Dorośliśmy do debiutu

Sebastian Gawłowski
18-04-2005, 00:00

Jeśli przejęcia, to tylko małych firm usługowych — zapowiadają szefowie Aniki System.

„PB”: Anica System jest bardzo małą spółką o przychodach 25 mln zł. Jesteście pewni, że dojrzeliście do wejścia na GPW?

Wojciech Barcentewicz, prezes, Piotr Masłowski, wiceprezes Aniki System: Mamy za sobą siedem lat współpracy z funduszami venture capital, które zainwestowały w naszą spółkę. Pozwoliło nam to przygotować się do relacji inwestorskich i zrozumieć oczekiwania inwestorów typowo finansowych, którzy dając pieniądze, liczą na odpowiednią stopę zwrotu. Do debiutu szykowaliśmy się od półtora roku. W tym czasie stworzyliśmy strategię rozwoju, która ma zapewnić wzrost wartości spółki.

Microsoft i Simple, które również są producentami oprogramowania i mają podobne rozmiary, zaczynały przygodę z rynkiem publicznym od CeTO. Może i Anica powinna pójść w ich ślady?

Wejście na CeTo nie było nawet rozważane. Mamy renomę na swoim rynku. Chcemy ją poprzeć wiarygodnością, którą daje status spółki giełdowej, a tego CeTO by nie dało.

Dlaczego akcjonariusze założyciele spółki sprzedają część swoich pakietów? To zastanawiające. Menedżerowie innych debiutantów wręcz dokupują akcje swoich spółek.

Pakiety sprzedawane przez założycieli stanowią najwyżej dzięsiątą część posiadanych akcji. To nie jest sygnał, że wychodzimy ze spółki. Na resztę akcji mamy trzyletnią blokadę sprzedaży, najdłuższą na rynku.

Czy widełki cenowe (5,2-6 zł) odpowiadają oczekiwaniom spółki?

Myślę, że cena w okolicy gór- nej granicy widełek byłaby sa- ty-sfakcjonująca, a jednocześnie zostawiała pole do wzrostu na giełdzie.

Na co stawiacie w strategii rozwoju?

Mamy w ofercie szeroką paletę oprogramowania: od systemów mobilnych, poprzez integracyjno-dystrybucyjne, do hurtowni danych. Wspiera ono głównie pracę działów sprzedaży i przedstawicieli handlowych przedsiębiorstw. W ramach tego wachlarza chcemy rozszerzać nasze usługi dla dotychczasowych klientów. Oferujemy również outsourcing. Usługi te stanowią 40 proc. naszych przychodów. Planujemy zwiększenie tego udziału, ponieważ są to stałe przychody wzmacniające stabilność naszego biznesu. Mamy mocną pozycje na rynku usług mobilnych dla klientów z branży dóbr szybko zbywalnych i finansowej. Teraz interesuje nas np. rynek farmaceutyczny.

W biznesie rośnie rola internetu. Być może niedługo taki zawód, jak przedstawiciel handlowy, nie będzie potrzebny. Co wtedy zrobi Anica?

Na pewno rola przedstawicieli handlowych będzie się zmieniać i jesteśmy do tego przygotowani. W obliczu postępującej automatyzacji przepływu informacji jesteśmy w stanie dzięki naszemu portfolio produktów zaproponować klientowi odpowiednią ofertę. Staramy się uprzedzać zmiany na rynku.

Jak wyglądają wasze plany przejęć? Co z eksportem usług?

Myślimy tyko o przejęciach małych spółek programistycznych, których oferta będzie komplementarna do naszej, zwłaszcza w usługach dla branż, w które chcemy wejść (np. farmaceutycznej). Do eksportu zaś skłaniają nas zapytania naszych klientów — wielkich koncernów, które działają w Polsce i planują wejście na rynki wschodnie lub już na nich działają. Jeden z klientów wykorzystuje już nasz produkt w Rosji.

Jakie są wyniki spółki po pierwszym kwartale?

Nie możemy ujawniać liczb, ale w porównaniu z początkiem ubiegłego roku widać trend wzrostowy.

Marża operacyjna w 2004 r. wyniosła 11 proc. Podniesiecie ją?

Uważamy, że jest satysfakcjonująca. Jednak to nie oznacza, że nie będziemy starać się jej podnieść, głównie dzięki zwiększeniu sprzedaży własnych produktów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dorośliśmy do debiutu