NOWY JORK (Reuters) - Informacje o skandalu księgowym jaki wybuchł w amerykańskiej spółce telekomunikacyjnej WorldCom zepchnęły dolara do najniższego od 28 miesięcy poziomu wobec euro i dziewięciomiesięcznego minimum względem jena.
Napięta sytuacja geopolityczna, kruche ożywienie gospodarcze na świecie i bessa na amerykańskich giełdach już wcześniej osłabiły dolara. Wiadomość o WorldCom spowodowała jednak jeszcze gwałtowniejszy odwrót od amerykańskiej waluty, która znalazła się tylko o pół centa powyżej parytetu wobec euro.
WorldCom, drugi pod względem wielkości operator międzystrefowy w USA podał, że nieprawidłowo zaksięgował wydatki rzędu czterech miliardów dolarów, co zmusza go do skorygowania wyników za ubiegły rok i pierwszy kwartał 2003 roku. Będzie to największa tego typu operacja księgowa w historii amerykańskiej giełdy.
"Rewelacje o nieprawidłowościach w WorldCom to ostatnia rzecz jakiej potrzebował rynek (...) To tylko wzmoże nieufność inwestorów wobec amerykańskich aktywów" - powiedział Alex Beuzelin, analityk w spółce Ruesch International.
Euro wzrosło w pewnym momencie do poziomu 99,44 centa, by następnie spaść do poziomu około 99 centów. Wspólna waluta wciąż jednak była o jeden procent mocniejsza niż we wtorek na zamknięciu w USA.
Dolar spadł także względem jena, osiągając poziom 119 jenów. Umacnianiu się jena nie potrafił nawet zapobiec Bank Japonii, który interweniował na rynku chcąc osłabić swoją walutę, której nadmierna aprecjacja stwarza zagrożenie dla tamtejszych eksporterów.
Na początku sesji walutowej w USA Departament Skarbu wydał komunikat, w którym podkreślał, że polityka mocnego dolara nie uległa zmianie. Gracze jednak sceptycznie przyjął te zapewnienia, pomni ostatnich wypowiedzi prezydenta Busha, który kurs dolara zostawiał czynnikom rynkowym.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))