Obecny kurs złotego do euro nam odpowiada — twierdzą chórem prawie wszyscy eksporterzy. Prawie, bo jednak część z nich martwi się również rosnącymi kosztami importu surowców.
Sytuacja na rynku walutowym staje się korzystna dla tych firm, które uwierzyły, że po osłabieniu złotego znajdą kontrahentów za granicą i dzięki temu poprawią swoje wyniki finansowe.
W tej grupie poczesne miejsce zajmują meblarze, którzy od dłuższego czasu lamentowali nad zbyt mocnym złotym.
— Eksport stanowi 25 proc. sprzedaży naszej grupy. Z tego 15 proc. rozliczane jest w euro. Najwyższy poziom rentowności naszych kontraktów zagranicznych był wyliczony przy kursie tej waluty na poziomie 3,60 zł. Obecny kurs złotego w stosunku do unijnej waluty w pełni nas satysfakcjonuje — mówi Julian Nuckowski, prezes giełdowego Swarzędz Meble.
Jednak są firmy meblarskie, dla których wartość krajowej waluty nie osiągnęła jeszcze optymalnego poziomu, a wahania na rynku walutowym nie mają większego wpływu na wyniki przedsiębiorstwa.
— Moim zdaniem, euro powinno kosztować w granicach 4,2-4,3 zł, a takie skoki, które obecnie występują na rynku walutowym, nie mają dużego wpływu na finanse firm — przekonuje Maciej Formanowicz, prezes giełdowego Forte.
Z ostatnich zmian są za to bardzo zadowolone krajowe huty. Nic dziwnego — niski kurs złotego bił w ich i tak kiepskie wyniki. Cieszyć się powinni przede wszystkim producenci kształtowników.
— Wytwarzające je huty Katowice i Cedler przeznaczają około 50 proc. produkcji na eksport — zauważa Krystian Kozakowski, wiceprezes ds. finansowych holdingu Polskie Huty Stali.
Jego zdaniem, by huty rychło stały się dochodowe, 1 USD powinien kosztować 4,30 zł, a 1 EUR — 4 zł.
Zakłady mięsne sporą część produktów kierują za granicę. Największe firmy z branży wysyłają za granicę nawet 10-15 proc. mięsa i jego przetworów. Większość trafia na unijne rynki, ale powoli zaczyna się odradzać eksport na Wschód. Jednak na razie od kilku lat nieubłaganie spada eksport mięsa i jego przetworów. Jeszcze w 1999 r. eksportowaliśmy 207 tys. ton wieprzowiny, podczas gdy w ubiegłym roku wysłano za granicę 84 tys. ton. Poprawa opłacalności eksportu może zmienić tę niekorzystną tendencję.
— Jeśli mamy do czynienia z tak rozchwianym złotym, jak ostatnio, to trudno zaplanować eksport. Choć poprawiła się jego opłacalność, to firmy jednocześnie tracą importując surowiec. Polsce potrzebny jest stabilny złoty. Poziom 4-4,10 zł za euro jest jak najbardziej do przyjęcia. Sprawę na rynku rolno-spożywczym dodatkowo komplikuje błędna polityka interwencyjna rządu, w efekcie której mamy drogie zboże i mięso — przyznaje Przemysław Chabowski, prezes Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa.
Nadzieje związane z osłabieniem złotego wiążą zakłady cukiernicze, kierujące za granicę znaczne partie towarów. Polskie wyroby cukiernicze trafiają przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych, krajów UE oraz na Wschód.
— To, co dzieje się ze złotym, pozytywnie działa na dochodowość naszej firmy. W tym roku chcemy wyeksportować ponad 17 proc. naszej produkcji. Poprawę opłacalności eksportu odczuwamy przy kursie euro na poziomie ponad 4 zł — mówi Tomasz Gajdziński, prezes giełdowego Mieszka.
Ze wzrostu wartości euro i dolara zadowolony jest Polmos Żyrardów, czołowy eksporter wódki.
— Nasza produkcja przez cały czas była dochodowa, mimo niskiego kursu dolara. Jednak wzrost wartości obcych walut pozwala nam na zwiększenie zysku — zaznacza Tadeusz Dorda, prezes spółki.
Nie chce spekulować, ile powinno kosztować euro.
— Nie zabezpieczamy się przed ryzykiem kursowym. Nasze wyroby sprzedajemy w dolarach, surowce potrzebne do produkcji w większości kupujemy za złote. Jedynym naszym zabezpieczeniem jest wybór momentu, w którym wymieniamy dolary na złotówki — mówi Tadeusz Dorda.
Okiem eksperta
Kurs to nie wszystko
Kurs waluty wpływa głównie na rentowność eksportu. Oczywiście nie można stwierdzić, że nie ma znaczenia dla jego wielkości, ale jest to czynnik mniej istotny. Najważniejszym czynnikiem stymulującym eksport jest popyt w kraju importera. Eksport polskich wyrobów do relatywnie mało dotkniętej recesją Francji wzrósł w ostatnich 18 miesiącach. W tym czasie największy spadek zanotowała gospodarka niemiecka, a wraz z nią nasz eksport do tego kraju. Kurs waluty wpływa głównie na rentowność rodzimych przedsiębiorstw. Jednak niektóre firmy, którym nie opłacało się wysyłać wyrobów za granicę przy bieżącym kursie, zdecydują się na podpisanie kontraktów. Ale pojawienie się nowych eksporterów nie wpłynie znacząco na gospodarkę.
Marek Zuber analityk rynku