Dobry dzień dla Polski

Jacek Zalewski
06-11-2007, 00:00

Prawa autorskie do powyższego tytułu ma Jerzy Buzek, który pierwszy raz użył tego zwrotu spontanicznie, po uzyskaniu w 1997 r. przez jego gabinet wotum zaufania. Autor oraz niektórzy jego następcy powtarzali te słowa w chwilach politycznych uniesień. Wczorajsza inauguracja Sejmu i Senatu okazała się bardzo dobrym, jasnym dniem dla Polski w oczach zwycięzców wyborów, za to najczarniejszą nocą według opinii tracącego władzę Prawa i Sprawiedliwości — dlatego nie mogła być bezkonfliktowym świętem demokracji. Sejm rozpoczął kadencję od destrukcyjnych przerw przed wyborem marszałka, spowodowanych zagubieniem się marszałka seniora Zbigniewa Religi, nienadającego się na tę ważną funkcję.

Zgodnie z oczekiwaniami ekipa odsunięta od rządów postanowiła demonstracyjnie obniżyć rangę parlamentu — w szczególności Sejmu — i przynajmniej propagandowo dokonać korekty ustroju, zdecydowanie wysuwając na pierwszy plan urząd prezydenta RP. Bracia Kaczyńscy rozegrali dymisję gabinetu w stylu wcześniej niespotykanym — najpierw premier Jarosław złożył prezydentowi Lechowi przeddymisję, potem nakazaną konstytucyjnie właściwą dymisję na posiedzeniu nowego Sejmu, a wreszcie razem z ministrami odebrał od prezydenta akty odwołania ze stanowisk, z jednoczesnym powierzeniem pełnienia obowiązków do czasu zaprzysiężenia rządu Donalda Tuska.

Nowa kadencja parlamentu doczekała się pierwszego akcentu kabaretowego, którym było wystąpienie klubowe Marka Kuchcińskiego. Zgłaszając Krzysztofa Putrę na marszałka Sejmu, sformułował on teorię, że kandydat PiS reprezentuje „większość ogólnonarodową, która jest teraz w opozycji”. Wydarzeniem natury polityczno-obyczajowo-historycznej okazała się zaś owacja sejmowej sali — nie tylko klubów PO czy PSL, ale również LiD i PiS — dla przysłuchującego się obradom z galerii byłego prezydenta Lecha Wałęsy (patrz wektor górny). Telewizyjne kamery tego nie pokazały, ale widziałem bardzo dokładnie — praktycznie jedyną osobą w całym Sejmie, która nie zareagowała i siedziała jak skamieniała, był w swojej loży obecny prezydent Lech Kaczyński.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dobry dzień dla Polski