Do partnerstwa jeszcze daleko

  • Jacek Kowalczyk
14-03-2014, 00:00

Umowa handlowa między UE a USA rodzi się w ciężkich bólach. Jest szansa, że w końcu zapadną pierwsze ustalenia

Bruksela przeżywa najazd amerykańskich urzędników. W belgijskiej stolicy rozpoczęła się czwarta runda negocjacji między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi w sprawie umowy o wolnym handlu (tzw. transatlantyckiego partnerstwa handlowego i inwestycyjnego — TTIP).

ENTUZJAZMU BRAK: Wydawałoby się, że Niemcy — największy eksporter Europy — powinny być najgorętszym zwolennikiem umowy z USA. Rząd Angeli Merkel jest jednak jednym z najbardziej sceptycznie nastawionych do TTIP ze wszystkich państw UE. [FOT. BLOOMBERG]
Zobacz więcej

ENTUZJAZMU BRAK: Wydawałoby się, że Niemcy — największy eksporter Europy — powinny być najgorętszym zwolennikiem umowy z USA. Rząd Angeli Merkel jest jednak jednym z najbardziej sceptycznie nastawionych do TTIP ze wszystkich państw UE. [FOT. BLOOMBERG]

Do piątku kilkaset osób będzie próbowało zrobić choć niewielki krok w kierunku wspólnego transatlantyckiego rynku. Obecna runda rozmów jest pierwszą, po której można spodziewać się jakichkolwiek konkretów. Negocjatorzy chcą przede wszystkim ustalić, które obszary obejmie TTIP, a które nie, bo nie widać nadziei na porozumienie.

— Nie ma się co oszukiwać, nie każdy rodzaj handlu między USA a UE będzie objęty umową, niektóre będziemy musieli pominąć. Oczywiście, najlepiej byłoby, gdyby dzięki TTIP powstał całkowicie wspólny, jednolity europejsko-amerykański rynek, ale już widać, że nie ma na to szans. Ten cel okazał się zbyt ambitny — mówi jeden z uczestników negocjacji.

Gazowy klincz

Główna bitwa toczy się o energetykę. Unia domaga się, by umowa o wolnym handlu dotyczyła również obrotu energią. USA nie chcą o tym słyszeć.

— Ceny gazu w USA są trzykrotnie niższe niż w UE, a energii elektrycznej — dwukrotnie. Przy tak ogromnych różnicach podpisanie TTIP rodzi zagrożenie dla wysoko energochłonnych firm w Europie, np. dla polskiej branży chemicznej. Nasi producenci mogą nie wytrzymać konkurencji z USA — ostrzega Tomasz Zieliński, prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego. Dlatego europejscy negocjatorzy chcą, by w umowie kwestii energii poświęcony był osobny rozdział oraz by znieść lub ograniczyć restrykcje, które nie pozwalają

firmom z USA i UE na swobodny handel energią. — Niskie ceny energii w USA oraz łagodniejsze niż w UE wymogi środowiskowe sprawiają, że firmy przenoszą produkcję z Europy do USA. Już 53 proc. inwestycji przemysłu ciężkiego w USA to inwestycje firm europejskich. Jeśli TTIP nie obejmie rynku energii, ten odpływ kapitału i miejsc pracy z UE do USA będzie jeszcze silniejszy — ostrzega Jakub Przyborowicz z Central Europe Energy Partners.

Amerykanie nie chcą, by do TTIP wprowadzić kwestie energetyczne, bo uwolnienie rynku energii oznaczałoby wzrost jej ceny w USA, co odebrałoby konkurencyjność przemysłowi oraz byłoby niełatwe do przeprowadzenia ze względów politycznych. O kompromis będzie tu więc bardzo trudno.

Maluchy priorytetem

Kwestii spornych jest jednak więcej. Najważniejsze dotyczą żywności, np. wpuszczenia na europejski rynek amerykańskich produktów GMO, wołowiny wspieranej sterydami czy drobiu produkowanego z użyciem wody chlorowanej, oraz kwestie dostępu do danych osobowych — w USA panują bardziej liberalne przepisy i jest większe przyzwolenie społeczne na przetwarzanie danych. Tu natomiast sprzeciw podnosi strona europejska, która z przyczyn kulturowych nie godzi się na standardy panujące w USA. Niemal pewne jest już, że w TTIP osobny rozdział będzie poświęcony małym i średnim firmom. Mają mieć np. gwarancję, że na umowie skorzystają przynajmniej tak samo jak duże firmy.

— Chcemy wprowadzić do TTIP zapis mówiący o tym, że regularnie będzie dokonywana ocena skutków umowy dla małych i średnich firm. Chcemy starannie sprawdzać, czy koszty wejścia na amerykański rynek dla drobnego biznesu spadły przynajmniej w równym stopniu, w jakim spadły dużym firmom. Gdyby okazało się, że nie — będziemy reagować — tłumaczy Denis Redonnet, negocjator z ramienia Komisji Europejskiej.

Zgodnie z założeniami, to bowiem małe i średnie firmy mają być głównym beneficjentem TTIP. Dla dużych firm wprowadzenie produktu na rynek amerykański nie jest większym problemem — stać je na dostosowanie się do wymogów technicznych, kwestii bezpieczeństwa czy zdobycie pozwoleń. Dla drobnych firm jest to często bariera nie do przejścia. Kiedy umowa ma szanse wejść w życie?

Jeszcze rok temu, kiedy oficjalnie rozpoczynały prace nad porozumieniem, wydawało się, że negocjacje skończą się jesienią 2014 r. Dzisiaj nawet rok 2015 uważany jest przez negocjatorów za bardzo optymistyczny.

Po co nam TTIP?

Umowa o wolnym handlu między Unią Europejską a USA ma wspierać firmy po obu stronach oceanu na dwa sposoby. Po pierwsze — zniesione lub znacząco obniżone mają być cła, co bezpośrednio obniży koszt dla eksporterów i importerów.

Po drugie — ujednolicony ma być system regulacyjny na obu rynkach: jeśli produkt spełnia wymagania formalne, techniczne itp., by mógł być sprzedawany w UE, to automatycznie powinien również być dopuszczony do obrotu w USA (i odwrotnie). Chodzi o to, by firma nie musiała dwukrotnie przechodzić procedury wpuszczania towaru na rynek. Niestety, wiadomo już, że nie dla wszystkich dóbr takie ujednolicenie zasad jest możliwe, ale zadaniem negocjatorów jest, by dotyczyło to jak największej grupy produktów.

OKIEM EKSPERTA

Ta umowa zmieni rzeczywistość

HANS MARTENS

ekonomista European Policy Centre

Umowa TTIP będzie miała ogromny wpływ na europejskie firmy, zwłaszcza małe i średnie. Niestety, trzeba mieć świadomość, że nie zawsze będzie to pozytywny wpływ. Jedne firmy na umowie skorzystają, inne stracą. Należy pamiętać, że otwarcie rynku to ruch w obie strony — nie tylko twoja firma dostanie dostęp do amerykańskiego rynku, ale też twój konkurent z USA nagle będzie handlował obok ciebie. Do tej nowej sytuacji trzeba dobrze się przygotować. Nie liczyłbym na to, że po wejściu TTIP w życie firmy będą mogły działać dokładnie tak jak dotychczas. To będzie zupełnie nowe środowisko biznesowe i trzeba będzie się w nim odnaleźć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Handel / Do partnerstwa jeszcze daleko