Szef klubu parlamentarnego PiS Ludwik Dorn apelował w niedzielę do Platformy Obywatelskiej o powrót do rozmów o koalicji. "Drzwi są otwarte" - mówił. Sekretarz generalny PO Grzegorz Schetyna odpowiadał mu, że rozmowa o programie koalicji po wyborach prezydenckich byłaby bardziej rzeczowa.
"Propozycja rozmów dla Platformy leży na stole, drzwi są otwarte na oścież" - mówił Dorn.
"Niech chociaż będą uchylone. Chcemy rozmawiać spokojnie" - odpowiadał Schetyna dodając, że obawia się, iż w warunkach kampanii prezydenckiej, która - jego zdaniem - w wykonaniu PiS jest kontynuacją kampanii parlamentarnej, taka rozmowa nie będzie mogła być rzeczowa. Schetyna unikał odpowiedzi na pytanie, którą turę wyborów prezydenckich ma na myśli.
Politycy PiS i PO, a także kandydat na prezydenta Marek Borowski (SdPl) oraz szef SLD Wojciech Olejniczak i prezes PSL Waldemar Pawlak byli gośćmi niedzielnej audycji Radia Zet.
Dorn pytany, czy Bronisław Komorowski byłby dobrym kandydatem na marszałka Sejmu, odparł, że "może byłby dobrym, ale wybory wygrało Prawo i Sprawiedliwość", a układ z Komorowskim jako marszałkiem Sejmu byłby możliwy po dopięciu z PO koalicji rządowej.
"Propozycja, że my wskazujemy premiera, a Platforma - marszałka, została zawieszona" - dodał Dorn. Indagowany, kto w takim razie jest kandydatem PiS na marszałka, nie udzielił odpowiedzi, bo jak mówił, "może to jeszcze nie czas".
Wrócono też do tematu funkcji dla Jana Rokity w koalicji.Przypomniano wypowiedź lidera PO Donalda Tuska, według którego Rokita byłby dobrym kandydatem na wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych. Dorn zareagował na to mówiąc, że "PiS nie dopuszcza do swej wiadomości i świadomości, że resorty sprawiedliwości i spraw wewnętrznych przypadną PO".
Schetyna spytany, czy Rokita mógłby być wicepremierem bez teki odpowiedział, że Platforma nie otrzymała od PiS takiej oferty, i że nie słyszał o takim stanowisku PiS w sprawie resortów sprawiedliwości i spraw wewnętrznych. "Realizujemy prośbę kandydata PiS na premiera Kazimierza Marcinkiewicza, by najpierw rozmawiać o programie, a potem o osobach" - dodał.
W opinii Borowskiego, PiS zależy na tym, by PO weszła do rządu i "podżyrowała nierealny, księżycowy program, realizacja którego będzie kosztować 20 mld zł", zaś PiS nie wykazuje skąd wziąć te pieniądze.
"Po pierwsze - nie tyle, po drugie - wykazuje" - zareagował Dorn.
"Tyle i nie wykazuje, tu się różnimy" - odparł Borowski i dokończył, że jego zdaniem w tej grze chodzi o to, by "PiS mógł powiedzieć, że program nie jest realizowany przez Platformę", co przypomina koalicję AWS i UW. Borowski zaoferował obu ugrupowaniom "misję dobrych usług".