Drogowców dziwi optymizm rządu

Emil Górecki
opublikowano: 2007-07-19 00:00

Na budowę dróg na EURO 2012 trzeba przeznaczać 1 proc. PKB rocznie, a nie, jak dotychczas, 0,3 proc.

Na budowę dróg na EURO 2012 trzeba przeznaczać 1 proc. PKB rocznie, a nie, jak dotychczas, 0,3 proc.

Minister transportu Jerzy Polaczek zapowiedział, że na inwestycje drogowe i infrastrukturalne w latach 2007-15 Polska wyda 164 mld zł. Jednak zdaniem Konfederacji Pracodawców Polskich (KPP), w związku z przygotowaniami do EURO 2012 taka kwota to zdecydowanie za mało. Budżet państwa na ten cel powinien przeznaczać 1 proc. PKB rocznie. Inaczej nie zdążymy.

Wielkość wydatków zapowiedzianych przez ministra ma wynikać z wyliczeń kosztów inwestycji, związanych z budową dróg ekspresowych, autostrad i modernizacją dróg krajowych, uwzględnionych w rządowym Programie Budowy Dróg Krajowych na lata 2007-15. W planach rządu 150 mld zł ma pochodzić z budżetu, w tym 48 mld zł z pieniędzy unijnych, a reszta z opłaty paliwowej. Znaczy to, że rocznie budżet powinien przeznaczać na te cele około 30 mld zł, a w miarę upływu czasu nakłady powinny rosnąć.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) do 2013 r. zamierza zbudować 960 km autostrad, 2,7 tys. km dróg ekspresowych i zmodernizować 3,99 tys. km krajowych. Firmy drogowe szacują, że przy obecnych cenach materiałów budowlanych na wykonanie planu potrzeba 100-110 mld zł z budżetu państwa. Wyliczenia te nie odbiegają od rządowych, ale tu zgodność się kończy. Rządowi uda zebrać się najwyżej 75 mld zł, co oznacza, że zabraknie aż 35 mld zł. Z UE w latach 2007-13 otrzymamy bowiem 44 mld zł. Z akcyzy paliwowej na drogi krajowe idzie średnio co roku około 2,2 mld zł, a z opłaty paliwowej około 1 mld zł.

KPP proponuje, aby na drogi przekazywać co najmniej 48 proc. akcyzy paliwowej zamiast obecnych 12 proc. Dodatkowo potrzeba zmiany co najmniej kilkunastu ustaw i rozporządzeń, w tym ustawy o planowaniu przestrzennym, zamówieniach publicznych, prawa budowlanego, ustawy o finansach publicznych.

A jeśli pieniądze już się znajdą, GDDKiA może nie poradzić sobie z ich wydaniem. W tym roku ogłosiła 528 przetargów, a rozstrzygnęła tylko około 60 proc. Urzędnicy masowo unieważniają konkursy, bo ceny prac i surowców budowlanych wzrosły, więc kosztorysy coraz częściej rozmijają się z ofertami wykonawców.