DWS TFI: Najpierw euforia na giełdach, później korekta?

Jarosław Niedzielewski Łukasz Hejak zarządzający z DWS TFI
opublikowano: 31-03-2010, 00:00

Prawie dwumiesięczne wzrosty, które dotyczyły wielu mniejszych spółek spowodowały zdecydowaną poprawę wskaźników szerokości dla polskiej giełdy. Chociaż nominalnie indeksy pozostawały od sierpnia w trendzie bocznym lub lekko wzrostowym, szerokość rynku przeżywała w tym czasie istotne załamanie. Można wnioskować, że było to odzwierciedlenie dużej korekty jakiej inwestorzy oczekiwali praktycznie od początku wzrostów. Jednak aby dywergencja pomiędzy przebiegiem indeksu a wskaźnikiem szerokości nie miała negatywnych konsekwencji, wzrost na szerokości polskiego rynku akcji musi być kontynuowany. W przypadku USA, porównania obecnej sytuacji rynkowej do pierwszej fazy wzrostów z przełomu 2003 i 2004 roku, a nie do formacji kończących hossę, wydają się w dalszym ciągu uprawnione.

Pomimo mocnej waluty oraz wzrastającej rentowności długoterminowych obligacji, amerykański rynek akcji zdaje się kroczyć do wcześniej wyznaczonego poziomu, który osiągnęło już wiele indeksów światowych, czyli sprzed upadku banku Lehman Brothers. Nasdaq już zdążył przekroczyć ten pułap. Inne indeksy (np. SP 500 i Russell 2000) są bardzo bliskie dotarcia do celu.

Biorąc pod uwagę ostatnią siłę rynku w USA "wymazanie" gwałtownych spadków jakie nastąpiły po wrześniu 2008 roku, wydaje się warunkiem koniecznym, aby rynki akcji "mogły uznać" pierwszą falę wzrostów za zakończoną i przejść do fazy korekcyjnej. Dla indeksu SP 500 oznacza to potencjalny wzrost do 1250-1300 punktów, który powinien dokonać się w ciągu najbliższych tygodni.

Chociaż w ostatnich tygodniach nastąpiła wyraźna poprawa nastrojów wśród giełdowych graczy, wskaźniki sentymentu dla amerykańskiego rynku akcji nie wykluczają kontynuacji wzrostów. Podstawowe wskaźniki obrazujące nastawienie inwestorów indywidualnych oraz instytucjonalnych, nie dotarły jeszcze do poziomu z połowy stycznia. Natomiast znaczący spadek krótkich pozycji spekulacyjnych w kontraktach na SP 500, jest raczej wyrazem zamykania krótkich pozycji i ich neutralizacji, niż powrotem na rynek bezkrytycznego optymizmu.

W przypadku pozytywnego scenariusza, czyli kontynuacji wzrostów w najbliższych dwóch tygodniach, SP 500 osiągnie 1250 pkt. Przebicie 1200 pkt wywoła euforię wśród inwestorów, a wykupienie rynku wraz z jednoznacznie pozytywnymi wskaźnikami sentymentu da sygnał do przejścia w fazę korekcyjną. Dla GPW taki scenariusz oznaczałby wyraźne wybicie z oporu na 2500 pkt i wzrost do 2600 -2650 pkt. W czasie kolejnej fali spadkowej, przebity opór stałby się wsparciem dla rynku akcji.

Ponieważ obecne wzrosty trwają już 6 tygodni bez większej przerwy, bardziej prawdopodobne wydaje się oparcie prognozy na założeniu, że rynkowi USA ciężko będzie przebić z marszu 1200 pkt. W takim scenariuszu WIG20 może mieć problem z pokonaniem nawet 2500 pkt. Nie jest wykluczone, że w kilka tygodni zniwelujemy cały marcowy wzrost, a z wyraźnym pokonaniem 2500 pkt będziemy mieli do czynienia za kilka miesięcy.

Dla osób o mocnych nerwach, mamy możliwy przebieg indeksu amerykańskiego w przypadku scenariusza negatywnego. Teoretycznie, ostatnie pół roku wzrostów można potraktować jako element złowieszczej formacji rozszerzającego się trójkąta, którego wypełnienie wiąże się z nieprzyjemnymi konsekwencjami po dojściu do górnego ograniczenia formacji. SP 500 praktycznie dotarł już do takiego poziomu. W związku z okresem przedświątecznym odpowiednik takiego scenariusza dla polskiego rynku nie zostanie przedstawiony.

Jarosław Niedzielewski Łukasz Hejak

zarządzający z DWS TFI

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Niedzielewski Łukasz Hejak zarządzający z DWS TFI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy