Drewniane fałszywki krążą po całym kraju

Jacek konikowski
22-04-2008, 00:00

Czy można podrobić coś równie prozaicznego? W Polsce tak. Podrabiane europalety zalewają rynek.

Józef B. zwietrzył interes. Przy szosie do Poznania handluje drewnianymi europaletami. Podobnie jak jego sąsiedzi z przydrożnej wioski i tysiące w kraju. Postawił budkę. Synowa namalowała szyld: „O rety, jakie tanie palety!”. Syn wkopał go przy szosie.

— W dobry dzień nawet kilka tirów zajeżdża. Dogadany jestem z facetem, który raz w tygodniu bierze wszystkie zwykłe palety, jakie mam na placu, po 10 zł za każdą, a w komis zostawia europalety — mówi nasz bohater.

Drewniana europaleta, choć niepozorna, jest dla handlu tym, czym olej dla silnika. Jak jej zabraknie, wszystko stanie, bo na czymś towar trzeba ustawić, żeby go przewieść i zmagazynować. Paleta palecie nierówna. Europalety mają dwa znaki i kosztują trzy razy drożej od tych, co ich nie mają.

Akcja

Miesiąc później. Kilkanaście kilometrów dalej. Autostrada A2. Niebieski passat z poznańskimi celnikami zajeżdża drogę ciężarowemu mercedesowi na niemieckich numerach. Na pace puste europalety. Wszystkie ze znakami EUR i EPAL. Celnicy przyglądają się im badawczo. Kilkaset fałszywych. Cieszą się, bo dotrą do producenta. Ich koledzy, policjanci z Bydgoszczy, Olsztyna, Krakowa i Wrocławia, namierzyli już kilku.

— Zatrzymani zeznali, że skupowali zwykłe palety od złotówki do 10 zł, wypalali na nich znaki i sprzedawali jako europalety za 30 zł sztuka — mówi policjant z Bydgoszczy.

Dwóm zatrzymanym grozi więzienie za wprowadzanie do obrotu towarów z zastrzeżonymi znakami towarowymi, bo od listopada 2007 r. obowiązuje znowelizowana ustawa Prawo o własności przemysłowej, która dla każdego, kto korzysta z podróbek europalet, przewiduje dwa lata więzienia lub 700 tys. zł grzywny.

— Karze podlega producent oraz każdy, kto wprowadza do obrotu fałszywki — mówi Roman Malicki, prezes EPAL, organizacji dbającej o to, aby europalety były europaletami, a nie czymkolwiek z drewna.

Proceder

Unia Europejska wymyśliła przepis. Paleta powinna być zrobiona z drewna bez sęków i o odpowiedniej grubości, zbita atestowanymi gwoździami — śrubowymi lub pierścieniowymi, aby wytrzymała ciężar od jednej do czterech ton. Tylko taka może nosić symbol EUR i PAL i nazywać się europaletą. I tylko na niej wolno wozić towary między krajami Unii oraz do USA i Japonii. W transporcie wewnętrznym można używać zwykłych palet.

— Paleta oryginalna ma również klamrę kontrolną, ale zdarzają się też sfałszowane klamry — zauważa Malicki.

Firmy produkujące europalety muszą wykupić certyfikat. W Polsce wydaje go EPAL. Certyfikat kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych. W zamian producent może je sprzedawać trzykrotnie drożej niż zwykłe.

— W firmie w Skomielnej Białej zabezpieczyliśmy 450 fałszywek oraz urządzenia gazowe do wypalania znaków EUR i PAL — mówi policjant z Krakowa.

Wiele firm produkuje zwykłe palety, stempluje je znakami EUR i PAL, po czym sprzedaje w cenie oryginalnych europalet.

— Według naszej oceny, w obrocie może być około 40 proc. fałszywek — twierdzi Malicki.

Jego organizacja wystawiła certyfikaty 72 producentom, ale prawie 30 je odebrała. A najczęściej fałszują firmy, które o certyfikaty nie występowały. W branży logistycznej sporo mówi się o wynikach ostatnich kontroli, które zakwestionowały spore partie fałszywek, m.in. w magazynach Unilevera, IKEA oraz Toruńskich Zakładów Opatrunkowych. EPAL nie potwierdza, ale też nie zaprzecza tej informacji.

— Nie będziemy publikować listy sprawdzanych firm — kwituje Malicki.

Niedawno Międzynarodowy Związek Kolei (UIC) odebrał PKP Cargo prawo nadawania certyfikatów producentom palet (teraz monopolistą jest EPAL), bo spółka nie potrafiła kontrolować legalności europalet. Pod jej szyldem wprowadzono na rynek 12 milionów sztuk, z których spora część nie trzymała standardów.

Rynek trzeba uporządkować, a fałszywki eliminować. Problem w tym, że gdyby każdy tak zrobił, z dnia na dzień zamarłby eksport i import, stanęłyby fabryki, hurtownie i sklepy. Bo niepozorna paleta jest dla gospodarki tym, czym równie niepozorne śrubki mocujące silnik w samochodzie. n

Klamry i gwoździe naprawcze

W branży spedycyjnej krąży dowcip o tym, co było pierwsze: wózek do transportu palet czy palety. Otóż pierwsza standardowa europaleta powstała w 1949 r. w Szwecji. Opracowała ją firma BT Industries przy współpracy z kolejami szwedzkimi. Trzy lata wcześniej ta sama firma skonstruowała pierwszy wózek widłowy, tzw. paleciak. Od 2000 r. BT Industries jest częścią korporacji Toyota. Europaleta musi odpowiadać normie UIC 435-2. Jest oznakowana zgodnie z tą normą i z wytycznymi organizacji wydającej licencję (w Polsce — EPAL). Autentyczność europalet wykonanych w normie jakości EPAL potwierdzają tzw. klamry kontrolne lub gwoździe naprawcze.

Złoty interes na kilku deskach

10 zł Tyle najwięcej kosztuje zwykła paleta.

30 zł Tyle trzeba zapłacić za europaletę.

40 proc. Taki odsetek w obrocie, według szacunku EPAL, stanowią fałszywe palety.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek konikowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Drewniane fałszywki krążą po całym kraju