczeń grających na uczuciach.

— Spotkaliśmy się z sytuacją, kiedy dłużnik powiedział, że jeżeli teraz zapłaci, to zostanie mu już tylko sznur i wyjazd do lasu. Kolejnym ekstremalnym tłumaczeniem było stwierdzenie, że nie ma na chleb, więc zamknięcie w więzieniu za długi przynajmniej pozwoli dobrze zjeść. Inny udawał, że choruje na raka i nie ma głowy do prowadzenia firmy. Podobne informacje sprawiają, że wierzyciel staje się bezsilny — ocenia Adam Łącki. Negocjatorzy z firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso przyznają, że odpowiedzi dłużników, z którymi się spotykają, są bardzo podobne do tych, które słyszą wierzyciele. Co trzeci twierdzi, że ktoś mu nie zapłacił, a co czwarty przyznaje, że nie ma pieniędzy albo tłumaczy się sezonowością branży. Natomiast 9 proc. utrzymuje, że zapomniało zapłacić. Zdarzają się również stwierdzenia typu „kupiłem żonie nowe buty” czy „byłem na wakacjach”.

— My też słuchamy wykrętów, ale wiedza pracowników firmy windykacyjnej powoduje, że najczęściej docieramy do prawdziwej przyczyny braku zapłaty. Dopiero kiedy znika zasłona dymna w postaci wymówki, rozpoczyna się prawdziwa rozmowa o pieniądzach i poszukiwanie rozwiązania najkorzystniejszego dla wszystkich stron. Doświadczonemu negocjatorowi wystarczy kilka pytań, żeby ustalić, czy dłużnik mówi prawdę — opowiada Jakub Kostecki, prezes Kaczmarski Inkasso. Najczęściej (w 92 proc. przypadków) firma zajmuje się sprawami do pół roku po terminie płatności. W tym czasie jest też najwyższa skuteczność w odzyskiwaniu należności. W odczuciu ekspertów 85 proc. dłużników świadomie przeciąga płatności, a odpowiednia rozmowa z dłużnikiem daje duże szanse na pomyślne załatwienie sprawy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Dłużnicy mają coraz wymyślniejsze wymówki