Wolno jak młyny bożej sprawiedliwości mielą się sprawy w Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów ale czasem widać owoce. Rok temu UOKiK skontrolował umowy banków zawierane z kredytobiorcami. I długo nie działo się nic. Do czasu. Od początku roku sypią się pozwy przeciw bankom. Na pierwszy ogień poszedł BRE Bank za to, że ustala, czy raczej ustalał, gdyż te zapisy już nie obowiązują, oprocentowanie kredytów wedle uznania zarządu.
Potem przyszła kolej na Millennium. Tu zarzutów było więcej;najważniejsze dotyczyły dowolności w ustalaniu kursów walut oraz niejednoznacznych przesłanek, które pozwalały bankowi żądać dodatkowych zabezpieczeń od kredytobiorców.
Dom Bank - według UOKiK - też ma trochę za uszami. Główne zrzuty dotycza utrzymywania wyższego oprocentowania, chociaż kredytobiorca dokonał wpisu hipoteki do księgi wieczystej. Ponadto, gdy klient nie płaci regularnie rat, bank zleca wycenę nieruchomości na jego koszt. Urząd uważa, że takich zapisów w umowach być nie powinno. Czy tak zdecyduje Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów - dowiemy się pewnie w przyszłym roku, gdyż tyle czasu zajmie procedowanie nad pozwami UOKiK.
