Konkurencja między organizatorami programów MBA jest duża, dlatego znaczenie ma promocja. Obniżanie cen studiów nie zawsze się opłaca.
Organizatorzy studiów MBA prześcigają się w sposobach promowania swoich ofert wśród potencjalnych kandydatów. A zadanie nie jest łatwe, gdyż grupa docelowa jest trudna. Są to ludzie zajęci, mający wysokie wymagania i trudno osiągalni poprzez klasyczną reklamę.
Wysokie koszty stałe
Zdaniem Tomasza Ludwickiego, zastępcy dyrektora Warsaw-Illinois Executive MBA z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, konkurencja między programami MBA ma postać rozgrywki zażartej, ale jednak dżentelmeńskiej. Trudność wynika z tego, że dobre pomysły są szybko kopiowane i aby utrzymać się na czele, nie można spocząć na laurach.
Podstawowym medium promocji jest internet, choć nadal wykorzystuje się reklamy prasowe, szczególnie w dodatkach tematycznych o studiach MBA.
— Stosuje się też bardziej wyrafinowane narzędzia, takie jak tzw. targetowany e-mailing. Ale i aktywna działalność stowarzyszenia absolwentów i organizowane przez nie wykłady znanych osób, szkolenia czy konferencje stanowią zachętę do podjęcia studiów — wyjaśnia Tomasz Ludwicki.
Sposobem na przyciągnięcie kandydatów jest też rozbudowa oferty nauczania. Początkowo studia MBA były adresowane niemal wyłącznie do kadry menedżerskiej.
— Dziś mamy do czynienia z dużym wyborem kierunków opracowanych pod kątem potrzeb osób, które pracują w konkretnych zawodach lub branżach: MBA dla specjalistów HR, inżynierów, osób pracujących w branży farmaceutycznej itd. — wyjaśnia Joanna Kotzian, PR & marketing manager Grupy HRK.
Każde studia, w tym również MBA, charakteryzują się wysokim udziałem kosztów stałych: wykładowcy płaci się zwykle taką samą stawkę za zajęcia, bez względu na to, czy na sali jest 20 czy 40 osób. Dlatego najłatwiejszą metodą obniżania kosztów nauki jest cięcie wynagrodzeń wykładowców. Ci najlepsi są oczywiście rozchwytywani, jednak uczelnie organizujące niektóre programy wybierają mniej znanych wykładowców.
Weryfikuje pracodawca
Ze względu na koszty organizacji kursu, większość szkół stara się przyciągnąć jak największą grupę kandydatów. Część uczelni otwiera się na absolwentów szkół wyższych bez doświadczenia zawodowego. Niektóre rezygnują nawet z podstawowej formy selekcji, jaką jest rozmowa kwalifikacyjna.
Zdaniem specjalistów, takie praktyki prowadzą do deprecjonowania tytułu MBA.
— Pamiętajmy, że początkowo był to tytuł prestiżowy, uzyskiwany przez nielicznych menedżerów. Do dziś najlepsze uczelnie przyjmują tylko osoby z kilkuletnim doświadczeniem zawodowym — zauważa Joanna Kotzian.
Tomasz Ludwicki nie chce oceniać konkurencji. Zapewnia, że University of Illinois oraz Uniwersytet Warszawski, organizujące Warsaw-Illinois Executive MBA, zadeklarowały, iż nie obniżą kryteriów stawianych kandydatom.
— Takie działanie prowadzi do obniżenia jakości programu, która zależy od tego, kto jest na sali, co sobą reprezentuje i jak współpracuje podczas rozwiązywania studiów przypadków czy pisania projektów — podkreśla Tomasz Ludwicki.
Eksperci zwracają uwagę na to, że w większości programów organizowanych w Polsce kryteria są już i tak dość niskie i bardzo uznaniowe. Testy matematyczno-logiczne, test GMAT (Graduate Management Admission Test), testy językowe są wykorzystywane tylko przez kilka najlepszych programów. Dzieje się tak zapewne dlatego, że słabsze programy nie są w stanie zapewnić sobie wystarczającej liczby kandydatów przy wyższych wymaganiach.
Zaniżanie kryteriów przez uczelnie sprawia, że pracodawcy baczniej przyglądają się różnego rodzaju rankingom i szukając nowych pracowników, wybierają osoby, które ukończyły prestiżowe uczelnie.
A może raty?
Eksperci podkreślają, że nie warto oszczędzać, rezygnując z jakości, ponieważ dla kandydatów na studia MBA kluczowym kryterium wyboru wcale nie jest cena. Szczególnie dotyczy to kursów EMBA.
— Ważny jest program studiów, dobór kadry i absolwenci. Kandydaci mają świadomość, że uznani wykładowcy, często zagraniczni, powodują, że koszt całych studiów jest wysoki. Za to jakość przekazanej wiedzy jest gwarantowana — zauważa Marcin Pietras, szef serwisu Edu.pracuj.pl.
Większość organizatorów studiów MBA wprowadziła różne promocje cenowe, mające zachęcić do wyboru ich oferty. Jedną z popularniejszych jest ratalny system opłat za studia.
— Organizatorzy pozwalają rozłożyć łączną kwotę na 3-4 części. Niektóre uczelnie poszły dalej, zgadzając się na 15 rat. Tak zdecydowano na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu — mówi Marcin Pietras.
Jeśli dla potencjalnych słuchaczy zniżki wyżej opisane nie są wystarczająco atrakcyjne, pozostają kredyty bankowe.
Osoby bez odpowiedniej zdolności kredytowej mogą także zwrócić się o pomoc finansową.
— W dobrej sytuacji są uczestnicy Polsko-Niemieckiego Programu MBA na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, którzy mogą się zwrócić o pomoc do Klubu Rotariańskiego o stypendium jednorazowe od 1,5 tys. euro lub do niemieckiej fundacji Gemeinnuetzige Hertie-Stiftung oferującej 10 miesięcznych wypłat po 715 euro — wylicza Marcin Pietras.
OKIEM PRAKTYKA
Ważne losy absolwenta
Najlepszą reklamą przyciągającą kandydatów na studia MBA są osiągnięcia absolwentów. Dlatego większość programów monitoruje ich losy. Ponad połowa z nich deklaruje, że otrzymała po 2-3 propozycje innej pracy, dwie trzecie — awansowało. Ich zarobki wzrosły średnio o 75 proc. 15 proc. deklaruje nawet 2-3-krotny wzrost zarobków. Studia umożliwiają nawiązanie kontaktów, które owocują na płaszczyźnie osobistej lub biznesowej przez wiele lat. Szkoła powinna utrzymywać z absolwentami kontakt. Pamiętajmy bowiem, że nawet ludzie z tytułem MBA muszą nadal uczyć się i doskonalić.
Prof. dr hab. Aldona Andrzejczak, koordynator studiów MBA Wielkopolskiej Szkoły Biznesu